środa, 2 czerwca 2021

Wyzwania związane z pracą i zabezpieczeniem społecznym

Tytuł tego nie sugeruje, ale ta praca magisterska jest również o globalizacji.

Globalizacja i ogromny narastający postęp techniczny powodują zagrożenie dla dobrobytu i warunków socjalnych licznych społeczeństw. Procesy delokalizacji produkcji pracochłonnej lub uciążliwej dla środowiska naturalnego z krajów bogatych i wysoko uprzemysłowionych do krajów uboższych, gdzie siła robocza jest o wiele tańsza powoduje zmniejszanie ilości stanowisk pracy, a co za tym idzie zwiększanie się bezrobocia i pogarszanie poziomu życia uboższej części społeczeństwa.

W rezultacie problemy ekologiczne, socjalne (zwłaszcza bezrobocie) stają się udziałem wszystkich krajów (nie tylko tych mniej rozwiniętych gospodarczo). Konieczność konkurencyjności towaru na rynku światowym pociąga za sobą erozję zabezpieczeń społecznych, zwiększa bezrobocie (zwłaszcza wśród grup pracowników fizycznych, niewykwalifikowanych) a co za tym idzie, przy dużej konkurencji na rynku pracy zmniejsza poziom płac, uprawnienia socjalne i standardy bytowe pracowników.

„Światowe społeczeństwa stają na drodze dwuczłonowości – z jednej strony nielicznej grupy bogatych i wciąż bogacących się (...), a z drugiej strony wciąż rosnących rzesz ubogich stających się coraz bardziej biednymi i przegranymi.”[1]

---

[1] A. Albinowski, za: M. Osadnik, Człowiek wobec wyzwań globalizacji, z: Wyzwania procesu globalizacji wobec człowieka, red. Ewa Okoń-Horodyńska, Akademia Ekonomiczna im. Karola Adamieckiego, Katowice 1999r., s.11-12.

czwartek, 6 maja 2021

Wybrane przejawy globalizacji gospodarki światowej

Kontynuujemy pracę magisterską z poprzedniego miesiąca.

Globalizacja jako w miarę nowe zjawisko jest niewątpliwie interesującym i godnym uwagi zagadnieniem i daje mnóstwo różnych, potencjalnych możliwości. Świat XXI wieku, objęty przez procesy globalizacji, jest ogromnie zróżnicowany, wzbogacony o możliwości przenikających się gospodarek, finansów, kultur i idei. Z jednej strony olbrzymie możliwości, z drugiej wielkie zagrożenia, jak np. „groźba przeludnienia, które może zakończyć się konfliktem globalnym lub głodową śmiercią miliardów ludzi, wyczerpywanie się surowców naturalnych, deficyt energetyczny, zniszczenie środowiska, czy nieodwracalne zmiany klimatu.[1]

Tendencje do globalizacji, wyrażają się w upowszechnieniu w skali globalnej określonych wzorców. To co jest nam najłatwiej zauważyć w ogólnoświatowej globalizacji, to rozpowszechnianie określonych towarów i usług, wraz z towarzyszącym im rozpowszechnianiem określonych wzorców zachowań. Upowszechniające się towary działają na konsumenta całym szeregiem czynników, jak „ciekawość nieznanego, efekt demonstracji, kiedy określeni ludzie już konsumują określony towar, a innym utrudniają, miernik prestiżu, bogactwa, władzy, (...) efekt odmienności od towarów dotąd znanych, efekt dobra rzadkiego, wreszcie określone walory użytkowe.”[2]

Na całym świecie znana jest guma do żucia, Coca Cola, oprogramowanie Microsoft, batonik Mars, czy dżinsy Levi’sa. Nasze dzieci już nie chcą jeść w domu zupy i schabowego lecz niejednokrotnie głośnym krzykiem przekonują nas o „wartościach” kanapki w MC Donaldzie.

[1] Zbigniew Olesiński, Przejaw globalizacji gospodarki światowej, w: The Peculiarity of Man, część 3: Materiały z konferencji „Cywilizacja współczesna. Trendy pozytywne i negatywne”, Warszawa-Kielce 1988, s.222.

[2] Zbigniew Olesiński, Przejaw globalizacji gospodarki światowej, w: The Peculiarity of Man, część 3: Materiały z konferencji „Cywilizacja współczesna. Trendy pozytywne i negatywne”, Warszawa-Kielce 1988, s.223.

czwartek, 29 kwietnia 2021

Wolność handlu

Jedną z nierozerwalnie związanych z globalizacją cech jest wolność handlu. O tym mówi cytowana przez nas praca magisterska.

