czwartek, 11 czerwca 2020

Globalizacja według Z. Baumana

U źródeł przedstawionych wcześniej  stwierdzeń nie leży rozstrzygnięcie, czy pojęcie globalizacji odnosi się do globalnych następstw czy globalnych przedsięwzięć. Odpowiedzi na to pytanie udziela Z. Bauman, podkreślając, iż wszechobecny termin globalizacja najczęściej odnoszony jest do globalnych skutków, „ciągle niezamierzonych i nieprzewidzianych” a nie globalnych inicjatyw i przedsięwzięć. Konsekwencją wymienionego poglądu jest uzna nie globalizacji za proces w dużym stopniu niekontrolowany, spontaniczny, a także nieodwracalny, gdzie trudno jednocześnie określić stan globalizacji współczesnego świata, którego los zależy w dużej mierze od przypadku na płaszczyźnie globalnych działań, zależności i interesów. Perspektywy oglądu globalizującego się świata są więc trudne do uchwycenia ze względu na dynamiczny i zawsze w trakcie stawania się charakter. Pogląd ten znajduje współczesne potwierdzenie w rozważaniach Z. Baumana, zgodnie z którym „pojęcie globalizacji przekazuje nieokreślony, kapryśny i autonomiczny charakter świata i jego spraw, brak centrum, brak pulpitu operatora, zespołu dyrektorów, biura zarządu. Globalizacja jest inną nazwą »nowego nieporządku świata« i „odnosi się bezpośrednio do »anonimowych sił« G.H. von Wrighta; sił działających w pustce, na mglistej, grząskiej, nie dającej się oswoić ani przebyć »ziemi niczyjej«, rozciągającej się poza zasięgiem możliwości konkretnego planowania i działania kogokolwiek”.
Przedstawione rozważania wskazują, iż natura pojęcia globalizacji jest złożona i trudno ustalić podstawowe jego znaczenie.[1] Można jednak wyciągnąć wniosek, iż zakres problemowy tego terminu ma charakter historyczno-społecznej konstrukcji, uwzględniającej dynamikę czasową wielu procesów społeczno-kulturowych i cywilizacyjnych składających się na obraz współczesnego świata, co wskazuje na relatywną nowość pojęcia globalizacji.

[1] J. Gnitecki wśród najważniejszych sposobów pojmowania zjawiska globalizacji wymienia: a) powstanie społeczeństwa ogólnoświatowego (wspólnego); b) świadomość wspólnego świata: c) intensyfikację stosunków społecznych; d) tworzenie wielości powiązań i sieci zależności państw i społeczeństw (J. Gnitecki, Globalistyka, Wydawnictwo Naukowe PTP, Poznań 2002, s. 12).

wtorek, 19 maja 2020

Różne spojrzenia na globalizację

Z opozycji wobec konwencjonalnych teorii społecznej modernizacji (a w szczególności ich „zachodniocentryzmu”) i braku zainteresowania cywilizacyjną i kulturową różnorodnością, narodziła się perspektywa ujmowania świata jako całości, ewoluującego w „globalnie” sugerowanych kierunkach. Globalizacja, zdaniem M. Gołki, nie stworzyła świata w postaci homogenicznej i nie wiadomo czy kiedykolwiek dojdzie do urzeczywistnienia tej wizji. Echo tej opinii można odnaleźć w wypowiedzi M. Featherstone'a, który twierdzi, że aktualny proces globalizacji, sprzeczny z wcześniejszymi oczekiwaniami na coraz bardziej homogeniczny świat, „prowadzi do coraz większej wrażliwości na różnice”, jest konsekwencją faktu, że „przepływy informacji, wiedzy, pieniędzy, towarów, ludzi i wyobrażeń wzmogły się do tego stopnia, że poczucie przestrzennych odległości, które oddzielały i izolowały ludzi od potrzeby brania pod uwagę wszystkich innych podmiotów życia społecznego tworzących ludzkość uległy zniszczeniu”. W efekcie, „wszyscy znajdujemy się na podwórku innych”. Globalizacja, jako zjawisko wyrastające z procesu różnicowania się i pluralizmu kulturowego współczesnego świata, sytuuje się w kontekście rozważań L. Ronigera. Zdaniem tego autora, globalizacja to „zarówno dyfuzja określonych modeli ekonomicznego rozwoju, wzrostu, urynkowienia, jak i odpowiadająca temu procesowi adaptacja lub odrzucenie kulturowych wzorów westernizacji”.[1]
W tym kontekście globalizacja winna być raczej rozumiana jako światowa sieć współzależności, oddziałująca na poszczególne społeczeństwa i państwa tak, że stanowią one części pewnej całości. Najbardziej znani przedstawiciele omawianego podejścia: A. Giddens, A. McGrew i P. Streeten argumentują, że globalizacja ujmowana jako współzależność, oddziaływanie, intensyfikacja stosunków między państwami jest wyrazem postrzegania świata jako sieci powiązań i tylko w tym kontekście można traktować globalizację całościowo, i wskazywać na jej cywilizacyjne implikacje. U podstaw rozważań A. Giddensa leży założenie, iż „globalizacja to intensyfikacja stosunków społecznych o światowym zasięgu, która łączy różne lokalności w taki sposób, że lokalne wydarzenia kształtowane są przez zdarzenia zachodzące w odległości wielu tysięcy mil i same na nie oddziałują”. Uściślając zakres tego pojęcia, należy uznać za A. McGrew, że globalizacja „polega na wielości powiązań i wzajemności oddziaływań państw i społeczeństw tworzących obecny światowy system”. W konsekwencji, jak podkreśla L. Roniger, globalizacja charakteryzuje się: „transnacjonalizacją wzorów kulturowych, kontynentalizacją wymian ekonomicznych, regionalną transnacjonalizacją oraz wzrostem znaczenia lokalności”. Na aspekt pogłębiania się światowych powiązań niemal we wszystkich sferach współczesnego życia społeczno-kulturowego, ekonomicznego, politycznego, zwraca również uwagę P. Streeten, definiując globalizację jako „intensyfikację ekonomicznych, politycznych i kulturowych stosunków poprzez granice”.[2]


[1] P. Starosta, Globalizacja i nowy komunitaryzm, „Kultura i Społeczeństwo” 2000, nr 3, s. 48
[2] B. Liberska, Globalizacja - siły sprawcze i mechanizmy [w:] B. Liberska (red.), Globalizacja. Mechanizmy i wyzwania, PWE, Warszawa 2002, s. 17

piątek, 3 kwietnia 2020

Globalizacja jako zjawisko

Punktem wyjścia dla rozważań nad szerokim spektrum omawianego zagadnienia jest uznanie globalizacji jako zjawiska. W tym ujęciu globalizacja rozumiana jest jako fakt, który „da się zaobserwować, postrzec zmysłami (...), jako coś wyjątkowego”,[1] „występującego w jakiejś dziedzinie”[2] bądź dziedzinach. 

