poniedziałek, 16 listopada 2020

Krytyka interwencjonizmu państwowego

„Co to jest interwencjonizm? Interwencjonizm oznacza to, że rząd nie ogranicza swojej działalności do zachowania porządku, lub jak ludzie zwykle sto lat temu mówili - do utrzymywania bezpieczeństwa. To oznacza, że rząd pragnie robić coś więcej. On chce mieszać się do zjawisk rynkowych”[1]

Kapitalizm - czy też inaczej gospodarka rynkowa - to inaczej forma społecznego współdziałania, która oparta jest na prywatnej własności środków produkcji. Natomiast socjalizm czy też komunizm to formy społecznego współdziałania oparte na publicznej własności środków produkcji. Formą jeszcze inną jest interwencjonizm. W tej formie istnieje oczywiście system prywatnej własności środków produkcji, jednak rząd ingeruje w tę własność różnymi sposobami tj., stosowaniem zarządzeń, zakazów lub nakazów.[2]

Należy podkreślić, że interwencjonizm nie jest drogą pośrednią pomiędzy kapitalizmem a socjalizmem, „[...] Jest trzecim systemem. Jest systemem, którego absurdalność i daremność dostrzegają nie tylko wszyscy ekonomiści, ale nawet marksiści.[...]

Ludwig von Mises w swojej książce pt. Planowany chaos nazywa interwencjonizm dyktatorską, anty-demokratyczną i socjalistyczną ideą. Możemy przeczytać: „Jeśli rząd, którego pierwsza ingerencja w działanie mechanizmów rynkowych poniosła klęskę, nie będzie gotów do wycofania się z tej interwencji i do powrotu do wolnej gospodarki, to będzie musiał dodawać do tej pierwszej ingerencji coraz to więcej uregulowań i ograniczeń. Postępując w ten sposób, krok po kroku, dociera się w końcu do punktu, w którym zniknęła już cała swoboda gospodarcza jednostek [...] Mises podkreśla jak zgubne jest stosowanie interwencjonizmu państwowego.[3]

Wolny rynek można inaczej nazwać „demokracją konsumentów”. Każdego dnia rynek jest miejscem głosowania konsumentów swymi pieniędzmi za preferowane usługi czy towary. Wynik tych głosowań i ilość kupionego danego towaru to sposoby wyrażania opinii przez konsumentów. Decydują oni o sukcesie lub porażce przedsiębiorców.[4] W systemie socjalistycznym środki produkcji są własnością publiczną, a rząd decyduje, co i jak powinno być produkowane, oraz dzieli pomiędzy członków społeczeństwa dobra konsumpcyjne. W interwencjonizmie rząd oczekuje, że produkcja i konsumpcja będą rozwijać się inaczej niż w warunkach rynku nieskrępowanego.[5]

Rynek w gospodarce kapitalistycznej jest procesem regulującym produkcję i konsumpcję. Mises nazywa go „centrum nerwowym systemu kapitalistycznego”. Za jego pośrednictwem rozkazy konsumentów są przesyłane do producentów, dzięki czemu sprawnie funkcjonujący system ekonomiczny jest zabezpieczony. Ceny rynkowe samoistnie dążą do regulowania się na poziomie, który wyrównywałby popyt i podaż. Jest to prosta zależność, ponieważ kiedy więcej towarów trafia na rynek, ceny spadają, natomiast kiedy zwiększa się popyt, ceny rosną. Jeżeli w społeczeństwie opartym na prywatnej własności środków produkcji występuje własność publiczna, nie oznacza to od razu, że mamy do czynienia z systemem mieszanym, który łączyłby w sobie socjalizm i własność prywatną.[6]

Dopóki jedynie pewne poszczególne przedsiębiorstwa są własnością publiczną, a pozostałe są w rękach prywatnych, cechy gospodarki rynkowej określające ekonomiczną działalność pozostają nienaruszone. Przedsiębiorstwa publiczne oraz różnego rodzaju działalność usługowa muszą pasować do mechanizmu gospodarki rynkowej i podlegać tym samym prawom rynku. Żeby utrzymać swoją pozycję, muszą zabiegać o zysk, jak również unikać strat. Gdy zależność tę próbuje się złagodzić lub wyeliminować poprzez pokrywanie strat przedsiębiorstw, różnego rodzaju subwencjami z funduszy publicznych, jedynym rezultatem będzie przeniesienie tej zależności gdzie indziej. Dzieje się tak, ponieważ zawsze przyznanie subwencji jednym, dzieje kosztem drugich. Pieniądze można uzyskać podnosząc podatki, których ciężar odbije się nie na rządzie, a na rynku. To rynek zadecyduje o tym, na kogo ciężar ten spadnie i jak to wpłynie na produkcję i konsumpcję.[7]

W systemie rynku skrępowanego - czyli interwencjonizmu - można wyróżnić dwa oddzielone od siebie czynniki funkcjonujące w ekonomii. Są to państwo i przedsiębiorcy. W przeciwieństwie do czystej gospodarki rynkowej, władze w systemie interwencjonizmu państwowego nie ograniczają się jedynie do zapobiegania zakłóceniom w wymianie rynkowej.[8]

Tutaj władze same ingerują w działalność rynku poprzez nakazy, zakazy i interwencje. Mises słusznie zauważa, że państwo pomimo tego, że ma prawo do wydawania nakazów i zakazów, jak również ma siłę by wprowadzić je w życie, nie osiąga pożądanych celów. Efekt jest wręcz przeciwny. Zazwyczaj interwencje państwa przynoszą rezultaty odwrotne niż oczekiwane, często gorsze niż rezultaty które by zaistniały w warunkach wolnego rynku.