Znoszenie barier protekcyjnych przez państwa, dążenie do wolności handlu towarami i usługami, wolności przepływu kapitału i siły roboczej powodują ekspresowe rozprzestrzenienie się wpływów koncernów na wszystkie państwa. Jednakże globalny obrót towarami, usługami, kapitałem i siłą roboczą powoduje konieczność globalnej kontroli określonych standardów tych towarów i usług, chociażby takich, jak toksyczność, alergizowanie, normy zanieczyszczeń i inne.

„Powoduje to konieczność rozbudowy przepisów prawa autorskiego, prawa sanitarnego, transportowego, ubezpieczeń, kontroli itp. (...) Funkcjonowanie środowisk włączonych w globalny system cyrkulacji towarów i usług wymaga określonych umiejętności i określonych zachowań, postaw i aspiracji.”[1]

Przejawem globalizacji jest również globalny rynek pracy, skierowany przede wszystkim do ludzi młodych, ponadprzeciętnie uzdolnionych, gotowych pracować ciężej niż inni i poddać się twardym reżimom produkcyjnym. System ten zasadniczo odrzuca jednostki słabe, nie tylko pod względem przygotowania teoretycznego i niejednokrotnie praktycznego, ale również pod względem słabości psychicznej. Osoby, które nie dają sobie rady w twardym „ekspresowym” świecie grupy ludzi drugiej kategorii, ludzi słabszych, postrzeganych, jako tych, którym się „w życiu nie udało”.

---

[1] Zbigniew Olesiński, Przejaw globalizacji gospodarki światowej, w: The Peculiarity of Man, część 3: Materiały z konferencji „Cywilizacja współczesna. Trendy pozytywne i negatywne”, Warszawa-Kielce 1988, s.225.

poniedziałek, 8 marca 2021

Miejsce państwa w dobie globalizacji


 „Proces globalizacji stawia przed państwami także inne ważne zadania takie, jak[1]:

  • walka o zmniejszanie nierówności między krajami, narodami i grupami społecznymi (globalizacja będzie te nierówności niewątpliwie pogłębiała),
  • określenie dla kraju i jego gospodarki działań w długim horyzoncie czasowym, pozostawiając rynkowi działania krótkookresowe),
  • umiejętne i racjonalne rozdzielanie kompetencji państwa na szczebel „w górę” (do instytucji międzynarodowych i ponadnarodowych) oraz „w dół” (do instytucji lokalnych, samorządowych, obywatelskich),
  • zwiększanie swobody i wolności dla podmiotów gospodarczych i ludzi,
  • wypracowanie reguł gry w procesie umacniania aktywności państwa określanej „negocjacyjną” (służącej umacnianiu państwa i krajowych podmiotów na arenie globalnej).

Poszczególne państwa nie mogą się izolować, nie jest to ani konieczne ani wskazane (przykład Korei), lecz muszą wzajemnie współdziałać, ponieważ globalizacja dziś jest już powszechnym faktem. Jej rozwój na pewno będzie w pewnym stopniu ograniczał autonomię i funkcje państwa, będzie ono bowiem „zmuszone poddawać się trendom globalnym, głównie ekonomicznym.”[2] Każde państwo we własnym zakresie musi się elastycznie i racjonalnie adaptować do nowych warunków powszechnej, światowe globalizacji, ponieważ według mnie to państwo (poprzez swoja politykę) odegra, obok instytucji międzynarodowych i podmiotów gospodarczych, kluczową rolę w rozwoju „globalnej wioski”.


[1] Lidia Gabryś, Instytucja państwa w dobie globalizacji, z: Wyzwania procesu globalizacji wobec człowieka, red. Ewa Okoń-Horodyńska, Akademia Ekonomiczna im. Karola Adamieckiego, Katowice 1999r., s.53.
[2] Lidia Gabryś, Instytucja państwa w dobie globalizacji, z: Wyzwania procesu globalizacji wobec człowieka, red. Ewa Okoń-Horodyńska, Akademia Ekonomiczna im. Karola Adamieckiego, Katowice 1999r., s.53.