Rozważanie globalizacji jedynie jako procesu, a więc „przebiegu powiązanych przyczynowo, następujących po sobie zmian stanowiących stadia rozwoju, przeobrażania się czegoś”, tylko częściowo owo zjawisko przybliża. Immanentną cechą rozważań nad globalizacją jest również zwrócenie uwagi na strukturę oraz funkcję, jaką pełni to zjawisko. 

W analizach wielu autorów będzie więc można dostrzec jakościowe zróżnicowanie podejść do globalizacji, w ujęciu procesualnym, strukturalnym i funkcjonalnym, interpretowanej jako zjawisko odgrywające określone role, wnoszące swój wkład w obraz złożoności współczesnego świata. Ponadto, jak podkreśla R. Robertson, różnorodność „odpowiedzi na globalizację” wywiera wpływ na jakość, kierunek i rezultat tego procesu, co pozwala wnioskować, że kształt „pola globalnego” jest w znacznym stopniu „zależny od nas samych”.

Globalizacja według M. Albrowa „odnosi się do tych wszystkich problemów, w wyniku których narody świata zostają włączone w jedno światowe społeczeństwo, społeczeństwo globalne”. Kierunek podobnie rozumianych przemian, które obejmują swym zasięgiem cały glob, ilustruje R. Robertson, twierdząc, iż globalizacja to „zespół procesów, które tworzą jeden wspólny świat”.[3] 

Stanowisko R. Robertsona, określone mianem „teorii woluntarystycznej”, opiera się na przekonaniu, że jednostki, społeczeństwa, „systemy” społeczeństw, jak i całą ludzkość należy traktować jako jeden, spójny szkielet analityczny. Równie ważną kwestią, w tym aspekcie, jest unikanie redukcjonizmu, z jego jawnie funkcjonalistycznymi, utylitarnymi i materialistycznymi formami. „Pole globalne”, jako całość, jest społeczno kulturowym „systemem”, który z jednej strony jest wynikiem „kompresji świata”, ale z drugiej strony - usamodzielnia kultury, cywilizacje, grupy etniczne, społeczeństwa narodowe, „intra-„ i „cross-„ narodowe ruchy i organizacje.[4] 

Procesy sprzężone ze zjawiskiem globalizacji są często traktowane jako dyfuzje wzorów kulturowych i nazywane westernizacją, macdonaldyzacją (G. Ritzer) czy amerykanizacją, co eksponują w swoich analizach H.P. Martin i H. Schumann, pisząc, iż „Ameryka wprawdzie nie jest wszystkim, ale bez Ameryki wszystko było dotąd niczym”.

-----

[1]E. Wierzbicka (red.), Słownik współczesnego języka polskiego, t. II, PWN, Warszawa 1998, s. 655

[2]E. Sobol (red.), Mały słownik języka polskiego, PWN, Warszawa 2000, s. 1275

[3] M. Kempny, Globalizacja [w:] Encyklopedia…, op. cit., s. 241

[4] R. Robertson, The Relativization of Societies…, op. cit., s. 61

niedziela, 1 marca 2020

Globalna epidemia

z części praktycznej pracy magisterskiej

Oprócz analizy aspektów formalnych materiału badawczego istotne jest przeprowadzenie analizy zawartości przekazów prasowych pod względem treściowym. Jest to głębszy poziom dociekań pozwalający na większą swobodę interpretacyjną, ale dający w efekcie bardziej subiektywne wyniki niż analiza ilościowa. Kolejne kategorie badawcze poniższych dociekań służą weryfikowaniu hipotez badawczych postawionych w części metodologicznej. Materiał empiryczny w postaci wypowiedzi prasowych dotyczy wszystkich epidemii bądź pandemii, które zaprzątały uwagę mediów w 2006 roku.

1. Określenia epidemii

Choć analiza zawartości przekazów nie jest metodą ściśle lingwistyczną, to jednak przyjrzenie się językowi stosowanemu w wypowiedziach prasowych może pomóc w ustaleniu ogólnego ich charakteru. Zacytowanie różnorodnych określeń jakimi określana jest epidemia lub szczepy wirusów zarysuje obraz epidemii przedstawiany w prasie. Poniżej zamieszczone zostały określenia wirusów i chorób, które pojawiły się na łamach analizowanych tygodników („Polityka”, „Newsweek”, „Wprost”).[1]

Określenia wirusów:
  • „wirus o stu twarzach”
  • „prawdziwy killer”
  • „sojusz mikrobów
  • „pałeczki bezdechu”
  • „zabójczy szczep wirusa”
  • „wirus śmierci”
  • „nowi agresywni gracze”
  • „atak mutantów”
  • „groźni zabójcy”
Określenia chorób:
  • „wysoce zjadliwa grypa drobiu”
  • „suchoty znów galopują”
  • „powracająca ze wzmożona siłą plaga”
  • „początek globalnego kryzysu”
  • „śmiertelny kaszel”
  • „seksBomba”
  • „ptasia grypa kontratakuje”
  • „przyczajone zarazy”
  • „pandemia paniki”, „wirus wietnamki”, „wietnamka na skrzydłach”
  • „drugi atak wietnamki”, „zamaskowana epidemia”, „wirus nie umiera nigdy”,
Przedstawione hasła i określenia mają dramatyczny charakter. Zaczerpnięte w większości z tytułów analizowanych artykułów miały za zadanie przyciągać uwagę odbiorców, zaintrygować ich i skłonić do lektury. Nazywanie chorób i wirusów śmiertelnymi i zabójczymi nie pozostawia wątpliwości co do ich zjadliwości i zagrożenia jakie niosą. Wyraźne są także odniesienia do działań wojennych, gdzie agresorami są epidemie a wirusy zawierają sojusz. Gry słów zawartych w powyższych określeniach kojarzą się także z tytułami filmów wojennych i sensacyjnych („Wróg u bram”, „Jutro nie umiera nigdy” i inne). Nazywanie chorób zgodnie z domniemanymi narodowościami lub krajami pochodzenia także ma długą historię („choroba francuska”, „grypa hiszpanka”). Wszystkie przywołane określenia wywoływać mogą niepokój i napięcie.[2]

