wtorek, 3 kwietnia 2018

Europejska a amerykańska koncepcja społeczeństwa informacyjnego

Unia Europejska dąży do celu, jakim jest osiągniecie przez Wspólnotę w 2010 roku pozycji najbardziej konkurencyjnego gospodarczo regionu świata, co zostało ogłoszone w czasie szczytu w Goeteborgu w czerwcu 2001 roku. Chce to miedzy innymi osiągnąć przez aktywne pobudzanie budowy społeczeństwa informacyjnego. Nie ma co ukrywać, że zainteresowanie Komisji Europejskiej i krajów członkowskich najnowszymi technologiami wynikało poniekąd z obserwacji dominacji Stanów Zjednoczonych i jednoczesnej świadomości opóźnienia technologicznego Europy. Teza ta może być poparta faktami i danymi statystycznymi. Znaczny wzrost produktywności gospodarki amerykańskiej zbiegł się z wykorzystaniem Internetu jako rynkowego medium. Na 100 firm największym kapitale w USA, 50% to firmy działające w obszarze informatyki i telekomunikacji, podczas gdy w UE liczba ta nie przekracza 35%, z czego większość przypada na operatorów telekomunikacyjnych. Przewaga firm amerykańskich w sektorze ICT (Information and Communication Technology) jest więc przytłaczająca.[1] Warto więc przyjrzeć się koncepcji amerykańskiej, aby później przejść do wizji europejskiej.

Amerykańska koncepcja, wyrażona w 1993 roku w postaci dokumentu administracji National Information Infrastructure, polega przede wszystkim na budowie narodowej infrastruktury sieci informacyjnych (infostrad) i powszechnym, komercyjnym dostępie do technologii[2]. W koncepcji tej dominuje optymizm amerykańskich teorii modernizacji, w których prymat nauki i technologii ogranicza wyraźnie postrzeganie ryzyka związanego z negatywnymi zjawiskami towarzyszącymi powstawaniu społeczeństwa informacyjnego. Analiza amerykańskiej strategii National Information Infrastructure, szczegółowych programów administracji Clintona realizowanych w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych XX wieku oraz zapowiedzi prezydenta Georga W. Busha potwierdza tezę o traktowaniu przez politykę amerykańską społeczeństwa informacyjnego w kategoriach beneficjów ekonomicznych i technologicznego przywództwa w świecie zachodnim. O tym, że takie myślenie ma podstawy, świadczą dane statystyczne. Przewaga firm amerykańskich w sektorze ICT jest przytłaczająca.

Pomimo stałego postępu oraz wyjątku kilku krajów UE (Szwecja, Finlandia, Dania) odsetek osób wykorzystujących Internet jest w USA 2-3 krotnie wyższy. USA zajmują dominującą pozycję w handlu elektronicznym. Warto zauważyć, że większość rozwiązań w zakresie oprogramowania pochodzi właśnie ze Stanów Zjednoczonych (chociażby najpopularniejszy system operacyjny Microsoft Windows), a oprogramowanie jest najbardziej typowym przykładem wytworu społeczeństwa wiedzy, jakim jest produkt cyfrowy. To samo można powiedzieć o usługach cyfrowych, reprezentowanych przez ogromną różnorodność portali i serwisów internetowych o zasięgu globalnym. Najlepszym przykładem może tu być wyszukiwarka zasobów internetowych Google, która powoli staje się monopolistą na tym istotnym, cyfrowo - wirtualnym rynku.

