Prezentujemy prace związane z globalizacją. Pisanie prac o globalizacji.
środa, 2 czerwca 2021
Wyzwania związane z pracą i zabezpieczeniem społecznym
Globalizacja i ogromny narastający postęp techniczny powodują zagrożenie dla dobrobytu i warunków socjalnych licznych społeczeństw. Procesy delokalizacji produkcji pracochłonnej lub uciążliwej dla środowiska naturalnego z krajów bogatych i wysoko uprzemysłowionych do krajów uboższych, gdzie siła robocza jest o wiele tańsza powoduje zmniejszanie ilości stanowisk pracy, a co za tym idzie zwiększanie się bezrobocia i pogarszanie poziomu życia uboższej części społeczeństwa.
W rezultacie problemy ekologiczne, socjalne (zwłaszcza bezrobocie) stają się udziałem wszystkich krajów (nie tylko tych mniej rozwiniętych gospodarczo). Konieczność konkurencyjności towaru na rynku światowym pociąga za sobą erozję zabezpieczeń społecznych, zwiększa bezrobocie (zwłaszcza wśród grup pracowników fizycznych, niewykwalifikowanych) a co za tym idzie, przy dużej konkurencji na rynku pracy zmniejsza poziom płac, uprawnienia socjalne i standardy bytowe pracowników.
„Światowe społeczeństwa stają na drodze dwuczłonowości – z jednej strony nielicznej grupy bogatych i wciąż bogacących się (...), a z drugiej strony wciąż rosnących rzesz ubogich stających się coraz bardziej biednymi i przegranymi.”[1]
---
[1] A. Albinowski, za: M. Osadnik, Człowiek wobec wyzwań globalizacji, z: Wyzwania procesu globalizacji wobec człowieka, red. Ewa Okoń-Horodyńska, Akademia Ekonomiczna im. Karola Adamieckiego, Katowice 1999r., s.11-12.
czwartek, 6 maja 2021
Wybrane przejawy globalizacji gospodarki światowej
Kontynuujemy pracę magisterską z poprzedniego miesiąca.
Globalizacja jako w miarę nowe zjawisko jest niewątpliwie interesującym i godnym uwagi zagadnieniem i daje mnóstwo różnych, potencjalnych możliwości. Świat XXI wieku, objęty przez procesy globalizacji, jest ogromnie zróżnicowany, wzbogacony o możliwości przenikających się gospodarek, finansów, kultur i idei. Z jednej strony olbrzymie możliwości, z drugiej wielkie zagrożenia, jak np. „groźba przeludnienia, które może zakończyć się konfliktem globalnym lub głodową śmiercią miliardów ludzi, wyczerpywanie się surowców naturalnych, deficyt energetyczny, zniszczenie środowiska, czy nieodwracalne zmiany klimatu.[1]
Tendencje do globalizacji, wyrażają się w upowszechnieniu w skali globalnej określonych wzorców. To co jest nam najłatwiej zauważyć w ogólnoświatowej globalizacji, to rozpowszechnianie określonych towarów i usług, wraz z towarzyszącym im rozpowszechnianiem określonych wzorców zachowań. Upowszechniające się towary działają na konsumenta całym szeregiem czynników, jak „ciekawość nieznanego, efekt demonstracji, kiedy określeni ludzie już konsumują określony towar, a innym utrudniają, miernik prestiżu, bogactwa, władzy, (...) efekt odmienności od towarów dotąd znanych, efekt dobra rzadkiego, wreszcie określone walory użytkowe.”[2]
Na całym świecie znana jest guma do żucia, Coca Cola, oprogramowanie Microsoft, batonik Mars, czy dżinsy Levi’sa. Nasze dzieci już nie chcą jeść w domu zupy i schabowego lecz niejednokrotnie głośnym krzykiem przekonują nas o „wartościach” kanapki w MC Donaldzie.
[1] Zbigniew Olesiński, Przejaw globalizacji gospodarki światowej, w: The Peculiarity of Man, część 3: Materiały z konferencji „Cywilizacja współczesna. Trendy pozytywne i negatywne”, Warszawa-Kielce 1988, s.222.