2. Porównania


Media tworząc obraz epidemii, aby uczynić swoje komunikaty łatwiejszymi w odbiorze, stosują odwołania do utartych schematów myślowych. Dzięki temu każda nowość może być przedstawiona w skojarzeniu ze starymi informacjami. Trend taki można było zauważyć w analizowanych wypowiedziach prasowych. Zastosowane porównania to: Gruźlica – AIDS, syfilis - grypa, syfilis - AIDS, ptasia grypa – AIDS, ptasia grypa - grypa hiszpanka. [3] [4]

W analizowanym materiale przeważają porównania różnych chorób do AIDS, która jest już dobrze znana odbiorcom. Porównania takie mogą być nie tylko lękotwórcze, ale także uruchamiać schemat bezradności, gdyż ta śmiertelna choroba nie została jeszcze pokonana. Łańcuchy porównań ciąganą się daleko w przeszłość ponieważ AIDS była przecież porównywana do dżumy.

3. Bliskość epidemii

Ponieważ bardziej boimy się niebezpieczeństw bliskich niż odległych ważne stało się zbadanie jak daleko od Polski niebezpieczeństwo epidemii umieszczane jest w przekazach prasowych. Pierwszy etap analizy został przeprowadzony za pomocą ilościowego zestawienia:

Tabela 5. Odległość epidemii od Polski

Usytuowanie geograficzne
epidemii
Liczba wypowiedzi
Inny kontynent
6
Kraje europejskie, ale nie sąsiadujące
z Polską
1
Kraje sąsiadujące z Polską
7
Polska
17
Brak
2

Niniejsze dane potwierdzają przyjętą hipotezę, że dominuj ą doniesienia o występowaniu ognisk choroby na terenie Polski, lub w bezpośrednim jej sąsiedztwie.[5]

Uzupełnieniem tych danych jest analiza jakościowa wymiaru bliskości choroby wobec Polski. Autorzy wypowiedzi podkreślali zbliżanie się niebezpieczeństwa do Polski, czego przykładem może być fragment artykułu: „(...) zagrożenie jeszcze nigdy nie było tak blisko nas. Na niemieckiej wyspie Rugia, oddalonej zaledwie 50 kilometrów od naszej granicy, do piątku znaleziono już 13 padłych ptaków, które zabił wirus.”[6]

W innym artykule również podkreśla się bliskie sąsiedztwo ognisk zarazy. Pisze się, że część powiatu gryfickiego uznano za obszar zagrożony. Obszar taki rozciąga się w promieniu 10 km od miejsca znalezienia martwych ptaków które zarażone były ptasia grypą. Ptaki znaleziono w niemieckim Schwedt.[7]

Często podkreślane jest, że o wiele większe ryzyko wybuchu epidemii (AIDS, gruźlicy i kiły) istnieje u naszych wschodnich sąsiadów i wskazuje się na możliwość przenoszenia niebezpiecznych chorób przez imigrantów z tych państw. [8]

Obrazowe sformułowanie „Ptasia grypa u bram”, świadczące o bezpośredniej bliskości zagrożenia pojawiło się na jednej z okładek jako zapowiedź artykułu[9].

4. Zagrożenie wybuchem epidemii

Oprócz nowych epidemii, prasa opisywała także niebezpieczeństwo nawrotów starych zaraz, o których zapomniano uważaj ąc je za pokonane. Obrazowo przedstawia to fragment: „Choroba przetrwała i zaczęła atakować. Gdyby chodziło o zwykłe prątki odkryte przez R. Kocha w XIX wieku, nie byłoby problemu. Ale bakterie gruźlicy mutuj ą, nabieraj ą siły. Stosowane leki nie działają, a nowych jeszcze nie ma. Sytuacja staje się naprawdę niebezpieczna, bo groźne szczepy z łatwością migrują po świecie. W marcu tego roku mikrobiolodzy wykryli zjadliwą odmianę prątka. XDR TB, bo tak ja nazwano, jest odporna na wszystkie leki.(...) .Nowy prątek zabija i to szybko.”[10] [11] [12] 

Autor tej wypowiedzi alarmuje, iż w Polsce wykryto dotąd pojedyncze przypadki zachorowania na gruźlicę ale ich liczba może wzrosnąć. W innym artykule na temat gruźlicy czytamy: „Wiadomość jest bardzo zła- gruźlica przeżywa renesans. I nie chodzi tylko o wzrost liczby zakażeń na całym świecie (...). Pojawiaj ą się bowiem oporne na leki szczepy bakterii, szczególnie groźne w połączeniu z wirusem HTV.” W kontekście takich wypowiedzi nasze poczucie bezpieczeństwa jest złudne. Nawet choroby, które wydawały się wyeliminowane, mogą znów zaatakować. Pesymistyczną wizję świata pełnego zagrożeń serwuje nam P. Walewski w „Polityce”: „żaden kraj - bez względu na poziom życia jego mieszkańców i dostęp do fachowej opieki - nie jest w stanie zapobiec epidemiom. Starym - ani tym bardziej nowym, które przenoszą się z kontynentu na kontynent w coraz szybszym tempie.”[13]

W analizowanych wypowiedziach prasowych znaleźć możemy także prognozy dotyczące kolejnych ataków choroby. Szczególnie alarmujący komunikat publikuje „Wprost” pisząc, iż „najgorsze przed nami” a „globalna pandemia czeka nas w 2025 roku”.[14] Najbliższa przyszłość także nie prezentuje się optymistycznie: „Wirus ptasiej grypy ponownie zaatakuje Europę na jesieni- ostrzegają eksperci, którzy w ubiegłym tygodniu obradowali w szwedzkiej Uppsali.”[15].