System polityczny Stanów Zjednoczonych jest mniej od europejskich systemów obciążony doktryna państwa dobrobytu, a sfera publiczna nie ma takiego znaczenia społecznego jak w Europie. Stąd też w koncepcjach amerykańskich sam termin społeczeństwo informacyjne występuje bardzo rzadko wyparty przez pojęcie infostrady.[3]

Unia Europejska prowadzi odmienna politykę. Już samo to, że w europie popularny jest termin społeczeństwo informacyjne, świadczy o innym podejściu, z naciskiem na społeczny charakter przemian. Koncepcja polityczna Unii Europejskiej bierze pod uwagę nie tylko strategię przeobrażania gospodarki, ale również działania mające na celu zapewnienie powszechnego dostępu do podstawowych usług informacyjno-komunikacyjnych, ochronę prywatności, kreacje nowych zawodów i miejsc pracy, wykorzystanie nowych mediów dla demokracji i przeciwdziałanie procesom wykluczenia społecznego.

----

[1] Marciński W., Inicjatywa eEurope, geneza, rozwój, stan aktualny, Bruksela, 19.02.2001

[2] Doktorowicz K., Koncepcja społeczeństwa informacyjnego w polityce Unii Europejskiej, Akademia Górniczo- Hutnicza, Kraków 2000

[3] Ibidem

piątek, 9 marca 2018

Globalizacja jako zjawisko



          Kontekstem dzisiejszej dyskusji jest zjawisko, które niewątpliwie zdominowało ostatnią dekadę, mianowicie globalizacja. Pomimo dyskusji, które nieustannie wywołuje, zdaje się ona w stopniu największym określać dzisiejsze polemiki i ich uwarunkowania. Kryzys gospodarczy ostatnich lat doprowadził do pojawienia się nieufności wobec tego pojęcia, a nawet proklamowania jej końca, co ostatnio zasygnalizowała w prognostycznym numerze "Newsweek. Polska", Karen L. Miller.( Miller " Newsweek. Polska" 2002 ). Warto jednak zwrócić uwagę, że niezależnie od tego jak sceptycznie ocenialibyśmy zarówno zaawansowanie procesów globalizacji, jak i ich odwracalność, to wiążą się z nimi zjawiska o decydującym znaczeniu dla kształtu współczesności.
             Globalizacja, jeżeli, co jest mocno wątpliwe, nawet już się skończyła, to wywarła na świat współczesny olbrzymi wpływ. Przyniosła w pierwszym rzędzie liberalizację procesów gospodarczych, prowadząc do ograniczania aktywności państwa w życiu społecznym i rozwoju pola dla aktywności społeczeństwa obywatelskiego. Postawiła również zagadnienie przerastania granic określających tradycyjne zakresy ludzkich wspólnot i stref aktywności.
           W ramach globalizacji nowy układ sił między państwem a społeczeństwem obywatelskim zmienia w istotny sposób również relacje między poszczególnymi segmentami  tegoż społeczeństwa. W jego ramach wyrastają nowe siły. Niewątpliwie centralne miejsce zdają się w nim zajmować, wykreowane przez liberalizację i otwarcie na gospodarkę światową, potężne podmioty gospodarcze, ale też zagrożenie ich aktywnością sprzyja mobilizacji sił spychanych na margines i przeciwnych dyktatowi w imię ekonomicznej wydajności sfer gospodarczych w życiu społecznym. Swoje opozycyjne stanowisko formułują wyraźnie organizacje, związki wyznaniowe i ruchy społeczne głoszące hasła odwołujące się do wartości humanistycznych, religijnych, narodowych, tradycyjnych.