[2] Zbigniew Olesiński, Przejaw globalizacji gospodarki światowej, w: The Peculiarity of Man, część 3: Materiały z konferencji „Cywilizacja współczesna. Trendy pozytywne i negatywne”, Warszawa-Kielce 1988, s.223.
czwartek, 29 kwietnia 2021
Wolność handlu
Przejawem globalizacji jest również globalny rynek pracy, skierowany przede wszystkim do ludzi młodych, ponadprzeciętnie uzdolnionych, gotowych pracować ciężej niż inni i poddać się twardym reżimom produkcyjnym. System ten zasadniczo odrzuca jednostki słabe, nie tylko pod względem przygotowania teoretycznego i niejednokrotnie praktycznego, ale również pod względem słabości psychicznej. Osoby, które nie dają sobie rady w twardym „ekspresowym” świecie grupy ludzi drugiej kategorii, ludzi słabszych, postrzeganych, jako tych, którym się „w życiu nie udało”.
---
[1] Zbigniew Olesiński, Przejaw globalizacji gospodarki światowej, w: The Peculiarity of Man, część 3: Materiały z konferencji „Cywilizacja współczesna. Trendy pozytywne i negatywne”, Warszawa-Kielce 1988, s.225.
poniedziałek, 8 marca 2021
Miejsce państwa w dobie globalizacji
„Proces globalizacji stawia przed państwami także inne ważne zadania takie, jak[1]:
- walka o zmniejszanie nierówności między krajami, narodami i grupami społecznymi (globalizacja będzie te nierówności niewątpliwie pogłębiała),
- określenie dla kraju i jego gospodarki działań w długim horyzoncie czasowym, pozostawiając rynkowi działania krótkookresowe),
- umiejętne i racjonalne rozdzielanie kompetencji państwa na szczebel „w górę” (do instytucji międzynarodowych i ponadnarodowych) oraz „w dół” (do instytucji lokalnych, samorządowych, obywatelskich),
- zwiększanie swobody i wolności dla podmiotów gospodarczych i ludzi,
- wypracowanie reguł gry w procesie umacniania aktywności państwa określanej „negocjacyjną” (służącej umacnianiu państwa i krajowych podmiotów na arenie globalnej).
Poszczególne państwa nie mogą się izolować, nie jest to ani konieczne ani wskazane (przykład Korei), lecz muszą wzajemnie współdziałać, ponieważ globalizacja dziś jest już powszechnym faktem. Jej rozwój na pewno będzie w pewnym stopniu ograniczał autonomię i funkcje państwa, będzie ono bowiem „zmuszone poddawać się trendom globalnym, głównie ekonomicznym.”[2] Każde państwo we własnym zakresie musi się elastycznie i racjonalnie adaptować do nowych warunków powszechnej, światowe globalizacji, ponieważ według mnie to państwo (poprzez swoja politykę) odegra, obok instytucji międzynarodowych i podmiotów gospodarczych, kluczową rolę w rozwoju „globalnej wioski”.
[2] Lidia Gabryś, Instytucja państwa w dobie globalizacji, z: Wyzwania procesu globalizacji wobec człowieka, red. Ewa Okoń-Horodyńska, Akademia Ekonomiczna im. Karola Adamieckiego, Katowice 1999r., s.53.
poniedziałek, 21 grudnia 2020
Pojęcie globalizacji
Przemiany współczesnego świata i próby scharakteryzowania szerokiego kontekstu procesów powiązanych ze zjawiskiem globalizacji, skłaniają do poszukiwania odpowiedzi na pytania o genezę i zakres pojęcia globalizacji. Termin „globalizacja”, należy do terminów obarczonych wieloznacznością i bywa w literaturze różnie interpretowany. Poniższe rozważania teoretyczne o tym, co denotuje i konotuje pojęcie globalizacji, stanowią próbę przybliżenia tego powszechnie stosowanego i niejednoznacznego terminu, poprzez dokonanie przeglądu najważniejszych definicji i zmierzanie do ustalenia niektórych najczęściej pojawiających się elementów znaczeń na określenie interesującego nas zjawiska globalizacji.