Obraz przedstawiany nam w komunikatach prasowych nie pozostawia wątpliwości, iż zagrożenie wybuchem epidemii jest stałe. Dotyczy zarazków starych i nowych, które w każdej chwili mogą nas zaatakować.

5. Zagrożenie zakażeniem wśród ludzi

Według przyjętej hipotezy dotyczącej tego wymiaru treści przekazy lękotwórcze, podkreślają łatwość zarażenia się groźnymi wirusami i bakteriami. Potwierdzeniem tego jest miedzy innymi artykuł dotyczący gruźlicy, w którym podkreśla się że dzięki łatwości podróżowania zarazki błyskawicznie mogą być przenoszone z kontynentu na kontynent. „ Jedna prątkująca osoba w czasie 10- godzinnego lotu (...) może zarazić blisko połowę pasażerów.”[16] Co więcej, „nie sposób przewidzieć, kogo prątek gruźlicy dopadnie, a kto się przed nim obroni.”[17]

Równie łatwo zarazić się zarazkami, przenoszonymi przez zwierzęta np. boreliozą i odkleszczowym zapaleniem mózgu, wścieklizną, toksokarozą, toksoplazmozą a także bąblowcem jedząc niemyte jagody zanieczyszczone odchodami zwierząt.[18] Jeżeli chodzi o ptasią grypę to w kilku artykułach podkreślana jest możliwość wystąpienia ryzyka przenoszenia choroby pomiędzy ludźmi[19].

Warto podkreślić ,że w prasie pojawiaj ą się także przekazy, które przekazuj ą komunikat inny niż artykuły wyżej opisane. Wypowiedzią prezentującą niewielkie ryzyko zakażenia jest artykuł W. Markiewicza w „Polityce”, w którym stwierdza się, że wirus zabija tylko ptaki i dopóki się nie zmutuje nie stanowi zagrożenia dla człowieka. Autor podkreśla, że spożywanie drobiu nie stanowi ryzyka gdyż w rzeźni każde mięso podawane jest kąpieli parafinowej, a także bada je weterynarz, a poza tym wirus ginie w temperaturze 70 stopni. Mięso więc wystarczy ugotować lub upiec.[20]

Mimo pojedynczych wypowiedzi o racjonalnym i uspokajającym wydźwięku, większość analizowanego materiału zawiera ostrzeżenia przed zdumiewająco łatwym zarażeniem się śmiertelnymi mikrobami.

6. Objawy i przebieg choroby

Analiza poziomu treściowego wybranej próby przekazów prasowych obfitowała w sugestywne opisy przebiegu chorób. Początkowy brak objawów nie powinien uspokajać gdyż „prątki są podstępne: po wniknięciu do organizmu mogły na kilkadziesiąt lat ukryć się w węzłach chłonnych i atakują dopiero wtedy, gdy zmniejszy się odporność pacjenta”[21]. 

Chociaż śmiertelnych ofiar ptasiej grypy było bardzo niewiele, a do tego żadnych w Europie, to jednak czytelnik „Wprost” został ostrzeżony, iż „wirus ptasiej grypy, podobnie jak dawniej wirus hiszpanki, wywołuje tak silna reakcję organizmu, że układ odpornościowy, broniąc się zaburza funkcjonowanie własnych narządów.”[22] 

Nawet z pozoru niegroźny, kojarzący się z niemowlętami i małymi dziećmi koklusz swoimi objawami może przerazić niejednego. „Pierwsze objawy przypominają ostre przeziębienie(...). Potem pojawiają się silne napady kaszlu, które mogą trwać cała dobę. Czasami kończą się wymiotami i krwawymi wybroczynami na twarzy, szyi, i w oczach. Takie ataki mogą doprowadzić do bezdechu, a w efekcie nawet do śmierci”[23]

Nie wszystkie badane wypowiedzi prasowe zawieraj ą opisy objawów i przebiegu chorób zakaźnych u ludzi. Po części spowodowane jest to duża liczbą artykułów dotyczących ptasiej grypy, która bardzo rzadko dotyka ludzi, oraz AIDS, której objawy są znane i nie wymagaj ą tak spektakularnych opisów. Jeżeli jednak opis zarażenia i przebiegu jakiejś choroby pojawia się na łamach analizowanych tygodników, to jest raczej wstrząsający.

7. Możliwości przeciwdziałania/przeciwdziałanie, podjęte działania

Niniejsza kategoria analizy treściowej przedstawia obraz zmagań ludzi z epidemiami jaki wyłania się z przyjętego materiału badawczego. Na pierwszy plan wysuwaj ą się apele i instrukcje jak należy postępować w obliczu choroby.

Zalecenia jak postępować

Gdy występują objawy: osłabienie, kaszel utrzymujący się dłużej niż 3 tygodnie, stan podgorączkowy, nieznaczna utrata wagi, wtedy „każdy, kto je u siebie zauważy, powinien natychmiast zgłosić się do lekarza i zrobić badania pod katem gruźlicy. Dla dobra swojego i dobra innych.”[24] [25]

Zaprezentowana jest także szczegółowa instrukcja, jakiej się powstydziłby się niejeden oficjalny ośrodek do zwalczania zagrożeń epidemiologicznych. Aby uniknąć zarażenia na obecnym etapie rozwoju ptasiej grypy należy ograniczyć spożycie mięsa drobiowego i jaj (wirus ginie w 90 stopniach ale zdarza się mięso niedopieczone lub niedogotowane); Nie jeść jajek na miękko ani surowych; „unikaj kontaktu z ptakami”; po powrocie z miejsc gdzie były ptaki należy oczyścić buty, samochód; „unikaj kontaktu z ptasimi odchodami” . Gdy wirus będzie się przenosił z człowieka na człowieka należy: unikać tłumów; „zasłaniać usta podczas kichania”, myć ręce, nie używać przedmiotów codziennego użytku należących do innych osób; „nie dotykać okolic oczu, nosa, ust, aby utrudnić wirusowi dostanie się do organizmu”; w domu należy czyścić powierzchnie dotykane przez wiele osób[26] [27] [28] [29].