                     Państwo zdaje się odgrywać w tych konfliktach coraz bardziej pasywną rolę, zezwalając na przejmowanie ze swoich rąk sfery oświaty i wychowania stających się polem coraz bardziej swobodnych walk  w łonie społeczeństwa obywatelskiego.     
                       Na obecną rywalizację etosów wychowawczych warto spojrzeć z pewnej perspektywy, która ujawnia - w moim rozumieniu - ich niebezpieczną logikę. Problem wychowania w warunkach gwałtownie zmieniającej się cywilizacji nie jest oczywiście problemem nowym. W interesującym nas kontekście z bogatej tradycji najciekawszy wydaje się raport Klubu Rzymskiego ogłoszony jeszcze w 1979 roku pt. Uczyć się - bez granic, który rzuca ciekawe światło na dominujące obecnie tendencje.
                      Ten właśnie raport jest punktem wyjścia moich rozważań, gdyż zostały w nim sformułowane problemy ciągle aktualne. Chociaż problematyka, do której się bezpośrednio odnosiły, może wydawać się przynajmniej częściowo historyczna. Najciekawszym aspektem tego Raportu wydaje się problematyka etyczna -  formuła etosu wychowania jako działania dla dobra wspólnego. Wydawać się może, że spojrzenie z perspektywy " dobra wspólnego" jest pewną nadinterpretacją, ale idea nastawienia na wspólne rozwiązywanie problemów taką perspektywę w istocie zakłada.  
                  Zagadnieniem, które czyni Raport Uczyć się - bez granic dziełem inspirującym, jest pytanie postawione w jego podtytule: Jak zewrzeć "lukę ludzką"?.
                 Jak ujmuje to w przedmowie do Raportu, przewodniczący Klubu Rzymskiego, Aurelio Peccei, problem "luki ludzkiej" :
"... sprowadza się do tego, czy to, co zwiemy postępem nie jest zjawiskiem tak pospiesznym i rządzonym przypadkiem, że wprowadza zamieszanie wśród społeczeństw świata, które nie potrafią nadążyć za falami powodowanych przezeń zmian na lepsze lub gorsze. Za takim postawieniem tego problemu kryje się myśl, iż niezależnie od daleko posuniętego zaawansowania w innych dziedzinach, żyjący współcześnie ludzie nie są jeszcze w stanie w pełni zrozumieć znaczenia i następstw, tego co czynią. Nie potrafią zrozumieć powodowanych przez samych siebie zmian w środowisku naturalnym i we własnym położeniu, coraz bardziej oddalają się od realnego świata. Tak właśnie powstaje 'luka ludzka' (human gap). Luka ta jest już dzisiaj rozległa i pełna niebezpieczeństw, a mimo to jej dalsze powiększanie się jest niemal nie do uniknięcia." (Peccei 1982, s. 33)