Problematyka globalizacji jako opisu wspólnego mianownika dla swoistości zachodzących w świecie procesów, znajduje się w polu zainteresowań różnych dyscyplin naukowych (filozofii, socjologii, politologii, kulturo-znawstwa, pedagogiki, ekonomii) od niedawna, nie ma więc utrwalonej i bogatej tradycji. Pierwszym artykułem socjologicznym, w którego tytule pojawiło się pojęcie „globalizacja”, był tekst R. Robertsona (1985), zatytułowany The Relativization of Societies: Modern Religion and Globalization.[3] Dopiero w latach dziewięćdziesiątych zauważamy - jak ujmuje to M. Waters -„globalizację posługiwania się tym pojęciem, które staje się wszechobecne” i może stanowić podstawową kategorię humanistycznego dyskursu, a jako termin mniej kontrowersyjny zastępuje pojęcie „postmodernizm” na określenie przemian współczesnego świata.[4] Termin ten stał się częścią „globalnej świadomości”, pojęciem ujmującym aspekty „globalne”. Chociaż przymiotnik „globalny” był w użyciu znacznie wcześniej (na określenie „światowego zasięgu” i „całości”), znamienna jest dla współczesnego empirycznego zainteresowania globalizacją koncentracja na opisie globalnych współzależności.
poniedziałek, 16 listopada 2020
Krytyka interwencjonizmu państwowego
Kapitalizm - czy też inaczej gospodarka rynkowa - to inaczej forma społecznego współdziałania, która oparta jest na prywatnej własności środków produkcji. Natomiast socjalizm czy też komunizm to formy społecznego współdziałania oparte na publicznej własności środków produkcji. Formą jeszcze inną jest interwencjonizm. W tej formie istnieje oczywiście system prywatnej własności środków produkcji, jednak rząd ingeruje w tę własność różnymi sposobami tj., stosowaniem zarządzeń, zakazów lub nakazów.[2]
Należy podkreślić, że interwencjonizm nie jest drogą pośrednią pomiędzy kapitalizmem a socjalizmem, „[...] Jest trzecim systemem. Jest systemem, którego absurdalność i daremność dostrzegają nie tylko wszyscy ekonomiści, ale nawet marksiści.[...]
Ludwig von Mises w swojej książce pt. Planowany chaos nazywa interwencjonizm dyktatorską, anty-demokratyczną i socjalistyczną ideą. Możemy przeczytać: „Jeśli rząd, którego pierwsza ingerencja w działanie mechanizmów rynkowych poniosła klęskę, nie będzie gotów do wycofania się z tej interwencji i do powrotu do wolnej gospodarki, to będzie musiał dodawać do tej pierwszej ingerencji coraz to więcej uregulowań i ograniczeń. Postępując w ten sposób, krok po kroku, dociera się w końcu do punktu, w którym zniknęła już cała swoboda gospodarcza jednostek [...] Mises podkreśla jak zgubne jest stosowanie interwencjonizmu państwowego.[3]
Wolny rynek można inaczej nazwać „demokracją konsumentów”. Każdego dnia rynek jest miejscem głosowania konsumentów swymi pieniędzmi za preferowane usługi czy towary. Wynik tych głosowań i ilość kupionego danego towaru to sposoby wyrażania opinii przez konsumentów. Decydują oni o sukcesie lub porażce przedsiębiorców.[4] W systemie socjalistycznym środki produkcji są własnością publiczną, a rząd decyduje, co i jak powinno być produkowane, oraz dzieli pomiędzy członków społeczeństwa dobra konsumpcyjne. W interwencjonizmie rząd oczekuje, że produkcja i konsumpcja będą rozwijać się inaczej niż w warunkach rynku nieskrępowanego.[5]