Drugą płaszczyzną wyłaniającą się z analizy treści pod katem możliwości przeciwdziałania zarazie, jest problem szczepionki.

Szczepionka


W przypadku ptasiej grypy, której dotyczy większość wypowiedzi, opisywana sytuacja jest niepokojąca. Trwają prace nad skuteczną szczepionką. Ale naukowcy przyznają, że ”daleko im jeszcze do sukcesu”. Obecnie istniejąca szczepionka nie chroni przed zarażeniem a jedynie łagodzi przebieg choroby. Problemem jest nie tylko wynalezienie szczepionki ale także jej ewentualna produkcja. ”Jej zastosowanie jest realne za 10 lat” . O naprawdę skuteczną szczepionkę trudno nawet w przypadku tej „tradycyjnej” grypy z powodu ciągłego mutowania wirusa . Niewiele lepiej sytuacja zobrazowana jest w przypadku krztuśca gdyż szczepionka która podaje się dzieciom chroni przez 3-4 lata przed zarażeniem, a po 12 latach jej działanie zanika, prace zaś nad szczepionką dla dorosłych ciągle trwają. Co więcej, pojawiają się nowe szczepy wobec których szczepionka jest nieskuteczna[30] [31].

Tak w przypadku zaleceń co do postępowania, jak i możliwości chronienia się za pomocą szczepień przekazy są dość niepokojące. Szczególnie problemy ze szczepionką uwidaczniaj ą naszą bezradność wobec epidemii. Co do możliwości zapobiegania rozwojowi zarazy komunikaty są sprzeczne i dramatyczne, co najlepiej obrazuje artykuł z „Polityki” opisujący sytuację, w której apeluje się o nie wpadanie w panikę, ale jednocześnie zarządza się masowy ubój drobiu a „ (...) dookoła zakażonych stref, jak w Toruniu, chodzą ludzie w kosmicznych skafandrach, rozpylają dezynfekujące płyny, zamykane są ulice.”

8. Możliwości leczenia

Bardzo zbliżoną do tematycznie do poprzedniej, jest kategoria analizy treściowej dotycząca możliwości leczenia, gdy epidemia już wybuchnie. Tu również wyłaniaj ą się dwie płaszczyzny opisywanych problemów.

Problemy z lekiem

W wypadku ptasiej grypy problem leku jest bardzo podobny do problemu szczepionki. W „Newsweeku” czytamy, iż najskuteczniejszy jest lek tamiflu. WHO zaleca by każde państwo miało zapas leku dla V* obywateli. Koncern który miał wyłączność na jego produkcje nie nadążał z nią i odsprzedała prawo produkowania leku innym państwom. „ Według brytyjskiego dziennika „ Financial Times” niektóre państwa Unii już zarezerwowały sobie dostępne zasoby leku na kolejne lata i w momencie uderzenia choroby może ich zabraknąć dla innych.”[32] [33]

Zbierająca niegdyś śmiertelne żniwo, uznana potem za pokonaną, gruźlica znów ukazywana jest jako choroba potencjalnie nieuleczalna. Oto bowiem, pojawiły się odporne na leki szczepy bakterii gruźlicy , a „naukowcy w pośpiechu szukają broni przeciwko chorobie”.[34]

Żadnych złudzeń nie pozostawia wypowiedź dr. W. Guta, który na łamach „Newsweeka” oznajmia, iż nie ma skutecznego lekarstwa na wirusy. Można stosować środki które mogą przeszkodzić im we wniknięciu do organizmu, ale nigdy nie wiadomo kiedy będziemy mieli kontakt z wirusem[35] [36] [37].

Problemy z diagnozowaniem, terapią

O ile pierwsza z ukazanych w kontekście możliwości leczenia płaszczyzn była raczej obiektywna ukazując złośliwość i lekooporność zarazka, to obecna, ukazuje słabość czynnika ludzkiego w walce z epidemiami.

Gruźlica jest nierzadko niewłaściwie leczona, „bo nawet jeśli ktoś gorączkuje, poci się, kaszle i chudnie to otrzymuje antybiotyki na zapalenie płuc, zamiast skierowania na prześwietlenie i badanie bakteriologiczne plwociny.” Problemem jest także przestrzeganie reżimu zaleceń lekarskich. Gdy pacjent skróci terapie lub zapomni o lekarstwie, prątki mogą uodpornić się na leki. Taki pacjent naraża siebie i innych, gdyż zaraża nawet do 10-15 osób w roku. W procesie leczenia kiły także zawodzi czynnik ludzki. Objawy są lekceważone i pacjent zgłasza się do lekarza dopiero z powikłaniami choroby. Często lekarz nie rozpoznaje właściwej przyczyny dolegliwość co skutkuje złym sposobem leczenia.[38]

Możliwości leczenia przedstawione są jako dość problematyczne. Winą za to obarczać można na równi błędy ludzkie i ograniczenia nauki.



[1] J. Chyłkiewicz, „ Suchoty znów galopują”, „ Newsweek, 2006, nr. 39, s. 74-79; J. Kubiak, „Sojusz mikrobów”, „ Polityka, 2006, nr.48, s.96-97.

[2] J. Stradowski, „Zagłada drobiu”, „Wprost”, 2006, nr. 11, s. 76-77; „Ptasia grypa jak AIDS?”, „Wprost”, 2006, nr. 27, s. 10.

[3] M. Florek- Moskal, Z. Wojtasiński, „Seksbomba”, „Wprost”, 2006, nr. 32, s. 72-76.

[4] Tamże

[5] J. Stradowski, „Pandemia paniki”, „ Wprost”, 2006, nr. 8, s. 74-75.

[6] I. Michalewicz, K. Zbytniewski, „Dużo lęków mało leków”, „Newsweek”, 2006, nr. 8, s.28.

[7] „ Gaz w kurniku”, „ Polityka, 2006, nr. 9, s. 17.

[8] J. Kubiak, „Sojusz mikrobów”, „ Polityka, 2006, nr.48, s. 97, M. Florek- Moskal, Z. Wojtasiński, „Seksbomba”, „Wprost”, 2006, nr. 32, s.74.