„Żaden ekonomista nigdy nie stwierdził, że interwencjonizm mógłby przynieść coś innego niż chaos i klęska”. Tacy zwolennicy interwencjonizmu jak Pruska Szkoła Historyczna czy Amerykańscy Instytucjonaliści nie byli ekonomistami według Misesa. Wprost przeciwnie. Aby spopularyzować swoje teorie, zaprzeczali, że istnieje coś takiego jak prawa ekonomiczne. Ich zdaniem rządy maja pełną swobodę w osiąganiu wszystkiego, co planują i nie są wcale ograniczane przez zjawiska ekonomiczne.[9] [10]

Według Misesa interwencjonizm nie jest w ogóle systemem ekonomicznym. Nie kwalifikuje się on w żaden sposób do tego, aby dzięki niemu ludzie mogli osiągnąć zamierzone cele gospodarcze. Myśliciel nazywa interwencjonizm „zbiorem procedur utrudniających funkcjonowanie gospodarki rynkowej, a w rezultacie niszczących ją”. Interwencjonizm przeszkadza produkcji i ogranicza możliwości zaspokajania potrzeb oraz czyni ludzi nie bogatszymi, a biedniejszymi. Oczywiście niektóre działa interwencjonistyczne mogą doprowadzić do tego, że pewne grupy czy jednostki zostaną obdarowane przywilejami lub wzbogacą się. Jednak zawsze dzieje się to kosztem innych. [11]

Rząd obywatelski może się utrzymać jedynie w systemie gospodarki wolnorynkowej, ponieważ w takim systemie dba się o interesy obywateli jako konsumentów. Żaden z producentów nie otrzymuje przywilejów, ponieważ zmniejszają one produktywność i prowadzą do niezadowolenia konsumentów.[12]

Idea, która tkwi u podstaw rządu obywatelskiego czy też władz reprezentatywnych, mówi o tym, że parlament i jego członkowie powinni reprezentować cały naród a nie poszczególne interesy danej grupy wyborców. Jednak, obserwując parlamenty krajów interwencjonistycznych, można zauważyć, że żaden parlamentarzysta nie poczuwa się do reprezentowania narodu jako całości.

Hitler, Mussolini i Petain rządzili za pomocą „delegacji władzy”. Polega to na tym, że parlament z własnej woli oddaje władzę ustawodawczą i przekazuje ją władzy wykonawczej. W taki sposób gdzie istniał formalny związek z demokratycznymi instytucjami dyktatura przybierała pozory legalności. Podobnie działo się w przypadku niemieckiego socjalizmu, gdzie zniesiono własność prywatną ale zachowano jej nazewnictwo. Demokracja zostawała znoszona przy zachowaniu wszelkiej demokratycznej terminologii.

Polityka gospodarcza interwencjonizmu opiera się na iluzji, kontynuuje Mises. Środki interwencjonistyczne prowadzą do stanu, który z punktu widzenia tych, którzy go rekomendują, jest ostatecznie pożądany od tego, który usiłowano zmienić. Interwencjonizm prowadzi do bezrobocia, monopoli, załamań gospodarczych i nędzy. Wielkim błędem jest również to, że demokracja i wolność mogą współistnieć z interwencjonizmem lub z socjalizmem. Nie jest przypadkiem to, że tam gdzie wzrasta interwencjonizm państwowy, instytucje demokratyczne znikają jedna po drugiej. Ludzie zawsze stoją przed wyborem pomiędzy gospodarką wolnorynkową, demokracją i wolnością z jednej strony, a socjalizmem i dyktaturą z drugiej. Stworzenie innej- trzeciej drogi - kompromisu interwencjonistycznego - nie jest wykonalne. Żaden naród nie stworzył wyższej cywilizacji bez poszanowana prawa prywatnej własności środków produkcji. A demokracja mogła zaistnieć tylko tam, gdzie ludzie mieli prawo do prywatnego posiadania tych środków.[13]

Mises w prosty i nieskrępowany sposób przedstawia bezsensowność interwencjonizmu państwowego. Jego stwierdzenia sprzed 50 lat są nadal aktualne: „Wszystkie metody interwencjonizmu skazane są na niepowodzenie. [...] programy interwencjonistyczne musza przynieść w rezultacie warunki, które z punktu widzenia ich własnych zwolenników będą bardziej niezadowalające, niż wcześniejszy stan rzeczy, który miały w zamierzeniu zmienić.” Mises ujawnia prawdziwe oblicze interwencjonizmu oraz logiczne tłumaczy podstawowe zależności polityczne wpływające na gospodarkę.