Rynek w gospodarce kapitalistycznej jest procesem regulującym produkcję i konsumpcję. Mises nazywa go „centrum nerwowym systemu kapitalistycznego”. Za jego pośrednictwem rozkazy konsumentów są przesyłane do producentów, dzięki czemu sprawnie funkcjonujący system ekonomiczny jest zabezpieczony. Ceny rynkowe samoistnie dążą do regulowania się na poziomie, który wyrównywałby popyt i podaż. Jest to prosta zależność, ponieważ kiedy więcej towarów trafia na rynek, ceny spadają, natomiast kiedy zwiększa się popyt, ceny rosną. Jeżeli w społeczeństwie opartym na prywatnej własności środków produkcji występuje własność publiczna, nie oznacza to od razu, że mamy do czynienia z systemem mieszanym, który łączyłby w sobie socjalizm i własność prywatną.[6]
W systemie rynku skrępowanego - czyli interwencjonizmu - można wyróżnić dwa oddzielone od siebie czynniki funkcjonujące w ekonomii. Są to państwo i przedsiębiorcy. W przeciwieństwie do czystej gospodarki rynkowej, władze w systemie interwencjonizmu państwowego nie ograniczają się jedynie do zapobiegania zakłóceniom w wymianie rynkowej.[8]
Tutaj władze same ingerują w działalność rynku poprzez nakazy, zakazy i interwencje. Mises słusznie zauważa, że państwo pomimo tego, że ma prawo do wydawania nakazów i zakazów, jak również ma siłę by wprowadzić je w życie, nie osiąga pożądanych celów. Efekt jest wręcz przeciwny. Zazwyczaj interwencje państwa przynoszą rezultaty odwrotne niż oczekiwane, często gorsze niż rezultaty które by zaistniały w warunkach wolnego rynku.
„Żaden ekonomista nigdy nie stwierdził, że interwencjonizm mógłby przynieść coś innego niż chaos i klęska”. Tacy zwolennicy interwencjonizmu jak Pruska Szkoła Historyczna czy Amerykańscy Instytucjonaliści nie byli ekonomistami według Misesa. Wprost przeciwnie. Aby spopularyzować swoje teorie, zaprzeczali, że istnieje coś takiego jak prawa ekonomiczne. Ich zdaniem rządy maja pełną swobodę w osiąganiu wszystkiego, co planują i nie są wcale ograniczane przez zjawiska ekonomiczne.[9] [10]
Według Misesa interwencjonizm nie jest w ogóle systemem ekonomicznym. Nie kwalifikuje się on w żaden sposób do tego, aby dzięki niemu ludzie mogli osiągnąć zamierzone cele gospodarcze. Myśliciel nazywa interwencjonizm „zbiorem procedur utrudniających funkcjonowanie gospodarki rynkowej, a w rezultacie niszczących ją”. Interwencjonizm przeszkadza produkcji i ogranicza możliwości zaspokajania potrzeb oraz czyni ludzi nie bogatszymi, a biedniejszymi. Oczywiście niektóre działa interwencjonistyczne mogą doprowadzić do tego, że pewne grupy czy jednostki zostaną obdarowane przywilejami lub wzbogacą się. Jednak zawsze dzieje się to kosztem innych. [11]
Rząd obywatelski może się utrzymać jedynie w systemie gospodarki wolnorynkowej, ponieważ w takim systemie dba się o interesy obywateli jako konsumentów. Żaden z producentów nie otrzymuje przywilejów, ponieważ zmniejszają one produktywność i prowadzą do niezadowolenia konsumentów.[12]
Idea, która tkwi u podstaw rządu obywatelskiego czy też władz reprezentatywnych, mówi o tym, że parlament i jego członkowie powinni reprezentować cały naród a nie poszczególne interesy danej grupy wyborców. Jednak, obserwując parlamenty krajów interwencjonistycznych, można zauważyć, że żaden parlamentarzysta nie poczuwa się do reprezentowania narodu jako całości.