[9] „Adam i Ewa mieli katar”, rozmowa z dr hab. W. Gutem przeprowadzona przez J. Zarembinę „ Newsweek”, 2006, nr. 9, s. 64-67.

[10] J. Chyłkiewicz, „ Suchoty znów galopują”, „ Newsweek, 2006, nr. 39, s. 74.

[11] Tamże, s.76.

[12] J. Kubiak, „Sojusz mikrobów”, „ Polityka, 2006, nr.48, s.96.

[13] P. Walewski, „Świat się leczy”, „ Polityka”, 2006, nr. 30, s. 4.

[14] J. Stradowski, „Pandemia paniki”, „ Wprost”, 2006, nr. 8, s. 74-75.

[15] A. Różański, „W ptasim ogonie”, „ Newsweek”, 2006, nr. 21, s. 8.

[16] J. Chyłkiewicz, „ Suchoty znów galopują”, „Newsweek, 2006, nr. 39, s. 76.

[17] Tamże, s.77.

[18] M. Florek- Moskal, „Dzikie i wściekłe”, „Wprost”, 2006, nr. 33/34, s.86-87.

[19] J. Stradowski, „Zagłada drobiu”, „Wprost”, 2006, nr. 11, s. 76-77; „Szczepienia dodają sił wirusom”, „Wprost”, 2006, nr. 45, s. 10; J. Stradowski, „Drugi atak wietnamki”, „ Wprost”, 2006, nr. 23, s. 88-89.

[20] W. Markiewicz, „ Kto pocałuje kurę”, „ Polityka”, 2006, nr. 11, s. 40-42.

[21] J. Kubiak, „Sojusz mikrobów”, „ Polityka, 2006, nr.48, s.97.

[22] „Szczepienia dodają sił wirusom”, „Wprost”, 2006, nr. 45, s. 10.

[23] M. Florek- Moskal, „Śmiertelny kaszel”, „ Wprost”, 2006, nr.29, s. 80-81.

[24] J. Chyłkiewicz, „ Suchoty znów galopują”, „ Newsweek, 2006, nr. 39, s. 79.

[25] „Adam i Ewa mieli katar”, rozmowa z dr hab. W. Gutem przeprowadzona przez J. Zarembinę „ Newsweek”, 2006, nr. 9, s. 67

[26] tamże, s.67.

[27] J. Stradowski, „Zagłada drobiu”, „Wprost”, 2006, nr. 11, s. 77.

[28] „Ptasia grypa jak AIDS?”, „Wprost”, 2006, nr. 27, s. 10.

[29] „Szczepienia dodają sił wirusom”, „Wprost”, 2006, nr. 45, s. 10.

[30] M. Florek- Moskal, „Śmiertelny kaszel”, „ Wprost”, 2006, nr.29, s. 80-81.

[31] M. Janicki „ Ptasia grypa- czego się bać?”, , „ Polityka”, 2006, nr. 10, s. 21.

[32] I. Michalewicz, K. Zbytniewski, „Dużo lęków mało leków”, „Newsweek”, 2006, nr. 8, s.30; J. Linard, „Wirus o stu twarzach”, „Newsweek”, 2006, nr. 8, s.30.

[33] J. Kubiak, „Sojusz mikrobów”, „ Polityka, 2006, nr.48, s.96-97

[34] J. Chyłkiewicz, „ Suchoty znów galopują”, „ Newsweek, 2006, nr. 39, s. 74-79

[35] „Adam i Ewa mieli katar”, rozmowa z dr hab. W. Gutem przeprowadzona przez J. Zarembinę „ Newsweek”, 2006, nr. 9, s. 66.

[36] J. Kubiak, „Sojusz mikrobów”, „ Polityka, 2006, nr.48, s.97.

[37] J. Chyłkiewicz, „ Suchoty znów galopują”, „ Newsweek, 2006, nr. 39, s. 76.

[38] M. Florek- Moskal, Z. Wojtasiński, „Seksbomba”, „Wprost”, 2006, nr. 32, s. 72-76.

piątek, 7 lutego 2020

Efekty oddziaływania mediów

W pracy tej [magisterskiej] omówione zostały niektóre efekty wpływu masowych komunikatorów na obraz rzeczywistości, a więc na sferę poznawczą. Obok wielu pozytywnych efektów socjalizacyjno-edukacyjnych, nadmierne i częste korzystanie z mediów może wywoływać negatywne zmiany w płaszczyźnie emocjonalnej. Wśród najważniejszych zmian w psychice odbiorców mass mediów Mrozowski[1] wymienia:

a. Desensytyzację (stępienie wrażliwości) wobec często powtarzających się informacji odnoszących się do emocji lub wywołujących początkowo silną reakcje emocjonalną. Badacze wskazuj ą, że często eksponowane na przykład sceny gwałtu i przemocy daj ą w efekcie zobojętnienie na cudze cierpienie[2]. Zagadnienie to odnosi się także do uodpornienia się a przekazy propagandowe i slogany reklamowe. Desensytyzacja (lub też habituacja) jest zupełnie normalnym zjawiskiem z dziedziny fizjologii procesów poznawczych, gdyż każdy bodziec (z wyjątkiem bólowego) często powtarzany, spowoduje przesunięcie progu reagowania na niego. Najprostszy przykład to szybkie słabnięcie odczuwania nowych zapachów. Łatwo można jednak wywnioskować, że zbyt częste eksponowanie w mediach doniesień o zagrożeniu epidemią, które kolejno okazują się fałszywymi alarmami, powoduje odwrażliwienie, a nawet zobojętnienie na przekazy o takiej treści.

b. Stany lękowe: na skutek powtarzaj ących się zbyt często doniesień o rozmaitych zagrożeniach o charakterze fizycznym i/lub socjalnym. Do tej kategorii przekazów należą np.: informacje o aktach terroryzmu, wzroście przestępczości, konfliktach zbrojnych, groźbie wojny atomowej, zanieczyszczeniu środowiska, kryzysie surowcowym, gospodarczym itp. Wszystkie tego typu doniesienia składają się na „syndrom złych wiadomości”, z którego wynika, iż cywilizacja jest przyczyną ciągłych zagrożeń i nieszczęść, tak w sensie jednostkowym, jak i społecznym czy gatunkowym. Taka generalizacja lęku jest odwrotnością desensytyzacji. Do listy takich lękotwórczych wiadomości można dopisać także doniesienia o wybuchach groźnych epidemii. Można pokusić się o ostrożną hipotezę, iż informacje o zarazach, zatruciu środowiska i naturalnych katastrofach mogą w sumie tworzyć zgeneralizowany obraz kataklizmu ekologicznego, na skraju którego stoi Ziemia.

c. Poczucie wyobcowania: na skutek natłoku informacji. Poczucie bezsilności wobec potężnych sił sterujących światem. Rodzi poczucie frustracji, apatię, alienację.