poniedziałek, 21 grudnia 2020

Pojęcie globalizacji

„W każdym społeczeństwie szkoła jest instytucją, która spełnia określone i regulowane społecznie funkcje zgodnie z przyjmowaną wizją człowieka wykształconego i odpowiadającą jej koncepcją kształcenia i wychowania, a także kierunkami przemian kulturowych i cywilizacyjnych. Wśród owych zmian mają współcześnie szczególne znaczenie: postęp naukowo-techniczny, eksplozja informacji, tempo przyrostu wiedzy, rozwój społeczeństwa informacyjnego, procesy globalizacji gospodarki i kultury, kryzys ekonomiczny (wyczerpywanie się surowców, dysproporcje rozwoju, bezrobocie i in.). kryzys kultury (kryzys wartości i norm. kryzys autorytetów itp.), nasilające się (szczególnie w Europie) procesy integracyjne (rozszerzanie Unii Europejskiej) i migracyjne, globalizacyjne.”[1]
Jeśli można mówić o niezwykłej dynamice upowszechnienia się jakiegoś pojęcia w publicystyce i literaturze naukowej, to niewątpliwie jest nim globalizacja. Jest słowem-kluczem do charakterystyki procesów zachodzących w niemal wszystkich dziedzinach życia społecznego, określa zjawiska trudne do jednoznacznego zdefiniowania czy opisania, wypiera takie, zdawać by się mogło ugruntowane pojęcia, jak internacjonalizacja, współzależności międzynarodowe, uniwersalizm. Jak twierdzi Zygmunt Bauman: „Nowoczesność uważała sama siebie za uniwersalną. Dziś zamiast tego myśli o sobie jako o czymś o zasięgu globalnym. Uniwersalność miała być rządami rozumu (...) Globalność przeciwnie, oznacza jedynie, że każdy, gdziekolwiek się znajdzie może żywić się hamburgerem od McDonaldsa i oglądać najnowszy zrobiony dla telewizji dramat dokumentalny”.[2]
Przemiany współczesnego świata i próby scharakteryzowania szerokiego kontekstu procesów powiązanych ze zjawiskiem globalizacji, skłaniają do poszukiwania odpowiedzi na pytania o genezę i zakres pojęcia globalizacji. Termin „globalizacja”, należy do terminów obarczonych wieloznacznością i bywa w literaturze różnie interpretowany. Poniższe rozważania teoretyczne o tym, co denotuje i konotuje pojęcie globalizacji, stanowią próbę przybliżenia tego powszechnie stosowanego i niejednoznacznego terminu, poprzez dokonanie przeglądu najważniejszych definicji i zmierzanie do ustalenia niektórych najczęściej pojawiających się elementów znaczeń na określenie interesującego nas zjawiska globalizacji.
Problematyka globalizacji jako opisu wspólnego mianownika dla swoistości zachodzących w świecie procesów, znajduje się w polu zainteresowań różnych dyscyplin naukowych (filozofii, socjologii, politologii, kulturo-znawstwa, pedagogiki, ekonomii) od niedawna, nie ma więc utrwalonej i bogatej tradycji. Pierwszym artykułem socjologicznym, w którego tytule pojawiło się pojęcie „globalizacja”, był tekst R. Robertsona (1985), zatytułowany The Relativization of Societies: Modern Religion and Globalization.[3] Dopiero w latach dziewięćdziesiątych zauważamy - jak ujmuje to M. Waters -„globalizację posługiwania się tym pojęciem, które staje się wszechobecne” i może stanowić podstawową kategorię humanistycznego dyskursu, a jako termin mniej kontrowersyjny zastępuje pojęcie „postmodernizm” na określenie przemian współczesnego świata.[4] Termin ten stał się częścią „globalnej świadomości”, pojęciem ujmującym aspekty „globalne”. Chociaż przymiotnik „globalny” był w użyciu znacznie wcześniej (na określenie „światowego zasięgu” i „całości”), znamienna jest dla współczesnego empirycznego zainteresowania globalizacją koncentracja na opisie globalnych współzależności.


[1] A. Bogaj, S. M. Kwiatkowski (red.), Szkoła a rynek pracy, PWN, Warszawa 2006, s. 11
[2] W: G. Michałowska, Uniwersalizm, tożsamość i relatywizm kulturowy a globalizacja [w:] E. Haliżak, R. Kuźniar, J. Simonides (red.), Globalizacja a stosunki międzynarodowe, Oficyna Wydawnicza Branta, Warszawa – Bydgoszcz 2004, s. 246
[3] R. Robertson, The Relativization of Societies: Modern Religion and Globalization [w:] T. Robbins, W. Shepherd, J. McBride (red.), Cults, Culture and the Law, Scholars Press, Chico 1985;
[4]M. Kempny, Globalizacja [w:] Encyklopedia socjologii, t.1, PWN, Warszawa 1998, s. 242

poniedziałek, 16 listopada 2020

Krytyka interwencjonizmu państwowego

„Co to jest interwencjonizm? Interwencjonizm oznacza to, że rząd nie ogranicza swojej działalności do zachowania porządku, lub jak ludzie zwykle sto lat temu mówili - do utrzymywania bezpieczeństwa. To oznacza, że rząd pragnie robić coś więcej. On chce mieszać się do zjawisk rynkowych”[1]

Kapitalizm - czy też inaczej gospodarka rynkowa - to inaczej forma społecznego współdziałania, która oparta jest na prywatnej własności środków produkcji. Natomiast socjalizm czy też komunizm to formy społecznego współdziałania oparte na publicznej własności środków produkcji. Formą jeszcze inną jest interwencjonizm. W tej formie istnieje oczywiście system prywatnej własności środków produkcji, jednak rząd ingeruje w tę własność różnymi sposobami tj., stosowaniem zarządzeń, zakazów lub nakazów.[2]

Należy podkreślić, że interwencjonizm nie jest drogą pośrednią pomiędzy kapitalizmem a socjalizmem, „[...] Jest trzecim systemem. Jest systemem, którego absurdalność i daremność dostrzegają nie tylko wszyscy ekonomiści, ale nawet marksiści.[...]