Hitler, Mussolini i Petain rządzili za pomocą „delegacji władzy”. Polega to na tym, że parlament z własnej woli oddaje władzę ustawodawczą i przekazuje ją władzy wykonawczej. W taki sposób gdzie istniał formalny związek z demokratycznymi instytucjami dyktatura przybierała pozory legalności. Podobnie działo się w przypadku niemieckiego socjalizmu, gdzie zniesiono własność prywatną ale zachowano jej nazewnictwo. Demokracja zostawała znoszona przy zachowaniu wszelkiej demokratycznej terminologii.
Polityka gospodarcza interwencjonizmu opiera się na iluzji, kontynuuje Mises. Środki interwencjonistyczne prowadzą do stanu, który z punktu widzenia tych, którzy go rekomendują, jest ostatecznie pożądany od tego, który usiłowano zmienić. Interwencjonizm prowadzi do bezrobocia, monopoli, załamań gospodarczych i nędzy. Wielkim błędem jest również to, że demokracja i wolność mogą współistnieć z interwencjonizmem lub z socjalizmem. Nie jest przypadkiem to, że tam gdzie wzrasta interwencjonizm państwowy, instytucje demokratyczne znikają jedna po drugiej. Ludzie zawsze stoją przed wyborem pomiędzy gospodarką wolnorynkową, demokracją i wolnością z jednej strony, a socjalizmem i dyktaturą z drugiej. Stworzenie innej- trzeciej drogi - kompromisu interwencjonistycznego - nie jest wykonalne. Żaden naród nie stworzył wyższej cywilizacji bez poszanowana prawa prywatnej własności środków produkcji. A demokracja mogła zaistnieć tylko tam, gdzie ludzie mieli prawo do prywatnego posiadania tych środków.[13]
Mises w prosty i nieskrępowany sposób przedstawia bezsensowność interwencjonizmu państwowego. Jego stwierdzenia sprzed 50 lat są nadal aktualne: „Wszystkie metody interwencjonizmu skazane są na niepowodzenie. [...] programy interwencjonistyczne musza przynieść w rezultacie warunki, które z punktu widzenia ich własnych zwolenników będą bardziej niezadowalające, niż wcześniejszy stan rzeczy, który miały w zamierzeniu zmienić.” Mises ujawnia prawdziwe oblicze interwencjonizmu oraz logiczne tłumaczy podstawowe zależności polityczne wpływające na gospodarkę.
Ludzie muszą dokonywać wyboru pomiędzy gospodarką rynkową a socjalizmem. Państwo może albo zachować gospodarkę rynkową chroniąc życie, zdrowie i własność prywatną obywateli, albo może też samo kontrolować prowadzenie wszelkiej działalności produkcyjnej. W takim przypadku jakaś instytucja musi decydować o tym co powinno się produkować. Jeśli nie są to konsumenci, wpływający na rynek, musi to być rząd wpływający na rynek w drodze przymusu.
---
[1] .korespondent.pl/baza_wiedzy/pdf/ksiazki/Korespondent_Mises_ekonomia_i_polityka. pdf, stan na 01.04.2011
[2] L. von Mises, Interwencjonizm, ARCANA, Kraków 2005, s 13
[3] L. von Mises, Planowany chaos, Wydawnictwo: Fijorr Publishing Co., Lublin-Rzeszów 2002, s. 37
[4] tamże, s. 25
[5] L. von Mises, Interwencjonizm., opr. cyt., s. 26
[6] tamże, s. 18
[7] tamże, s. 20
[8] tamże, s. 26
[9] „Interwencja jest pojedynczym zleceniem państwa dysponującego różnymi możliwościami wywierania na ludzi presji. Zmusza ono producentów i właścicieli środków produkcji do ich użycia w sposób inny niż ten, jaki zastosowaliby oni pod presja rynku” - definicja L. von Mises.
[10] L. von Mises, Planowany..., opr. cyt., s. 22
[11] L. von Mises, Interwencjonizm, opr. cyt., s. 123
[12] tamże, s.128
[13] L. von Mises, Interwencjonizm, opr. cyt., s.147