Ludzie muszą dokonywać wyboru pomiędzy gospodarką rynkową a socjalizmem. Państwo może albo zachować gospodarkę rynkową chroniąc życie, zdrowie i własność prywatną obywateli, albo może też samo kontrolować prowadzenie wszelkiej działalności produkcyjnej. W takim przypadku jakaś instytucja musi decydować o tym co powinno się produkować. Jeśli nie są to konsumenci, wpływający na rynek, musi to być rząd wpływający na rynek w drodze przymusu.

---

[1] .korespondent.pl/baza_wiedzy/pdf/ksiazki/Korespondent_Mises_ekonomia_i_polityka. pdf, stan na 01.04.2011

[2] L. von Mises, Interwencjonizm, ARCANA, Kraków 2005, s 13

[3] L. von Mises, Planowany chaos, Wydawnictwo: Fijorr Publishing Co., Lublin-Rzeszów 2002, s. 37

[4] tamże, s. 25

[5] L. von Mises, Interwencjonizm., opr. cyt., s. 26

[6] tamże, s. 18

[7] tamże, s. 20

[8] tamże, s. 26

[9] „Interwencja jest pojedynczym zleceniem państwa dysponującego różnymi możliwościami wywierania na ludzi presji. Zmusza ono producentów i właścicieli środków produkcji do ich użycia w sposób inny niż ten, jaki zastosowaliby oni pod presja rynku” - definicja L. von Mises.

[10] L. von Mises, Planowany..., opr. cyt., s. 22

[11] L. von Mises, Interwencjonizm, opr. cyt., s. 123

[12] tamże, s.128

[13] L. von Mises, Interwencjonizm, opr. cyt., s.147

czwartek, 22 października 2020

Globalizacja sieci Internet

Na początku lat dziewięćdziesiątych dostęp do Internetu wciąż jeszcze był ograniczony prawie wyłącznie do środowiska akademickiego. To właśnie tutaj znajdowało się najwięcej jego miłośników, z których znaczną część stanowili studenci. Kiedy przyszło im opuścić uczelniane mury, nie chcieli oni rezygnować z oferowanych przez sieć możliwości i w ten sposób stworzyli olbrzymi rynek potencjalnych klientów dla komercyjnych dostawców usług internetowych (tzw. providerów). W ciągu kilku lat doprowadziło to do stworzenia wielu płatnych sieci komputerowych (np. AOL - America Online, Prodigy, CompuServe), które szybko rozprzestrzeniły się najpierw na całe Stany Zjednoczone i Kanadę, a wkrótce potem cały świat. Specjalizowały się one w udostępnianiu aktualnych informacji na różne tematy, dawały dostęp do poczty elektronicznej oraz umożliwiały komputerowe pogawędki “na żywo” z innymi abonentami sieci. 

Początkowo, specjalne oprogramowanie w nich wykorzystywane powodowało, że nie można było za ich pomocą korzystać z usług innych serwisów. Jednak już od 1993 roku firmy z branży sieciowej zaczęły stopniowo wprowadzać dostęp do Internetu. Związany z tym gwałtowny wzrost liczby nowych klientów, zrodził konieczność utworzenia jeszcze szybszej niż dotychczas istniejące sieci szkieletowej. Powstała ona z połączenia kilku komercyjnych sieci w 1995 roku. Wtedy też niezauważalnie dla użytkowników, przestał działać szkielet NSFNETU, do którego było wówczas podłączonych 50766 sieci z 93 krajów[1]. Tym samym został zlikwidowany sztucznie utrzymywany rozdział pomiędzy komercyjną i naukową częścią sieci.

Dalsza komercjalizacja Internetu to już prawie wyłącznie zasługa powstałej na początku lat dziewięćdziesiątych nowej usługi sieciowej - WWW. Za jej sprawą w miarę upływu czasu coraz więcej osób korzystało z Internetu, coraz więcej danych przesyłanych było za jego pośrednictwem. Kolejnych inwestycji wymagały łącza spajające sieć, której to cyberprzestrzeń już wkrótce stała się terenem zaciekłego boju o konsumenta.    

Sieciowe usługi

WWW stała się obecnie najpopularniejszą i najbardziej kojarzącą się z Internetem usługą, ale bynajmniej nie jest ona jedyną. Zanim zatem zostanie omówiona, warto także zapoznać się z innymi, wcześniej zaoferowanymi przez sieć możliwościami. Spośród nich, do najbardziej użytecznych i popularnych zalicza się: pocztę elektroniczną, Telnet, FTP, IRC oraz Gopher.