środa, 14 lutego 2018

Aksjologa ochrony konsumenta na świecie

[pierwszy podrozdział drugiego rozdziału pracy magisterskiej o OCHRONIE PRAW KONSUMENTA W WARUNKACH WSPÓŁCZESNEGO OBROTU GOSPODARCZEGO]


Ochrona interesów konsumentów ma już bardzo długą tradycję. Początki jej dynamicznego rozwoju sięgają gwałtownych procesów uprzemysłowienia, jakie nastąpiły w drugiej połowie XIX wieku. Wtedy to właśnie podjęto energiczne działania na rzecz m.in. prawnych rozwiązań, mających na celu zabezpieczenie różnorodnych interesów konsumentów. Bardzo istotne znaczenie w walce o prawa konsumentów miała społeczna presja, wywierana na nieuczciwych producentów i usługodawców.
Pierwsza w świecie organizacja konsumencka - Liga Konsumentów (Consumers League) powstała w Nowym Jorku w 1891 r. Wystartowała ona od propagowania sklepów, które miały dogodne dla konsumentów godziny pracy i odpowiednie warunki sanitarne.
Nowy bieg współczesnej ochronie konsumentów nadał w 1962 r. John F. Kennedy[1], przedstawiając Kongresowi Stanów Zjednoczonych projekt Ustawy o prawach konsumentów (Consumer Bill of Rights). Ustawa ta określała najważniejsze prawa konsumenta:
>      prawo do bezpieczeństwa, stwarzające podstawy do ochrony przed oferowaniem produktów niebezpiecznych dla zdrowia i życia;
>      prawo wyboru towarów i usług o odpowiadającej cenie i jakości;
>      prawo do rzetelnej informacji;
>       prawo do tego, by głos konsumenta był słyszany, co wymaga stworzenia odpowiednich instytucji zapewniających możliwość formułowania postulatów, publicznego ich wyrażania i uwzględniania w polityce gospodarczej i społecznej rządu;
>       prawo do środowiska naturalnego odpowiadającego wymaganiom ludzkiego organizmu i wysokiej jakości życia.
Te uniwersalne zasady zostały podjęte przez Międzynarodową Organizację Związków Konsumenckich (obecnie Consumers International), promowane, rozwijane i wprowadzane w życie przez organizacje członkowskie. Legły również u podstaw Wytycznych Zgromadzenia Ogólnego ONZ w sprawie ochrony konsumentów, przyjętej jednomyślnie w 1985 r.
Warto też przedstawić pokrótce najważniejsze organizacje międzynarodowe specjalizujące się w problematyce konsumenckiej:
Consumers International (CI) to obecna nazwa International Organization of Consumers Unions (Międzynarodowa Organizacja Związków Konsumenckich) IOCU - organizacji powołanej w 1960 r. przez pięć organizacji założycielskich. Jest to organizacja apolityczna, niedochodowa i niezależna. Popiera międzynarodową współpracę organizacji konsumenckich w zakresie informacji, edukacji, testowania produktów, usług itd. Koordynuje pracę i pomaga w wymianie doświadczeń między grupami konsumenckimi całego świata, skupia bowiem 210 organizacji konsumenckich z ponad 90 krajów. W ramach CI funkcjonuje wiele grup roboczych zajmujących się najważniejszymi problemami konsumenckimi, do których należą m.in.: zdrowie, niebezpieczne technologie, transport powietrzny, żywność modyfikowana genetycznie itp. CI ma swoich stałych przedstawicieli w wyspecjalizowanych agendach ONZ.