Ludwig von Mises w swojej książce pt. Planowany chaos nazywa interwencjonizm dyktatorską, anty-demokratyczną i socjalistyczną ideą. Możemy przeczytać: „Jeśli rząd, którego pierwsza ingerencja w działanie mechanizmów rynkowych poniosła klęskę, nie będzie gotów do wycofania się z tej interwencji i do powrotu do wolnej gospodarki, to będzie musiał dodawać do tej pierwszej ingerencji coraz to więcej uregulowań i ograniczeń. Postępując w ten sposób, krok po kroku, dociera się w końcu do punktu, w którym zniknęła już cała swoboda gospodarcza jednostek [...] Mises podkreśla jak zgubne jest stosowanie interwencjonizmu państwowego.[3]

Wolny rynek można inaczej nazwać „demokracją konsumentów”. Każdego dnia rynek jest miejscem głosowania konsumentów swymi pieniędzmi za preferowane usługi czy towary. Wynik tych głosowań i ilość kupionego danego towaru to sposoby wyrażania opinii przez konsumentów. Decydują oni o sukcesie lub porażce przedsiębiorców.[4] W systemie socjalistycznym środki produkcji są własnością publiczną, a rząd decyduje, co i jak powinno być produkowane, oraz dzieli pomiędzy członków społeczeństwa dobra konsumpcyjne. W interwencjonizmie rząd oczekuje, że produkcja i konsumpcja będą rozwijać się inaczej niż w warunkach rynku nieskrępowanego.[5]

Rynek w gospodarce kapitalistycznej jest procesem regulującym produkcję i konsumpcję. Mises nazywa go „centrum nerwowym systemu kapitalistycznego”. Za jego pośrednictwem rozkazy konsumentów są przesyłane do producentów, dzięki czemu sprawnie funkcjonujący system ekonomiczny jest zabezpieczony. Ceny rynkowe samoistnie dążą do regulowania się na poziomie, który wyrównywałby popyt i podaż. Jest to prosta zależność, ponieważ kiedy więcej towarów trafia na rynek, ceny spadają, natomiast kiedy zwiększa się popyt, ceny rosną. Jeżeli w społeczeństwie opartym na prywatnej własności środków produkcji występuje własność publiczna, nie oznacza to od razu, że mamy do czynienia z systemem mieszanym, który łączyłby w sobie socjalizm i własność prywatną.[6]

Dopóki jedynie pewne poszczególne przedsiębiorstwa są własnością publiczną, a pozostałe są w rękach prywatnych, cechy gospodarki rynkowej określające ekonomiczną działalność pozostają nienaruszone. Przedsiębiorstwa publiczne oraz różnego rodzaju działalność usługowa muszą pasować do mechanizmu gospodarki rynkowej i podlegać tym samym prawom rynku. Żeby utrzymać swoją pozycję, muszą zabiegać o zysk, jak również unikać strat. Gdy zależność tę próbuje się złagodzić lub wyeliminować poprzez pokrywanie strat przedsiębiorstw, różnego rodzaju subwencjami z funduszy publicznych, jedynym rezultatem będzie przeniesienie tej zależności gdzie indziej. Dzieje się tak, ponieważ zawsze przyznanie subwencji jednym, dzieje kosztem drugich. Pieniądze można uzyskać podnosząc podatki, których ciężar odbije się nie na rządzie, a na rynku. To rynek zadecyduje o tym, na kogo ciężar ten spadnie i jak to wpłynie na produkcję i konsumpcję.[7]

W systemie rynku skrępowanego - czyli interwencjonizmu - można wyróżnić dwa oddzielone od siebie czynniki funkcjonujące w ekonomii. Są to państwo i przedsiębiorcy. W przeciwieństwie do czystej gospodarki rynkowej, władze w systemie interwencjonizmu państwowego nie ograniczają się jedynie do zapobiegania zakłóceniom w wymianie rynkowej.[8]

Tutaj władze same ingerują w działalność rynku poprzez nakazy, zakazy i interwencje. Mises słusznie zauważa, że państwo pomimo tego, że ma prawo do wydawania nakazów i zakazów, jak również ma siłę by wprowadzić je w życie, nie osiąga pożądanych celów. Efekt jest wręcz przeciwny. Zazwyczaj interwencje państwa przynoszą rezultaty odwrotne niż oczekiwane, często gorsze niż rezultaty które by zaistniały w warunkach wolnego rynku.