Poczta elektroniczna

Poczta elektroniczna (tzw. e-mail) umożliwia szybką i tanią wymianę korespondencji pomiędzy użytkownikami Internetu. Działa ona podobnie do tradycyjnej poczty, z tym, że bez udziału całego zastępu ludzi, którzy zajmują się listem od momentu wrzucenia go do skrzynki pocztowej do chwili wręczenia adresatowi. W sieci list jest wysyłany przy pomocy specjalnych programów pocztowych, które są w stanie dostarczyć go do dowolnego miejsca na świecie w ciągu zaledwie kilku sekund. Aby stać się jego odbiorcą, konieczne jest posiadanie własnego, elektronicznego adresu. Składa się on z identyfikatora użytkownika (najczęściej przezwiska, które on sam sobie wybiera) i nazwy komputera, na którym znajduje się serwer pocztowy. Przesłana wiadomość zostaje umieszczona w jednym z plików tego serwera zwanym skrzynką pocztową, gdzie spokojnie czeka aż jej adresat znajdzie trochę czasu, aby ją przeczytać. Poczta elektroniczna - oprócz indywidualnych kontaktów - ułatwia także rozpowszechnianie informacji pomiędzy grupami użytkowników, będąc podstawą list i grup dyskusyjnych. Wiadomość wysyłana przez jednego z subskrybentów takiej listy lub grupy, jest automatycznie dostarczana wszystkim jej pozostałym członkom.[2]

Telnet 

Telnet to jedna z najstarszych usług internetowych, która umożliwia połączenie i pracę na innym komputerze sieci. Aby się połączyć, trzeba oczywiście znać internetowy adres komputera. Aby rozpocząć pracę, zwykle wymagane jest wcześniejsze zarejestrowanie się (czyli posiadanie tzw. konta użytkownika i hasła dostępu). Zwykle, ale nie zawsze. W sieci dostępna jest bowiem także cała masa serwerów otwartych dla wszystkich, którzy pragną z umieszczonych na nich informacji korzystać. W taki właśnie sposób udostępnione są na przykład komputerowe katalogi bibliotek, czy też rozkłady jazdy pociągów. 

FTP

FTP to protokół przesyłania plików (File Transfer Protocol). Podobnie jak e-mail i Telnet, FTP jest także jedną z pierwszych usług związanych z Internetem, opisaną już w 1973 roku. Pozwala on na kopiowanie między komputerami znajdującymi się w sieci dowolnych zbiorów danych - zawierających program, tekst czy też utwór muzyczny[3].

IRC

IRC (Internet Relay Chat) to swego rodzaju sieciowy odpowiednik CB Radia. Używając odpowiedniego programu można się połączyć z dowolnie wybranym serwerem IRC, a następnie wybrać dowolny kanał (jak w CB). Informacje pochodzące od każdego z uczestników tej wirtualnej pogawędki, są automatycznie wyświetlane na monitorach jej pozostałych uczestników. Podobnie więc jak w CB można czytać, o czym piszą inni, przyłączyć się do “rozmowy” lub próbować rozpocząć nową.

Gopher

Gopher (Świstak) to rozproszony system informacyjny umożliwiający przeszukiwanie i zbieranie informacji znajdujących się w różnych miejscach sieci. Jego nazwa pochodzi od maskotki Uniwersytetu Minnesota, gdzie w 1991 roku ta usługa sieciowa została wymyślona[4].

Gopher sprawił, że korzystanie z Internetu stało się dla przeciętnego użytkownika dużo łatwiejsze. Dzięki niemu, aby uzyskać dostęp do interesujących go informacji, nie musiał już znać dokładnego adresu komputera, na którym się one znajdowały. Z Gopherem docierał do nich poprzez hierarchiczny system menu. Każda pozycja takiego menu, była jednocześnie łącznikiem do następnego, który zawierał bardziej szczegółowe informacje dotyczące wybranej pozycji. Funkcjonowanie tego systemu można obrazowo wyjaśnić używając metafory drzewa. Użytkownik rozpoczyna poszukiwanie od korzenia i porusza się po kolejnych rozwidlających się gałęziach, aż w końcu dociera do liścia, który zawiera interesujące go informacje. Jeżeli nie są one kompletne, to wraca do korzenia i szuka raz jeszcze, w nowych menu.
Usługa ta dość szybko zdobyła sobie wśród użytkowników Internetu wiele uznania. Jednak wraz z powstaniem i rozwojem WWW, stopniowo zaczęła coraz bardziej tracić na popularności. Obecnie, pomimo że dotychczasowe serwery Gophera nadal działają, nikt jednak już nie uruchamia nowych.

WWW

Powstanie WWW rozpoczęło nowy rozdział w historii Internetu. Z ciekawostki w technologii służącej komunikowaniu hołubionej przez stosunkowo niewielką liczbę zapaleńców, dzięki WWW, sieć w ciągu zaledwie kilku lat stała się nowym, docierającym do ponad stu milionów odbiorców medium.
Sprawca tego wydarzenia - informacyjny system World Wide Web (WWW) czyli Światowa Pajęczyna Informacyjna, narodził się w laboratoriach CERN (Europejskiego Centrum Badań Jądrowych), instytucji mającej siedzibę w Genewie w Szwajcarii. W zamierzeniach swojego twórcy - Tima Bernesa-Lee, naukowca CERN - miał on służyć do udostępniania wyników badań i ułatwić współpracę fizyków z różnych ośrodków badawczych[5]. 