Bureau Europeen des Unions de Consommateurs (BEUC) - Europejskie Biuro Związków Konsumenckich[2] - powstało w 1962 r. i zrzesza organizacje konsumenckie krajów należących do Unii Europejskiej (od maja 1999 r. również i polska Federacja Konsumentów jest członkiem BEUC). Organizacja ta kładzie szczególny nacisk na problemy związane z reklamą wprowadzającą w błąd, niekorzystnymi dla konsumentów klauzulami umownymi, sprzedażą bezpośrednią, bezpieczeństwem zabawek, wypadkami konsumenckimi, edukacją konsumencką itd., itd. Reprezentuje interesy konsumentów w Konsumenckim Komitecie Konsultacyjnym Unii Europejskiej, w Parlamencie Europejskim, a szczególnie w jego Komitecie ds. Rolnictwa i Ochrony Środowiska oraz Komitecie ds. Zdrowia Publicznego i Ochrony Konsumentów.
Consumer Committee (CC) - Komitet Konsumencki - powstał w wyniku licznych przekształceń Konsumenckiego Komitetu Konsultacyjnego (Consultative Committee of Consumers - CCC)[3], powołanego w 1973 r. Ma za zadanie reprezentowanie interesów konsumentów przed Komisją Europejską oraz może być pytany o opinię we wszystkich, występujących na poziomie Unii, problemach dotyczących konsumentów.
European Consumer Legislation Group (ECLG) - Europejska Grupa Prawa Konsumenckiego - powstała w 1977 r, w Londynie. Tworzy ją dwudziestu pięciu specjalistów prawa konsumenckiego, związanych bezpośrednio z konsumenckimi organizacjami działającymi w krajach Unii Europejskiej. Celem jej jest wzmacnianie związków między praktykami a teoretykami zajmującymi się promocją praw konsumenckich. Publikowane przez Grupę opinie mają kluczowe znaczenie dla ochrony konsumentów w Europie.
European Consumer Product Safety Association (ECPSA) - Europejskie Stowarzyszenie ds. Bezpieczeństwa Produktów Konsumenckich - zostało utworzone w odpowiedzi na potrzebę analizowania spraw związanych z bezpieczeństwem produktów przeznaczonych dla konsumentów. Popiera wzrost poziomu wiedzy i doświadczeń ekspertów i instytucji mogących mieć wpływ na bezpieczeństwo produktów. Próbuje pobudzać badania naukowe i programy edukacyjne, a także uaktywniać rządy do działań na rzecz bezpiecznych produktów i zapobiegania wypadkom konsumenckim.
OECD Committee on Consumer Policy - Komisja ds. Polityki Konsumenckiej OECD - jest koordynatorem polityki konsumenckiej we wszystkich krajach OECD. Ocenia politykę konsumencką w różnych krajach oraz międzynarodowych i regionalnych organizacji. Sprawdza i komentuje specyficzne aspekty polityki konsumenckiej, ze szczególnym uwzględnieniem międzynarodowego handlu.
Jak wynika z powyższych informacji - ochrona konsumentów - zarówno w formie instytucjonalnej, jak i ruchu konsumenckiego - ma w świecie długą już tradycję.