Pozostaje wierzyć autorowi, że nie są to nieuniknione skutki kontaktów z mediami lecz jedynie skutki zbyt intensywnego kontaktu z nadmiernie zniekształconym obrazem rzeczywistości, dysfunkcjonalnym wobec emocjonalnych potrzeb jednostki . Osobnym pytaniem jest czy opisane tu zjawiska są procesami wykluczaj ącymi się czy też komplementarnymi. Pozostawanie obojętnym na przemoc nie wyklucza przecież poczucia narastającej katastrofy cywilizacyjnej. Z drugiej strony, nie można jednocześnie pozostawać w stanie lękowego oczekiwania na nieuchronny wybuch epidemii śmiertelnego wirusa i z obojętnością, lub znudzeniem, czytać doniesienia prasowe o takim wydarzeniu.

Podsumowanie


Do omówienia roli mediów w procesie powstawania zbiorowych reakcji emocjonalnych i tworzenia klimatu zagrożenia epidemią konieczne było odwołanie się do podstawowych definicji z zakresu medioznawstwa. Wśród przedstawionych ról i funkcji jakie pełnią mass media we współczesnym społeczeństwie możliwe było poszukiwanie mechanizmów tworzenia obecnego obrazu zarazy. Skoro media kreują, współtworzą obraz rzeczywistości nie tylko serwuj ąc nam potok informacji, ale także daj ąc gotowe wzorce reagowania i zachowania, to można przypuszczać, że w całości definiuj ą one obraz światowych epidemii. Widz kinowy, telewidz, czytelnik prasy na co dzień nie styka się ze śmiercionośnymi wirusami pustoszącymi egzotyczne kraje, nie ma więc prawie żadnej okazji do zweryfikowania alarmistycznych doniesień. Objawów masowej paniki nie widać jednak nawet po groźnie brzmiących doniesieniach o lokalnych wybuchach sepsy. Jednoznacznych odpowiedzi nie ujawniaj ą także analizy różnych aspektów samych komunikatów medialnych. Skonstruowane w sposób przyciągaj ący uwagę nie przesądzaj ą jednak o reakcji odbiorców. W literaturze przedmiotu kwestia bezpośredniego oddziaływania mass mediów jest wciąż problematyczna, tak pod względem koncepcyjnym jak i metodologicznym. Brak również rzetelnych ocen wpływu długofalowego. [3]

Wiele pytań pozostaje zatem bez odpowiedzi. Czy da się prawidłowo ocenić roli mediów skoro ich wpływ trudno oddzielić, wyekstrahować spośród wpływu innych czynników. Otwarta pozostaje kwestia czy media tworzą czy tylko współtworzą histeryczny klimat otaczający światowe pandemie groźnych chorób. Być może owa histeria drzemie już w głębokich pokładach kultury jako „normalna” reakcja na zarazę, a rolą mediów jest jedynie artykułowanie i kanalizowanie zbiorowych lęków. Tym bardziej, że role tą mogą pełnić tym chętniej, im bardziej można na zbiorowym strachu zarobić. Niniejsza analiza nie byłaby kompletna bez próby poszukiwania sposobu przedstawienia obrazu epidemii we współczesnych mediach. Przyjrzenie się różnym aspektom języka mediów, stosowanego do opisu zagrożenia płynącego ze strony chorób zakaźnych, pozwoli wzbogacić rysowany w niniejszej pracy, obraz realizacji mitu zarazy wraz z całą otoczką społecznych reakcji.

---

[1] M. Mrozowski, Miedzy manipulacją a poznaniem. Człowiek w świecie mass mediów, Warszawa 1991, s. 258­262.

[2] Por. M. Kunczik, A. Zipfel, Wprowadzenie ... dz. cyt., s. 207-208.

[3] Tamże, s. 261.