Jednak już wkrótce okazało się, że Pajęczynie przeznaczone było znacznie szersze zastosowanie. Rozrosła się ona na cały świat i stała najbardziej popularną usługą sieciową, za sprawą pierwszej graficznej przeglądarki Mosaic, która została  stworzona przez Marca Andreesena w 1993 roku, wówczas jeszcze studenta Uniwersytetu w Illinois, niedługo potem współzałożyciela firmy Netscape[6] (to właśnie jej dziełem jest jedna z najpopularniejszych obecnie przeglądarek WWW - Netscape Navigator). Dzięki niej, korzystanie z WWW - i generalnie z Internetu - przestało wiązać się z koniecznością pracy w systemie tekstowym. Sieć zaoferowała teraz swoim użytkownikom także grafikę, wkrótce animację i dźwięk. Eksploatacja tych zasobów, była zaś szalenie prosta. Wystarczało zaledwie kilka minut przed ekranem komputera, aby już w miarę swobodnie poruszać się w cyberprzestrzeni.  Instrukcja użytkowania sieci sprowadzała się teraz bowiem do jednej, łatwej do zapamiętania regułki - klikaj na fragmenty tekstu, jeśli są one podkreślone lub wyróżnione kolorem i na obrazki, jeśli wskazane myszką komputerową, zmieniają strzałkę kursora w rączkę. Z każdym kliknięciem użytkownik przenosił się na nową stronę, związaną tematycznie ze słowem lub obrazkiem, na który wcześniej kliknął. Tu zaś znowu podobnie - mógł kontynuować swoją wędrówkę zaciekawiony jakimś czekającym na rozwinięcie na innej stronie wątkiem, albo wrócić na stronę wcześniejszą. O tym że strony, które oglądał, znajdują się na komputerach rozsianych po całym świecie, oraz że tekst, który czytał nazywa się hipertekstem, zwykle dowiadywał się już  po kilku następnych sesjach w sieci.

W trakcie ich trwania nowy do niedawna użytkownik odkrywał kolejne możliwości Internetu - przede wszystkim pocztę elektroniczną, jako najbardziej przydatną, IRC-a i inne najważniejsze usługi sieciowe, a wszystko to ani na chwilę nie opuszczając przyjaznego, łatwego w użyciu środowiska WWW. Wkrótce potem nie był dla niego tajemnicą także i nieskomplikowany język programowania stron WWW - HTML (HyperText Markup Language), a stąd był już tylko jeden krok, aby założyć swoją własną stronę i obwieścić całemu światu - stałem się Internautą!
Właśnie ta prostota korzystania z sieci i bogactwo z każdym dniem powiększających się jej zasobów, przyciągało coraz to nowszych użytkowników. Wzrost ich liczby był szybszy, niż jakiegokolwiek innego medium, czy też jakiejkolwiek innej technologii służącej komunikowaniu  w przeszłości (wykresy: 1.1, 1.2).

Wykres 1.1 - Liczba lat, jakich różne media potrzebowały do zdobycia 50 milionów odbiorców (użytkowników). 
 Źródło: McCann-Erickson, Paul Kagan Associates, and Morgan Stanley Technical Research[7].

Wykres 1.2 - Liczba lat, jakich różne technologie służące komunikowaniu się, potrzebowały do zdobycia 10 milionów użytkowników. 

Źródło: CyberAtlas.[8]

Obecnie oblicza się, że z sieci korzysta około 153 milionów ludzi, a prognozy mówią, że wkrótce będzie ich jeszcze więcej[9]. Dysponujący tak dużym zasięgiem, operujący tekstem, dźwiękiem i obrazem oraz oferujący jeszcze wiele innych, nie występujących w żadnym z tradycyjnych mediów możliwości, Internet szybko został dostrzeżony przez reklamę, która już wkrótce stała się główną siłą napędową jego dalszego rozwoju.


[1] Marek Kuchciak: Geneza i rozwój Internetu; ccs.pl/~mkc/internet/genrozw.html/, 02/03/99.
[2] Marta Borek: Rola Informacji w  społeczeństwie skomputeryzowanym. Praca magisterska, INP UJ, 1998,  s. 25.
[3] Tomasz Bienias: Internet. Kraków 1998, s. 51.
[4] Jw.,  s.  52.
[5] Thomas Franke: WWW – prosto i przystępnie. Warszawa 1997, s. 9.   
[6] Jarosław Zieliński: Krótka historia polskiego Internetu; winter.pl/krotka/,  02/03/99.   
[7] Za - Robbin Zeff, Brad Aronson: Advertising on the Internet. John Wiley & Sons, Inc. 1997,   s. 8.
[8] Jw.
[9] NUA; nua.ie/surveys/how_many_online/index.html/, 02/03/98.

środa, 16 września 2020

Podstawowe areny globalizacji

Podstawowe areny globalizacji to:
- Arena ekonomiczna
- Arena kulturowa
- Arena polityczna
- Arena przestępczości zorganizowanej
Można także uwzględnić arenę technologii czy badań i rozwoju.
Nie są to areny rozłączne, mniej lub bardziej zachodzą i wpływają one na siebie i wzajemnie się warunkują.
Areny te (w pewnym stopniu poza areną polityczną) działają poza jurysdykcją  państw narodowych i są tylko w ograniczonym stopniu regulowane na zasadzie multilateralnej(arena polityczna i ekonomiczna).