[1]   E. Łetowska, Prawo umów konsumenckich, C.H. Beck, Warszawa, 1999. s. 9.
[2]   M. Dauses, M. Sturm, Prawne podstawy ochrony konsumenta na wewnętrznym rynku UE, KPP/1997. z. 1
[3]   M. Dauses, M. Sturm, jw. s.36.

wtorek, 30 stycznia 2018

Luka ludzka



                "Luka ludzka", w rozumieniu autorów Raportu, jako zjawisko historyczne, ma charakter uniwersalny. W warunkach tradycyjnego społeczeństwa nie ma ona zbyt wielkiego znaczenia. Zmiany są powolne i strategią całkowicie racjonalną jest w tych warunkach uczenie / wychowanie zachowawcze polegające na podtrzymywaniu istniejącego status quo. Jedynie w warunkach, gdy rozziew narasta, gwałtownie dochodzi do kryzysu, w wyniku którego pojawia się zjawisko uczenia się / wychowania przez szok. W tej sytuacji następuje gwałtowne dostosowanie - metodą prób i błędów - wiedzy do nowego poziomu rozwoju rzeczywistości.
                    W warunkach, gdy przemiany ulegają przyspieszeniu, ta tradycyjna strategia okazuje się nie tylko nieefektywna, ale i niebezpieczna. Żywiołowe reakcje szokowe same mogą stać się źródłem pogłębiania kryzysu, a na rozwiązywanie problemów metodą prób i błędów po prostu może nie wystarczyć czasu. W tej sytuacji jedyną strategią pozwalającą na rozwiązywanie problemu "luki ludzkiej" jest uczenie / wychowanie  innowacyjne - antycypacyjne i uczestniczące, czyli przygotowujące do zmian, pozwalające na przewidywanie nowych zjawisk i rozwijanie umiejętności współpracy w przezwyciężaniu zjawisk kryzysowych w miarę ich narastania. Zdaniem autorów, wychowanie antycypacyjne i uczestniczące musi zastąpić tradycyjne wychowanie zachowawcze, którego celem jest podtrzymywanie istniejącego ładu i adoptowanie do niego jednostek. 
                  Podkreślanie znaczenia uczestnictwa - obok antycypacyjności - stanowi z interesującej nas perspektywy centralny aspekt koncepcji wychowania innowacyjnego. Jest ono wskazaniem na społeczeństwo obywatelskie jako rzeczywisty podmiot proponowanej teleologii wychowania. Przygotowanie do uczestniczenia w podejmowaniu problemów wskazuje na społeczną aktywność jako jedyną drogę ich przezwyciężania. Ten obywatelski wymiar koncepcji wiąże się z krytyką wychowania państwowego w tych aspektach, które tradycyjnie uznawane są za słabość działalności państwa z perspektywy społeczeństwa obywatelskiego oraz przekonaniem, że strategią wszelkiej skoncentrowanej, zhierarchizowanej władzy jest uczenie / wychowanie zachowawcze mające umacniać jej podstawy, w związku z czym centralizm, elitaryzm, rządy ekspertów i "luka ludzka" napędzają się nawzajem.
                     Opozycja zarysowana w Raporcie stawia w centrum przekonanie, że wobec problemów związanych z narastaniem zmian, równie ważne - jak zdolność ich przewidywania - jest wspólne podejmowanie działań wobec ich konsekwencji. Takie nastawienie, w którym świadomość wspólnoty celów, wokół których należy skoncentrować  działalność wychowawczą, decyduje o jego etycznej wymowie i propozycjach w nim sformułowanych. Decyduje również o ocenach formułowanych wobec istniejącego stanu i zarysowujących się tendencji w wychowaniu.  
                     Stosunkowo prosty mechanizm - będący punktem wyjścia analiz Raportu - wykazuje, moim zdaniem, bardzo dużą wartość heurystyczną w konkretnych analizach, a rozwój wydarzeń, od  czasu powstania Raportu, zdaje się potwierdzać w całej rozciągłości tezę o fundamentalnym znaczeniu luki ludzkiej oraz wychowania antycypacyjnego i uczestniczącego dla współczesnej cywilizacji. Pomimo, że sam Raport stał się przedmiotem ożywionej dyskusji, a jego tezy stały się niemal obiegowymi hasłami współczesnej pedagogiki, w praktyce niewiele zrobiono w  materii zmniejszania "luki ludzkiej", a pozycja wychowania zachowawczego nie tylko nie uległa podważeniu, ale zdecydowanie się umocniła.. 
                Uczynienie punktem wyjścia referatu Raportu Klubu Rzymskiego z przed przeszło dwudziestu lat może, w kontekście późniejszych wypowiedzi w kwestii przyszłości  wychowania, rodzić pytanie o przyczyny tego wyboru. Szczególnie pojawienie się Raportu dla UNESCO Edukacja. Jest w niej ukryty skarb - opracowanego przez Międzynarodową Komisję do spraw Edukacji dla XXI wieku pod przewodnictwem Jacquesa Delorsa, a  ogłoszonego w 1996 roku -  zdaje się tworzyć nowy kontekst dla tej problematyki.