wtorek, 14 stycznia 2020

Model procesu konsolidacji, inkorporacji oraz przejęć

Fuzja lub przejęcie jest punktem zwrotnym w historii firm, powodującym zmiany charakterystyki:
  • własnościowej i prawnej,
  • rynkowo-produktowej,
  • produkcyjno-technicznej,
  • kadrowo-organizacyjnej,
  • finansowej.
Fuzje i przejęcia to procesy:
  • bardzo kosztowne,
  • złożone merytorycznie i organizacyjnie,
  • wymagające różnorodnych kompetencji,
  • nierutynowe, a ich sposób przeprowadzenia zależy od specyfiki warunków, czasu trwania, a zwłaszcza od potencjalnego nabywcy i sprzedawcy. 
Fuzje i przejęcia wymagają od kierownictwa i akcjonariuszy określonych reżimów pod względem:
  • kolejności celowo zorientowanych działań,
  • ich kosztów,
  • czasu trwania. 
Kwestie wymagające zastanowienia:
  • Dlaczego i kiedy należy uruchomić proces fuzji lub przejęcia (motywy i przewidywane korzyści)?
  • Jak przeprowadzić proces (metody i formy nabycia, procedury i harmonogramy)?
  • Kto powinien być włączony do procesu (wybór zespołu doradców i ekspertów oraz ich kierownictwa, określenie uprawnień i odpowiedzialności decyzyjnej)? 
  • Co trzeba wiedzieć przed podjęciem operacji (strategie nabycia, analizy i oceny)?
    Skąd pozyskać środki na sfinansowanie procesu (źródła finansowania i metody opłacania nabycia)?
  • Jak skonsolidować interesy (integracja rachunkowości, organizacji i zarządzania obu przedmiotów)?
  • Jak podnieść wartość rynkową firmy po nabyciu (program restrukturyzacji, monitoring i kontrola)? 
Dwa sposoby postrzegania procesu podejmowania decyzji:
  • podejście racjonalistyczne
  • podejście oparte na procesie organizacyjnym
 Podejście racjonalistyczne opiera się na surowej ocenie propozycji transakcji w obszarze:
  • ekonomicznym,
  • strategicznym,
  • finansowym.
Ważnym aspektem procedury racjonalistycznej jest położenie nacisku na kwantyfikację kosztów i zysków wynikających z przejęcia
Według podejścia racjonalistycznego decyzja związana z dokonaniem przejęcia stanowi jednolity punkt widzenia firmy.
Decyzji stanowiącej efekt końcowy towarzyszy pełne zaangażowanie i lojalność różnych grup menedżerów.
Dzięki temu transakcje przejęcia są owocem racjonalnego procesu decyzyjnego, w którym dokonującą przejęcia firmę traktuje się jako niepodzielną, jednolitą jednostkę decyzyjną.
W podejściu opartym na procesie organizacyjnym kontekst organizacyjny jest istotny zarówno na etapie podejmowania decyzji poprzedzającym zawarcie transakcji, jak i na etapie integracji potransakcyjnej.
Kontekst organizacyjny nadaje nieco łagodniejszy wymiar podejściu racjonalnemu, ukierunkowanemu na realizację strategii.
Zgodnie z podejściem organizacyjnym proces podejmowania decyzji dotyczących fuzji i przejęć jest niezwykle skomplikowany, dlatego całym procesem należy kierować niezwykle ostrożnie.
Jest to jednak zadanie bardzo trudne w sytuacji, gdy firma nie posiada niezbędnej struktury organizacyjnej.
Proces podejmowania decyzji związanych z transakcjami może wpłynąć na osłabienie pozycji firmy przejmującej poprzez:
  • fragmentaryczny sposób patrzenia na transakcję przejęcia przez różnych menedżerów
  • rozmach towarzyszący transakcji przejęcia, niekorzystnie wpływający na jakość podejmowanych decyzji (presja ze strony doradców zewnętrznych) 
  • odmienne oczekiwania odnośnie korzyści wynikających z przejęcia wyrażane przez różnych menedżerów (od sukcesu uzależniają swój prestiż, powodzenie transakcji wpływa na przyszłą karierę i poziom wynagrodzenia)
  • różne motywy, jakimi kierują się menedżerowie udzielający poparcia transakcji: 1) zwlekanie z podjęciem decyzji może spowodować przedwczesne ujawnienie zamiarów firmy i złożenie konkurencyjnej oferty, a z drugiej strony opór grup interesu;
    2) asymetria informacji, spowodowana podkreślaniem wagi korzyści, może prowadzić do powstawania różnych oczekiwań co na etapie integracji prowadzi do sporów dotyczących priorytetów oraz alokacji zasobów.
 Proces podejmowania decyzji związanych z dokonywaniem fuzji lub przejęć może być uzależniony od:
  • oczekiwanego poziomu aktywności w zakresie fuzji i przejęć,
  • złożoności i różnorodności oczekiwanych transakcji
  • doświadczenia menedżerów popierających lub realizujących transakcję
Funkcja kierowania przejęciami na poziomie przedsiębiorstwa realizowana jest przez:
  • zespoły do spraw fuzji i przejęć (zespoły A)
  • grupy zadaniowe
Zespoły do spraw fuzji i przejęć (zespoły A) powinny:
  • charakteryzować się aktywną postawą i poszukiwać okazji do przeprowadzania fuzji lub przejęć,
  • być źródłem wiedzy, doświadczenia i mądrości w zakresie fuzji i przejęć,
  • pełnić rolę wewnętrznych konsultantów dla osób odpowiedzialnych za przeprowadzenie konkretnej fuzji lub przejęć.
Grupy zadaniowe tworzone przez menedżerów kierujących poszczególnymi segmentami działalności oraz przedsiębiorstwem jako całością pozwalają na:
  • całościowy i ogólny sposób patrzenia na prowadzoną transakcję,
  • eliminację fragmentaryzacji perspektywy,
  • zachowanie kontroli nad siłą procesu łączenia,
  • eliminację rozbieżności celów poprzez wymóg jasnego sformułowania oczekiwań przez menedżerów.

czwartek, 5 grudnia 2019

Ujęcie globalizacji

Wprawdzie Giddensa ujęcie globalizacji było już wspomina­ne we wstępie, przy okazji prezentowania różnych podejść do tego fenomenu, przytoczmy je jednak jeszcze raz. Uznaje on, że należy ją traktować jako „intensyfikację stosunków społecz­nych o światowym zasięgu, która łączy różne lokalności w taki sposób, że lokalne wydarzenia kształtowane są pi zez zdarze­nia zachodzące w odległości wielu tysięcy mil i same zwiotnie na nie oddziałują” (A. Giddens, 1990: 64). Giddens uznaje za bardzo ważne podkreślanie dialektyczności tego zjawiska, któ­rego jednym krańcem, jest głobalność, zaś drugim lokałność. To, co dzieje się w obszarze globalności - czyli ustanawianie stosunków społecznych na szeroką skalę - wiąże się ze zmia­nami zachodzącymi w prywatnej sferze życia osobistego łudzi, Poziomy: globalny i lokalny przenikają się zatem. Budowanie tożsamości jest obecnie przedsięwzięciem wymagającym aktywności i refleksyjnego podejścia. Nic bowiem nie jest człowiekowi dane, bo nie ma jednego gotowego wzorca do skopiowania (2002).
Koncepcja A. Giddensa umieszcza globalizację w gronie jeszcze trzech innych tendencji wpływających na kształt współcze­snego życia (zaufania, ryzyka, nieprzejrzystości). Świadczy to niewątpliwie o docenianiu jej wpływu na rzeczywistość spo­łeczną, o jego doniosłości. Koncepcję tę zatem można potraktować jako przyczynek do rozważań nad globalizacją w „czystej” postaci.