piątek, 9 marca 2018

Globalizacja jako zjawisko



          Kontekstem dzisiejszej dyskusji jest zjawisko, które niewątpliwie zdominowało ostatnią dekadę, mianowicie globalizacja. Pomimo dyskusji, które nieustannie wywołuje, zdaje się ona w stopniu największym określać dzisiejsze polemiki i ich uwarunkowania. Kryzys gospodarczy ostatnich lat doprowadził do pojawienia się nieufności wobec tego pojęcia, a nawet proklamowania jej końca, co ostatnio zasygnalizowała w prognostycznym numerze "Newsweek. Polska", Karen L. Miller.( Miller " Newsweek. Polska" 2002 ). Warto jednak zwrócić uwagę, że niezależnie od tego jak sceptycznie ocenialibyśmy zarówno zaawansowanie procesów globalizacji, jak i ich odwracalność, to wiążą się z nimi zjawiska o decydującym znaczeniu dla kształtu współczesności.
             Globalizacja, jeżeli, co jest mocno wątpliwe, nawet już się skończyła, to wywarła na świat współczesny olbrzymi wpływ. Przyniosła w pierwszym rzędzie liberalizację procesów gospodarczych, prowadząc do ograniczania aktywności państwa w życiu społecznym i rozwoju pola dla aktywności społeczeństwa obywatelskiego. Postawiła również zagadnienie przerastania granic określających tradycyjne zakresy ludzkich wspólnot i stref aktywności.
           W ramach globalizacji nowy układ sił między państwem a społeczeństwem obywatelskim zmienia w istotny sposób również relacje między poszczególnymi segmentami  tegoż społeczeństwa. W jego ramach wyrastają nowe siły. Niewątpliwie centralne miejsce zdają się w nim zajmować, wykreowane przez liberalizację i otwarcie na gospodarkę światową, potężne podmioty gospodarcze, ale też zagrożenie ich aktywnością sprzyja mobilizacji sił spychanych na margines i przeciwnych dyktatowi w imię ekonomicznej wydajności sfer gospodarczych w życiu społecznym. Swoje opozycyjne stanowisko formułują wyraźnie organizacje, związki wyznaniowe i ruchy społeczne głoszące hasła odwołujące się do wartości humanistycznych, religijnych, narodowych, tradycyjnych.
                     Państwo zdaje się odgrywać w tych konfliktach coraz bardziej pasywną rolę, zezwalając na przejmowanie ze swoich rąk sfery oświaty i wychowania stających się polem coraz bardziej swobodnych walk  w łonie społeczeństwa obywatelskiego.     
                       Na obecną rywalizację etosów wychowawczych warto spojrzeć z pewnej perspektywy, która ujawnia - w moim rozumieniu - ich niebezpieczną logikę. Problem wychowania w warunkach gwałtownie zmieniającej się cywilizacji nie jest oczywiście problemem nowym. W interesującym nas kontekście z bogatej tradycji najciekawszy wydaje się raport Klubu Rzymskiego ogłoszony jeszcze w 1979 roku pt. Uczyć się - bez granic, który rzuca ciekawe światło na dominujące obecnie tendencje.
                      Ten właśnie raport jest punktem wyjścia moich rozważań, gdyż zostały w nim sformułowane problemy ciągle aktualne. Chociaż problematyka, do której się bezpośrednio odnosiły, może wydawać się przynajmniej częściowo historyczna. Najciekawszym aspektem tego Raportu wydaje się problematyka etyczna -  formuła etosu wychowania jako działania dla dobra wspólnego. Wydawać się może, że spojrzenie z perspektywy " dobra wspólnego" jest pewną nadinterpretacją, ale idea nastawienia na wspólne rozwiązywanie problemów taką perspektywę w istocie zakłada.  
                  Zagadnieniem, które czyni Raport Uczyć się - bez granic dziełem inspirującym, jest pytanie postawione w jego podtytule: Jak zewrzeć "lukę ludzką"?.
                 Jak ujmuje to w przedmowie do Raportu, przewodniczący Klubu Rzymskiego, Aurelio Peccei, problem "luki ludzkiej" :
"... sprowadza się do tego, czy to, co zwiemy postępem nie jest zjawiskiem tak pospiesznym i rządzonym przypadkiem, że wprowadza zamieszanie wśród społeczeństw świata, które nie potrafią nadążyć za falami powodowanych przezeń zmian na lepsze lub gorsze. Za takim postawieniem tego problemu kryje się myśl, iż niezależnie od daleko posuniętego zaawansowania w innych dziedzinach, żyjący współcześnie ludzie nie są jeszcze w stanie w pełni zrozumieć znaczenia i następstw, tego co czynią. Nie potrafią zrozumieć powodowanych przez samych siebie zmian w środowisku naturalnym i we własnym położeniu, coraz bardziej oddalają się od realnego świata. Tak właśnie powstaje 'luka ludzka' (human gap). Luka ta jest już dzisiaj rozległa i pełna niebezpieczeństw, a mimo to jej dalsze powiększanie się jest niemal nie do uniknięcia." (Peccei 1982, s. 33)