„Żaden ekonomista nigdy nie stwierdził, że interwencjonizm mógłby przynieść coś innego niż chaos i klęska”. Tacy zwolennicy interwencjonizmu jak Pruska Szkoła Historyczna czy Amerykańscy Instytucjonaliści nie byli ekonomistami według Misesa. Wprost przeciwnie. Aby spopularyzować swoje teorie, zaprzeczali, że istnieje coś takiego jak prawa ekonomiczne. Ich zdaniem rządy maja pełną swobodę w osiąganiu wszystkiego, co planują i nie są wcale ograniczane przez zjawiska ekonomiczne.[9] [10]

Według Misesa interwencjonizm nie jest w ogóle systemem ekonomicznym. Nie kwalifikuje się on w żaden sposób do tego, aby dzięki niemu ludzie mogli osiągnąć zamierzone cele gospodarcze. Myśliciel nazywa interwencjonizm „zbiorem procedur utrudniających funkcjonowanie gospodarki rynkowej, a w rezultacie niszczących ją”. Interwencjonizm przeszkadza produkcji i ogranicza możliwości zaspokajania potrzeb oraz czyni ludzi nie bogatszymi, a biedniejszymi. Oczywiście niektóre działa interwencjonistyczne mogą doprowadzić do tego, że pewne grupy czy jednostki zostaną obdarowane przywilejami lub wzbogacą się. Jednak zawsze dzieje się to kosztem innych. [11]

Rząd obywatelski może się utrzymać jedynie w systemie gospodarki wolnorynkowej, ponieważ w takim systemie dba się o interesy obywateli jako konsumentów. Żaden z producentów nie otrzymuje przywilejów, ponieważ zmniejszają one produktywność i prowadzą do niezadowolenia konsumentów.[12]

Idea, która tkwi u podstaw rządu obywatelskiego czy też władz reprezentatywnych, mówi o tym, że parlament i jego członkowie powinni reprezentować cały naród a nie poszczególne interesy danej grupy wyborców. Jednak, obserwując parlamenty krajów interwencjonistycznych, można zauważyć, że żaden parlamentarzysta nie poczuwa się do reprezentowania narodu jako całości.

Hitler, Mussolini i Petain rządzili za pomocą „delegacji władzy”. Polega to na tym, że parlament z własnej woli oddaje władzę ustawodawczą i przekazuje ją władzy wykonawczej. W taki sposób gdzie istniał formalny związek z demokratycznymi instytucjami dyktatura przybierała pozory legalności. Podobnie działo się w przypadku niemieckiego socjalizmu, gdzie zniesiono własność prywatną ale zachowano jej nazewnictwo. Demokracja zostawała znoszona przy zachowaniu wszelkiej demokratycznej terminologii.

Polityka gospodarcza interwencjonizmu opiera się na iluzji, kontynuuje Mises. Środki interwencjonistyczne prowadzą do stanu, który z punktu widzenia tych, którzy go rekomendują, jest ostatecznie pożądany od tego, który usiłowano zmienić. Interwencjonizm prowadzi do bezrobocia, monopoli, załamań gospodarczych i nędzy. Wielkim błędem jest również to, że demokracja i wolność mogą współistnieć z interwencjonizmem lub z socjalizmem. Nie jest przypadkiem to, że tam gdzie wzrasta interwencjonizm państwowy, instytucje demokratyczne znikają jedna po drugiej. Ludzie zawsze stoją przed wyborem pomiędzy gospodarką wolnorynkową, demokracją i wolnością z jednej strony, a socjalizmem i dyktaturą z drugiej. Stworzenie innej- trzeciej drogi - kompromisu interwencjonistycznego - nie jest wykonalne. Żaden naród nie stworzył wyższej cywilizacji bez poszanowana prawa prywatnej własności środków produkcji. A demokracja mogła zaistnieć tylko tam, gdzie ludzie mieli prawo do prywatnego posiadania tych środków.[13]

Mises w prosty i nieskrępowany sposób przedstawia bezsensowność interwencjonizmu państwowego. Jego stwierdzenia sprzed 50 lat są nadal aktualne: „Wszystkie metody interwencjonizmu skazane są na niepowodzenie. [...] programy interwencjonistyczne musza przynieść w rezultacie warunki, które z punktu widzenia ich własnych zwolenników będą bardziej niezadowalające, niż wcześniejszy stan rzeczy, który miały w zamierzeniu zmienić.” Mises ujawnia prawdziwe oblicze interwencjonizmu oraz logiczne tłumaczy podstawowe zależności polityczne wpływające na gospodarkę.

Ludzie muszą dokonywać wyboru pomiędzy gospodarką rynkową a socjalizmem. Państwo może albo zachować gospodarkę rynkową chroniąc życie, zdrowie i własność prywatną obywateli, albo może też samo kontrolować prowadzenie wszelkiej działalności produkcyjnej. W takim przypadku jakaś instytucja musi decydować o tym co powinno się produkować. Jeśli nie są to konsumenci, wpływający na rynek, musi to być rząd wpływający na rynek w drodze przymusu.