                    Jednak pomimo faktu, że Raport Delorsa powstał już w sytuacji świadomości nowych zjawisk cywilizacyjnych i odwołuje się nawet do pojęcia globalizacji, którego nie używają jeszcze autorzy Raportu Klubu Rzymskiego, mówiąc jedynie o "problemach globalnych", to Raport Uczyć się bez granic góruje bezwzględnie, moim zdaniem, nad Raportem dla UNESCO. Decyduje o tym przede wszystkim koncepcja "luki ludzkiej". Orientuje ona w sposób sensowny obserwacje i analizy  poszczególnych problemów, tworząc centralny punkt odniesienia dla wywodów Raportu. Brak takiego punktu odniesienia - organizującego problematykę wychowania - stanowi nawet w sensie konstrukcyjnym podstawowy mankament Raportu UNESCO, w którym problemy współczesności, pozbawione punktu krystalizacji, funkcjonują na zasadzie olbrzymiej mgławicy nie uporządkowanych logicznie, równie ważnych, zagadnień. Podstawowym problemem jest jednak nie tyle konstrukcja, co logika wywodu. Zjawisko "luki ludzkiej" czyniło samodzielnym problemem  przygotowanie do podejmowania wyzwań współczesności. Jej ignorowanie w Raporcie Delorsa powoduje, że problemy te nie stanowią wyzwania w sensie wychowawczym, ale co najwyżej technicznym. Prowadzi to do przeniesienia ciężaru zainteresowań ze zmiany strategii wychowania na strategię współpracy podmiotów wychowujących. Same problemy niesione przez rozwój cywilizacji zdają się tracić całą swoją problematyczność. Jeżeli jest problem, to trzeba się porozumieć, żeby go rozwiązać. Olbrzymia ilość problemów współczesnego świata wymaga po prostu nieskończonej ilości dobrej woli, konsultacji, negocjacji itd. Jeżeli zainteresowani podejmą te wysiłki, problemy dadzą się rozwiązać, stanowiska zbliżyć, kompromisy osiągnąć. Wydawać się może, że podobnie jak w Raporcie Klubu Rzymskiego, tak w Raporcie UNESCO zaproponowana została pewna idea wpisania problemów wychowania w perspektywę  dobra wspólnego realizowanego przez społeczeństwo obywatelskie. Jednak istnieje w tej materii głęboka różnica.
                O ile koncepcja uczenia  innowacyjnego -  antycypacyjnego i uczestniczącego stanowi próbę nowego sformułowania celów wychowania  w społeczeństwie skazanym na dynamiczne przemiany, o tyle w Raporcie Delorsa mamy do czynienia z propozycją znacznie bardziej konwencjonalną. O ile w pierwszym przypadku osiągnięcie dobra wspólnego wymaga przekroczenia przez wychowanie granic rzeczywistości zastanej, o tyle w drugim przypadku taka konieczność nie występuje. Konsekwencją tego staje się sprowadzenie projektu wychowawczego  do wychowania ustawicznego, które, zdaniem autorów, nie może mieć jedynie utylitarnego charakteru, a zawierać powinno treści przygotowujące do życia w społeczeństwie wielokulturowym i demokratycznym oraz zapewnić humanistyczną kulturę ogólną. Jest to więc  zespół postulatów słusznych zawsze i wszędzie, nie zawierających jednak żadnych specyficznych treści, które świadczyłyby o istnieniu problemów czy zagrożeń przekraczających dotychczasowe horyzonty wychowania. 
                       W istocie rzeczy jest to propozycja wychowania adaptacyjnego  i zachowawczego w którym, nie tylko nie widzi się  nowych zadań stojących przed wychowankami, ale nawet problemów stanowiących globalne wyzwania. 
                     Raport Delorsa zdaje się w istocie kreować fikcyjny świat, w którym państwo pozostaje nadal arbitrem kreującym politykę oświatową, a podmioty społeczeństwa obywatelskiego stanowią zespół partnerów społecznego dialogu - prowadzonych przez państwo w kierunku konsensusu.
                    "Komisja położyła większy nacisk na trwałość wartości, wymagania przyszłości oraz zadania stojące przed nauczycielami i społeczeństwem, albowiem jest przekonana o doniosłej roli czynnika politycznego; tylko on - biorąc te wszystkie aspekty pod uwagę - może zainicjować powszechną debatę, której konieczność odczuwa edukacja. Wszak jest to sprawa nas wszystkich, naszej przyszłości, a edukacja może przyczynić się do poprawy losu każdego z nas i wszystkich ludzi. W sposób nieunikniony prowadzi nas to do wyeksponowania roli władz publicznych, na których ciąży obowiązek jasnego przedstawienia opcji edukacyjnych, jak również - w wyniku szerokiej dyskusji i uzgodnień ze wszystkimi zainteresowanymi - dokonania wyboru takiej polityki publicznej, która bez względu na system szkolny (publiczny, prywatny, mieszany) będzie wytyczać kierunki działań, tworzyć podstawy i rdzeń systemu, zapewniać jego regulację kosztem niezbędnych adaptacji." (Delors, s. 26 - 27).