Arena ekonomiczna

Arenę ekonomiczną tworzą rynki:
- Tradycyjne rynki wymiany dóbr
- Rynki usług, tradycyjnych (transport), bardziej nowoczesnych (turystyka) czy całkiem nowoczesnych (telekomunikacja, usługi finansowe)
- Rynki pracy, migracje siły roboczej
- Rynki finansowe (inwestycje bezpośrednie, inwestycje portfelowe, kapitały krótkookresowe, infrastruktura instytucjonalna).
Charakteryzują się one różną szybkością i mobilnością.

Arena kulturowa

Arenę kulturową tworzą rynki:
- Idei
- Wartości
- Norm
- Wytworów sztuki
- Mody
- Masmediów i informacji
- Rozrywki

Arena polityczna

Arena polityczna jest miejscem ścierania się i uzgadniania interesów działających w skali globalnej aktorów politycznych:
- Państw narodowych
- Ich ugrupowań
- Organizacji międzynarodowych
- Organizacji ponadnarodowych i pozarządowych o zasięgu globalnym.
Na arenę polityczną wywierają także wpływ aktorzy nie będący podmiotami polityki sensu stricto a mianowicie biznes międzynarodowy.

Arena zorganizowanej przestępczości

Na arenie tej funkcjonują zorganizowane grupy przestępcze (mafie, gangi, kartele, siatki terrorystyczne itp..) o globalnym zasięgu działania w takich dziedzinach jak:
- Narkobiznes
- Handel bronią
- Handel ludźmi
- Handel odpadami toksycznymi
- Kradzież własności intelektualnej, piractwo w zakresie technologii i rozrywki
- Przestępstwa na zlecenie
- Terroryzm międzynarodowy

Cechy aren globalizacji

- Poszczególne areny charakteryzują się chaosem i anarchią
- Relacje  i zasady rządzące tymi arenami są z zasady asymetryczne
- Procesowi globalizacji na poszczególnych arenach towarzyszy postępująca deregulacja
Krytyka przeciwników globalizacji w największym stopniu dotyczy instytucji powołanych do tego by stanowiły filary ładu międzynarodowego.

środa, 19 sierpnia 2020

Wielowymiarowość globalizacji

Status ontyczny czyli czym jest globalizacja

- Globalizacja jest procesem;
- Nie jest to proces planowany i sterowany, lecz przebiegający żywiołowo, w rezultacie nieskoordynowanych interakcji między różnymi podmiotami;
- Nie jest to więc projekt, lecz stawanie się ku; (prace Staniszkis)
- Procesowi temu nie towarzyszy wizja stanu docelowego (do czego zmierza) lecz jest on postrzegany poprzez jego objawy i skutki – nieprzewidywalne, często niezamierzone, niejednokrotnie niepożądane.

Globalizacja wg Baumana

Pojęcie globalizacji, na co zwraca uwagę m.in. Zygmunt Bauman, w takiej formie, w jakiej ukształtował je współczesny dyskurs, używa się bodaj przede wszystkim do mówienia o globalnych skutkach, zwykle niezamierzonych, ubocznych, nieprzewidzianych, a nie o globalnych inicjatywach i przedsięwzięciach.

Globalizacja to to, co się dzieje z nami wszystkimi.

Pojęcie to odnosi się do anonimowych sił.
Czy zatem globalizacja prowadzi do chaosu i anarchii, czy też w jej wyniku wyłania się nowy ład, nowy system globalny, czy może raczej struktura sieciowa?

Wymiary globalizacji

Globalizacja nie jest bytem wirtualnym (choć częściowo zachodzi w świecie wirtualnym), zawieszonym w próżni.
Jako proces, globalizacja przebiega w określonych wymiarach – w czasie i przestrzeni.
Jednocześnie globalizacja zasadniczo zmienia:
- samą naturę czasu i przestrzeni w sensie antropologicznym
- ich społeczne funkcje a także
- sposób postrzegania tych wymiarów.

Globalizacja a przestrzeń

Odległość czy też to co nazywamy odległością jest nie tyle obiektywną charakterystyką natury fizycznej, lecz konstruktem społecznym.
Jej długość zmienia się w zależności od prędkości, z jaką możemy ją pokonać lub, w sensie ekonomicznym, w zależności od kosztów, związanych z pokonaniem tej odległości.

Czasoprzestrzeń a komunikacja

  1. Zasadniczy wpływ na wymiary czasu i przestrzeni oraz na postrzeganie tych wymiarów odegrało przesyłanie informacji czyli sposoby komunikacji.
  2. Komunikacja nie wymaga fizycznego poruszania się ludzi ani przedmiotów. Informacja jest przekazywana niezależnie od jej materialnych nośników.
  3. Internet oznacza faktyczny kres czynności przesyłania informacji jako procesu zachodzącego w czasie i polegającego na pokonywaniu odległości. Dane są nie tyle przesyłane co stają się dostępne w momencie ich powstania czy wygenerowania – teoretycznie i praktycznie w tej samej chwili na całej planecie.

Cyberprzestrzeń

Miejsce nowoczesnej, konstruowanej, a więc sztucznej, jak powiada Bauman, przestrzeni, której tkanką był beton i stal a sieć torów kolejowych i autostrad – systemem krwionośnym, zajmuje cyberprzestrzeń – globalna sieć informatyczna.
„Globalna wioska” McLuhana – świat jako sieć połączeń komunikacyjnych i telekomunikacyjnych
Jednakże proces globalizacji nie ogranicza się do cyberprzestrzeni, przebiega on także w przestrzeni fizycznej oraz przestrzeni rozumianej metaforycznie.