---

[1] .korespondent.pl/baza_wiedzy/pdf/ksiazki/Korespondent_Mises_ekonomia_i_polityka. pdf, stan na 01.04.2011

[2] L. von Mises, Interwencjonizm, ARCANA, Kraków 2005, s 13

[3] L. von Mises, Planowany chaos, Wydawnictwo: Fijorr Publishing Co., Lublin-Rzeszów 2002, s. 37

[4] tamże, s. 25

[5] L. von Mises, Interwencjonizm., opr. cyt., s. 26

[6] tamże, s. 18

[7] tamże, s. 20

[8] tamże, s. 26

[9] „Interwencja jest pojedynczym zleceniem państwa dysponującego różnymi możliwościami wywierania na ludzi presji. Zmusza ono producentów i właścicieli środków produkcji do ich użycia w sposób inny niż ten, jaki zastosowaliby oni pod presja rynku” - definicja L. von Mises.

[10] L. von Mises, Planowany..., opr. cyt., s. 22

[11] L. von Mises, Interwencjonizm, opr. cyt., s. 123

[12] tamże, s.128

[13] L. von Mises, Interwencjonizm, opr. cyt., s.147

czwartek, 22 października 2020

Globalizacja sieci Internet

Na początku lat dziewięćdziesiątych dostęp do Internetu wciąż jeszcze był ograniczony prawie wyłącznie do środowiska akademickiego. To właśnie tutaj znajdowało się najwięcej jego miłośników, z których znaczną część stanowili studenci. Kiedy przyszło im opuścić uczelniane mury, nie chcieli oni rezygnować z oferowanych przez sieć możliwości i w ten sposób stworzyli olbrzymi rynek potencjalnych klientów dla komercyjnych dostawców usług internetowych (tzw. providerów). W ciągu kilku lat doprowadziło to do stworzenia wielu płatnych sieci komputerowych (np. AOL - America Online, Prodigy, CompuServe), które szybko rozprzestrzeniły się najpierw na całe Stany Zjednoczone i Kanadę, a wkrótce potem cały świat. Specjalizowały się one w udostępnianiu aktualnych informacji na różne tematy, dawały dostęp do poczty elektronicznej oraz umożliwiały komputerowe pogawędki “na żywo” z innymi abonentami sieci. 

Początkowo, specjalne oprogramowanie w nich wykorzystywane powodowało, że nie można było za ich pomocą korzystać z usług innych serwisów. Jednak już od 1993 roku firmy z branży sieciowej zaczęły stopniowo wprowadzać dostęp do Internetu. Związany z tym gwałtowny wzrost liczby nowych klientów, zrodził konieczność utworzenia jeszcze szybszej niż dotychczas istniejące sieci szkieletowej. Powstała ona z połączenia kilku komercyjnych sieci w 1995 roku. Wtedy też niezauważalnie dla użytkowników, przestał działać szkielet NSFNETU, do którego było wówczas podłączonych 50766 sieci z 93 krajów[1]. Tym samym został zlikwidowany sztucznie utrzymywany rozdział pomiędzy komercyjną i naukową częścią sieci.

Dalsza komercjalizacja Internetu to już prawie wyłącznie zasługa powstałej na początku lat dziewięćdziesiątych nowej usługi sieciowej - WWW. Za jej sprawą w miarę upływu czasu coraz więcej osób korzystało z Internetu, coraz więcej danych przesyłanych było za jego pośrednictwem. Kolejnych inwestycji wymagały łącza spajające sieć, której to cyberprzestrzeń już wkrótce stała się terenem zaciekłego boju o konsumenta.    

Sieciowe usługi

WWW stała się obecnie najpopularniejszą i najbardziej kojarzącą się z Internetem usługą, ale bynajmniej nie jest ona jedyną. Zanim zatem zostanie omówiona, warto także zapoznać się z innymi, wcześniej zaoferowanymi przez sieć możliwościami. Spośród nich, do najbardziej użytecznych i popularnych zalicza się: pocztę elektroniczną, Telnet, FTP, IRC oraz Gopher.