wtorek, 12 grudnia 2017

Społeczeństwo obywatelskie



                        Społeczeństwo obywatelskie jest pojęciem obrosłym w bardzo wiele znaczeń i kontekstów. Pod  pojęciem tym rozumiem samoorganizację społecznych podmiotów podejmujących, na podstawie zagwarantowania i poszanowania, przez państwo, zasad wolności i równości, samorzutną aktywność  w celu zaspokajania swych potrzeb niezależnie od działania władzy politycznej. ( Ciążela 2001, s. 133 ).Stanowisko moje kontynuuje wywodzące się od Johna Locke`a, Adama Fergusona i Thomasa Paine`a podejście, które w zakres społeczeństwa obywatelskiego włączają zarówno działalność gospodarczą, jak i aktywność związków stawiających sobie cele nieekonomiczne.  Tym samym wykraczam poza, odwołujące się do Alexisa de Tocqeville`a, węższe podejście, które istotę społeczeństwa obywatelskiego widzi w działalności nieekonomicznej, zmierzające do popularnej obecnie koncepcji Trzeciego Sektora -  przeciwstawiającego społeczeństwo obywatelskie zarówno państwu (sferze publicznych celów i środków) jak i gospodarce ( sferze prywatnych zarówno środków, jak i celów) - znajdującej wyraz w formule, którą Jerzy Szacki umieścił w tytule znanego zbioru tekstów dotyczących tej problematyki "Ani książę, ani kupiec: Obywatel".   
                     Sam problem lokowania działalności gospodarczej w łonie społeczeństwa obywatelskiego ma według mnie ograniczone znaczenie. Istotny okazuje się w momencie, gdy próbujemy formułować program kierowania aktywności społecznej na niekomercyjne cele. Traci swoje znaczenie, gdy opisujemy realne procesy, w ramach których rozróżnienie na cele partykularne i publiczne traci przejrzystość i ulega zatarciu.
                    Śledząc problematykę dyskusji na temat społeczeństwa obywatelskiego należy stwierdzić, że w przeciwieństwie do państwa, gospodarki nigdy nie udało się oddzielić od niego wyraźną linią demarkacyjną. Takiej linii nie próbuję wyznaczać również w referacie. Traktowanie gospodarki jako czynnika zewnętrznego wobec społeczeństwa obywatelskiego, w tym wypadku nie tyle wypacza, co zaciemnia i komplikuje obraz. Dlatego tam, gdzie podmioty gospodarcze wykraczają poza działalność ściśle ekonomiczną, wkraczając na grunt społeczeństwa obywatelskiego, traktowane są  jak jego organiczna część.
                    Zarówno formułowanie jawnych  programów wychowawczych, jak i forsowanie nie artykułowanych bezpośrednio strategii wychowawczych stało się częścią życia współczesnego społeczeństwa obywatelskiego o wzrastającym znaczeniu. Oczywiście, społeczeństwo obywatelskie wychowywało zawsze, ale wychowanie było tą sferą, gdzie państwo jako reprezentant interesów wspólnych, przełamujące partykularne dążenia poszczególnych podmiotów społecznych, zdawało się  mieć, w ostatnich dwu stuleciach, najwięcej do powiedzenia. Wartości takie jak: równość szans, obiektywizm, pełnoprawne uczestnictwo w kulturze i życiu publicznym, gwarantowane przez państwo, trwale zrosły się z działalnością edukacyjną i wychowawczą przez nie organizowaną   W tym kontekście obserwacja, że obecnie na tym polu spotka się ono z narastającym oporem, budzi pewne zaskoczenie.
             Zjawisko to, nie jest jednak przypadkowe. Łączy się ono z narastającym poczuciem zagrożenia poszczególnych podmiotów społeczeństwa obywatelskiego. Związane jest ze zmianą reguł obowiązujących w relacji państwo - społeczeństwo. Wypływa z gwałtownego przyspieszenia tempa cywilizacyjnych przemian zacierających coraz wyraźniej granicę między teraźniejszością a przyszłością.
                      Stan ten powoduje narastanie zainteresowania również problemami wychowania. Z dzisiejszej perspektywy życie staje się przygotowywaniem się do przyszłości.  Spojrzenie na dzisiejsze ideały wychowawcze budzi niepokój z tego względu, iż tym co zdaje się dominować nad dzisiejszymi dyskusjami o wychowaniu jest bezwzględny partykularyzm w podejściu do jego zagadnień.