Areny globalizacji

Wg koncepcji  Immanuela Wallersteina (pierwotnie odnosiła się ona do sfery gospodarczej) świat można podzielić na trzy poziomy:
- Państwa tworzące centrum (rdzeń) procesów globalizacyjnych
- Państwa tworzące peryferia oraz
- Pomiędzy nimi państwa stanowiące „półperyferia”
„Globalna arena jest rezultatem skończonego zespołu dynamicznych własności, łącznie z formowaniem się struktur na osi centrum peryferie, ich ekspansją, kontrakcją, fragmentacją oraz odtwarzaniem się poprzez cykle zmiennych układów hegemonii i podporządkowania” (J. Friedman, cyt. Za EW-L).

wtorek, 21 lipca 2020

Globalizm

Globalizm - nurt amerykański, wywodzący się z modernizmu, u podstaw którego leży przekonanie, że ludzkość żyje współcześnie w ramach globalnych systemów (ekonomicznego, politycznego, ekologicznego, technicznego). Globalizacji ulega leż kultura; najważniejszymi płaszczyznami jej jest rewolucja mikroelektroniczna, akceptacja języka angielskiego jako języka międzynarodowego, upowszechnianie osiągnięć naukowych oraz. powstawanie światowej kultury młodzieżowej, masowe przemieszczanie się ludzi, informacji. Głównym celem edukacyjnym jest wyposażenie młodzieży w globalną świadomość, że łajzy ją wspólny status biologiczny, historia, potrzeby psychologiczne, problemy egzystencjalne. Siebie samego należy postrzegać jako część ekosystemu ziemskiego. Cywilizacja jest globalnym bankiem kultury, Z którego można czerpać kapitał. Między człowiekiem a cywilizacji! wytworzyła się jednak „luka ludzka” przepaść. Młodzież musi to dostrzegać, a ponadto mieć świadomość wiszących nad ludzkością problemów globalnych (głód, wojny, przeludnienie itd.). Dlatego ważne jest nauczenie się uczenia się innowacyjnego (antycypacyjnego). Może ono pomóc w przyszłości w przezwyciężeniu tych problemów; w „zwarciu luki ludzkiej”. Odmianą globalizmu jest europocentryzm, wywodzący się z europocentrycznej kultury politycznej. Krytycy dostrzegają zagrożenie jednokierunkowym, jednostronnym przepływem wzorów kulturowych (mówi się o mcdonaldyzacji, losangelizacji, amerykanizacji świata). Przedstawiciele: L. Anderson, J. Becker, D. L. Reische, P. M. Rosenau; w Polsce: analizuje np. I. Wojnar. Z. Melosik.[1]
Wielokierunkowe i wielorakie jest i może być myślenie o pedagogii. Świadczy o tym ten krótki przegląd nurtów i ruchów, które zarysowały się w XX w. Wielu nauczycieli, wychowawców wykazuje wobec sfery teorii pedagogicznej daleko posuniętą alienację. Teoria jakoby zawsze idzie swoimi drogami  — oderwanymi od życia, od potrzeb społecznych. Liczy się jedynie skuteczny wychowawczy nurt praktycznego oddziaływania, czyli dobra robota, doświadczenie nauczyciela i wychowawcy (...) Czy rzeczywiście tak jest, czy kultywowanie własnego doświadczenia (nieraz opanowywanego przez rutynę) zasługuje na prymat w postępowaniu dydaktycznym, wychowawczym? Czy wielkiej siły oddziaływania nic mają nowe, alternatywne idee pedagogiczne?. Poznanie tych idei, nurtów, nawet jeśli mają one nieraz znamiona ulotnych mód edukacyjnych, czytanie tekstów klasyków i nowatorów może stać się zachętą do dalszych pogłębionych studiów i inspiracją dla krytycznych i twórczych przemyśleń własnych doświadczeń, własnej praktyki wychowawczej, własnej „pedagogii”.

[1] Z. Melosik, Edukacja globalna. Nadzieje i kontrowersje [w:] H. Kwiatkowska (red.), Ewolucja tożsamości pedagogiki, PTP, Warszawa 1994, s. 165-174