Poczta elektroniczna

Poczta elektroniczna (tzw. e-mail) umożliwia szybką i tanią wymianę korespondencji pomiędzy użytkownikami Internetu. Działa ona podobnie do tradycyjnej poczty, z tym, że bez udziału całego zastępu ludzi, którzy zajmują się listem od momentu wrzucenia go do skrzynki pocztowej do chwili wręczenia adresatowi. W sieci list jest wysyłany przy pomocy specjalnych programów pocztowych, które są w stanie dostarczyć go do dowolnego miejsca na świecie w ciągu zaledwie kilku sekund. Aby stać się jego odbiorcą, konieczne jest posiadanie własnego, elektronicznego adresu. Składa się on z identyfikatora użytkownika (najczęściej przezwiska, które on sam sobie wybiera) i nazwy komputera, na którym znajduje się serwer pocztowy. Przesłana wiadomość zostaje umieszczona w jednym z plików tego serwera zwanym skrzynką pocztową, gdzie spokojnie czeka aż jej adresat znajdzie trochę czasu, aby ją przeczytać. Poczta elektroniczna - oprócz indywidualnych kontaktów - ułatwia także rozpowszechnianie informacji pomiędzy grupami użytkowników, będąc podstawą list i grup dyskusyjnych. Wiadomość wysyłana przez jednego z subskrybentów takiej listy lub grupy, jest automatycznie dostarczana wszystkim jej pozostałym członkom.[2]

Telnet 

Telnet to jedna z najstarszych usług internetowych, która umożliwia połączenie i pracę na innym komputerze sieci. Aby się połączyć, trzeba oczywiście znać internetowy adres komputera. Aby rozpocząć pracę, zwykle wymagane jest wcześniejsze zarejestrowanie się (czyli posiadanie tzw. konta użytkownika i hasła dostępu). Zwykle, ale nie zawsze. W sieci dostępna jest bowiem także cała masa serwerów otwartych dla wszystkich, którzy pragną z umieszczonych na nich informacji korzystać. W taki właśnie sposób udostępnione są na przykład komputerowe katalogi bibliotek, czy też rozkłady jazdy pociągów. 

FTP

FTP to protokół przesyłania plików (File Transfer Protocol). Podobnie jak e-mail i Telnet, FTP jest także jedną z pierwszych usług związanych z Internetem, opisaną już w 1973 roku. Pozwala on na kopiowanie między komputerami znajdującymi się w sieci dowolnych zbiorów danych - zawierających program, tekst czy też utwór muzyczny[3].

IRC

IRC (Internet Relay Chat) to swego rodzaju sieciowy odpowiednik CB Radia. Używając odpowiedniego programu można się połączyć z dowolnie wybranym serwerem IRC, a następnie wybrać dowolny kanał (jak w CB). Informacje pochodzące od każdego z uczestników tej wirtualnej pogawędki, są automatycznie wyświetlane na monitorach jej pozostałych uczestników. Podobnie więc jak w CB można czytać, o czym piszą inni, przyłączyć się do “rozmowy” lub próbować rozpocząć nową.

Gopher

Gopher (Świstak) to rozproszony system informacyjny umożliwiający przeszukiwanie i zbieranie informacji znajdujących się w różnych miejscach sieci. Jego nazwa pochodzi od maskotki Uniwersytetu Minnesota, gdzie w 1991 roku ta usługa sieciowa została wymyślona[4].

Gopher sprawił, że korzystanie z Internetu stało się dla przeciętnego użytkownika dużo łatwiejsze. Dzięki niemu, aby uzyskać dostęp do interesujących go informacji, nie musiał już znać dokładnego adresu komputera, na którym się one znajdowały. Z Gopherem docierał do nich poprzez hierarchiczny system menu. Każda pozycja takiego menu, była jednocześnie łącznikiem do następnego, który zawierał bardziej szczegółowe informacje dotyczące wybranej pozycji. Funkcjonowanie tego systemu można obrazowo wyjaśnić używając metafory drzewa. Użytkownik rozpoczyna poszukiwanie od korzenia i porusza się po kolejnych rozwidlających się gałęziach, aż w końcu dociera do liścia, który zawiera interesujące go informacje. Jeżeli nie są one kompletne, to wraca do korzenia i szuka raz jeszcze, w nowych menu.
Usługa ta dość szybko zdobyła sobie wśród użytkowników Internetu wiele uznania. Jednak wraz z powstaniem i rozwojem WWW, stopniowo zaczęła coraz bardziej tracić na popularności. Obecnie, pomimo że dotychczasowe serwery Gophera nadal działają, nikt jednak już nie uruchamia nowych.

WWW

Powstanie WWW rozpoczęło nowy rozdział w historii Internetu. Z ciekawostki w technologii służącej komunikowaniu hołubionej przez stosunkowo niewielką liczbę zapaleńców, dzięki WWW, sieć w ciągu zaledwie kilku lat stała się nowym, docierającym do ponad stu milionów odbiorców medium.
Sprawca tego wydarzenia - informacyjny system World Wide Web (WWW) czyli Światowa Pajęczyna Informacyjna, narodził się w laboratoriach CERN (Europejskiego Centrum Badań Jądrowych), instytucji mającej siedzibę w Genewie w Szwajcarii. W zamierzeniach swojego twórcy - Tima Bernesa-Lee, naukowca CERN - miał on służyć do udostępniania wyników badań i ułatwić współpracę fizyków z różnych ośrodków badawczych[5]

Jednak już wkrótce okazało się, że Pajęczynie przeznaczone było znacznie szersze zastosowanie. Rozrosła się ona na cały świat i stała najbardziej popularną usługą sieciową, za sprawą pierwszej graficznej przeglądarki Mosaic, która została  stworzona przez Marca Andreesena w 1993 roku, wówczas jeszcze studenta Uniwersytetu w Illinois, niedługo potem współzałożyciela firmy Netscape[6] (to właśnie jej dziełem jest jedna z najpopularniejszych obecnie przeglądarek WWW - Netscape Navigator). Dzięki niej, korzystanie z WWW - i generalnie z Internetu - przestało wiązać się z koniecznością pracy w systemie tekstowym. Sieć zaoferowała teraz swoim użytkownikom także grafikę, wkrótce animację i dźwięk. Eksploatacja tych zasobów, była zaś szalenie prosta. Wystarczało zaledwie kilka minut przed ekranem komputera, aby już w miarę swobodnie poruszać się w cyberprzestrzeni.  Instrukcja użytkowania sieci sprowadzała się teraz bowiem do jednej, łatwej do zapamiętania regułki - klikaj na fragmenty tekstu, jeśli są one podkreślone lub wyróżnione kolorem i na obrazki, jeśli wskazane myszką komputerową, zmieniają strzałkę kursora w rączkę. Z każdym kliknięciem użytkownik przenosił się na nową stronę, związaną tematycznie ze słowem lub obrazkiem, na który wcześniej kliknął. Tu zaś znowu podobnie - mógł kontynuować swoją wędrówkę zaciekawiony jakimś czekającym na rozwinięcie na innej stronie wątkiem, albo wrócić na stronę wcześniejszą. O tym że strony, które oglądał, znajdują się na komputerach rozsianych po całym świecie, oraz że tekst, który czytał nazywa się hipertekstem, zwykle dowiadywał się już  po kilku następnych sesjach w sieci.

W trakcie ich trwania nowy do niedawna użytkownik odkrywał kolejne możliwości Internetu - przede wszystkim pocztę elektroniczną, jako najbardziej przydatną, IRC-a i inne najważniejsze usługi sieciowe, a wszystko to ani na chwilę nie opuszczając przyjaznego, łatwego w użyciu środowiska WWW. Wkrótce potem nie był dla niego tajemnicą także i nieskomplikowany język programowania stron WWW - HTML (HyperText Markup Language), a stąd był już tylko jeden krok, aby założyć swoją własną stronę i obwieścić całemu światu - stałem się Internautą!
Właśnie ta prostota korzystania z sieci i bogactwo z każdym dniem powiększających się jej zasobów, przyciągało coraz to nowszych użytkowników. Wzrost ich liczby był szybszy, niż jakiegokolwiek innego medium, czy też jakiejkolwiek innej technologii służącej komunikowaniu  w przeszłości (wykresy: 1.1, 1.2).

Wykres 1.1 - Liczba lat, jakich różne media potrzebowały do zdobycia 50 milionów odbiorców (użytkowników). 
 Źródło: McCann-Erickson, Paul Kagan Associates, and Morgan Stanley Technical Research[7].

Wykres 1.2 - Liczba lat, jakich różne technologie służące komunikowaniu się, potrzebowały do zdobycia 10 milionów użytkowników. 

Źródło: CyberAtlas.[8]

Obecnie oblicza się, że z sieci korzysta około 153 milionów ludzi, a prognozy mówią, że wkrótce będzie ich jeszcze więcej[9]. Dysponujący tak dużym zasięgiem, operujący tekstem, dźwiękiem i obrazem oraz oferujący jeszcze wiele innych, nie występujących w żadnym z tradycyjnych mediów możliwości, Internet szybko został dostrzeżony przez reklamę, która już wkrótce stała się główną siłą napędową jego dalszego rozwoju.


[1] Marek Kuchciak: Geneza i rozwój Internetu; ccs.pl/~mkc/internet/genrozw.html/, 02/03/99.
[2] Marta Borek: Rola Informacji w  społeczeństwie skomputeryzowanym. Praca magisterska, INP UJ, 1998,  s. 25.
[3] Tomasz Bienias: Internet. Kraków 1998, s. 51.
[4] Jw.,  s.  52.
[5] Thomas Franke: WWW – prosto i przystępnie. Warszawa 1997, s. 9.   
[6] Jarosław Zieliński: Krótka historia polskiego Internetu; winter.pl/krotka/,  02/03/99.   
[7] Za - Robbin Zeff, Brad Aronson: Advertising on the Internet. John Wiley & Sons, Inc. 1997,   s. 8.
[8] Jw.
[9] NUA; nua.ie/surveys/how_many_online/index.html/, 02/03/98.