czwartek, 11 czerwca 2020

Globalizacja według Z. Baumana

U źródeł przedstawionych wcześniej  stwierdzeń nie leży rozstrzygnięcie, czy pojęcie globalizacji odnosi się do globalnych następstw czy globalnych przedsięwzięć. Odpowiedzi na to pytanie udziela Z. Bauman, podkreślając, iż wszechobecny termin globalizacja najczęściej odnoszony jest do globalnych skutków, „ciągle niezamierzonych i nieprzewidzianych” a nie globalnych inicjatyw i przedsięwzięć. Konsekwencją wymienionego poglądu jest uzna nie globalizacji za proces w dużym stopniu niekontrolowany, spontaniczny, a także nieodwracalny, gdzie trudno jednocześnie określić stan globalizacji współczesnego świata, którego los zależy w dużej mierze od przypadku na płaszczyźnie globalnych działań, zależności i interesów. Perspektywy oglądu globalizującego się świata są więc trudne do uchwycenia ze względu na dynamiczny i zawsze w trakcie stawania się charakter. Pogląd ten znajduje współczesne potwierdzenie w rozważaniach Z. Baumana, zgodnie z którym „pojęcie globalizacji przekazuje nieokreślony, kapryśny i autonomiczny charakter świata i jego spraw, brak centrum, brak pulpitu operatora, zespołu dyrektorów, biura zarządu. Globalizacja jest inną nazwą »nowego nieporządku świata« i „odnosi się bezpośrednio do »anonimowych sił« G.H. von Wrighta; sił działających w pustce, na mglistej, grząskiej, nie dającej się oswoić ani przebyć »ziemi niczyjej«, rozciągającej się poza zasięgiem możliwości konkretnego planowania i działania kogokolwiek”.
Przedstawione rozważania wskazują, iż natura pojęcia globalizacji jest złożona i trudno ustalić podstawowe jego znaczenie.[1] Można jednak wyciągnąć wniosek, iż zakres problemowy tego terminu ma charakter historyczno-społecznej konstrukcji, uwzględniającej dynamikę czasową wielu procesów społeczno-kulturowych i cywilizacyjnych składających się na obraz współczesnego świata, co wskazuje na relatywną nowość pojęcia globalizacji.

[1] J. Gnitecki wśród najważniejszych sposobów pojmowania zjawiska globalizacji wymienia: a) powstanie społeczeństwa ogólnoświatowego (wspólnego); b) świadomość wspólnego świata: c) intensyfikację stosunków społecznych; d) tworzenie wielości powiązań i sieci zależności państw i społeczeństw (J. Gnitecki, Globalistyka, Wydawnictwo Naukowe PTP, Poznań 2002, s. 12).

wtorek, 19 maja 2020

Różne spojrzenia na globalizację

Z opozycji wobec konwencjonalnych teorii społecznej modernizacji (a w szczególności ich „zachodniocentryzmu”) i braku zainteresowania cywilizacyjną i kulturową różnorodnością, narodziła się perspektywa ujmowania świata jako całości, ewoluującego w „globalnie” sugerowanych kierunkach. Globalizacja, zdaniem M. Gołki, nie stworzyła świata w postaci homogenicznej i nie wiadomo czy kiedykolwiek dojdzie do urzeczywistnienia tej wizji. Echo tej opinii można odnaleźć w wypowiedzi M. Featherstone'a, który twierdzi, że aktualny proces globalizacji, sprzeczny z wcześniejszymi oczekiwaniami na coraz bardziej homogeniczny świat, „prowadzi do coraz większej wrażliwości na różnice”, jest konsekwencją faktu, że „przepływy informacji, wiedzy, pieniędzy, towarów, ludzi i wyobrażeń wzmogły się do tego stopnia, że poczucie przestrzennych odległości, które oddzielały i izolowały ludzi od potrzeby brania pod uwagę wszystkich innych podmiotów życia społecznego tworzących ludzkość uległy zniszczeniu”. W efekcie, „wszyscy znajdujemy się na podwórku innych”. Globalizacja, jako zjawisko wyrastające z procesu różnicowania się i pluralizmu kulturowego współczesnego świata, sytuuje się w kontekście rozważań L. Ronigera. Zdaniem tego autora, globalizacja to „zarówno dyfuzja określonych modeli ekonomicznego rozwoju, wzrostu, urynkowienia, jak i odpowiadająca temu procesowi adaptacja lub odrzucenie kulturowych wzorów westernizacji”.[1]
W tym kontekście globalizacja winna być raczej rozumiana jako światowa sieć współzależności, oddziałująca na poszczególne społeczeństwa i państwa tak, że stanowią one części pewnej całości. Najbardziej znani przedstawiciele omawianego podejścia: A. Giddens, A. McGrew i P. Streeten argumentują, że globalizacja ujmowana jako współzależność, oddziaływanie, intensyfikacja stosunków między państwami jest wyrazem postrzegania świata jako sieci powiązań i tylko w tym kontekście można traktować globalizację całościowo, i wskazywać na jej cywilizacyjne implikacje. U podstaw rozważań A. Giddensa leży założenie, iż „globalizacja to intensyfikacja stosunków społecznych o światowym zasięgu, która łączy różne lokalności w taki sposób, że lokalne wydarzenia kształtowane są przez zdarzenia zachodzące w odległości wielu tysięcy mil i same na nie oddziałują”. Uściślając zakres tego pojęcia, należy uznać za A. McGrew, że globalizacja „polega na wielości powiązań i wzajemności oddziaływań państw i społeczeństw tworzących obecny światowy system”. W konsekwencji, jak podkreśla L. Roniger, globalizacja charakteryzuje się: „transnacjonalizacją wzorów kulturowych, kontynentalizacją wymian ekonomicznych, regionalną transnacjonalizacją oraz wzrostem znaczenia lokalności”. Na aspekt pogłębiania się światowych powiązań niemal we wszystkich sferach współczesnego życia społeczno-kulturowego, ekonomicznego, politycznego, zwraca również uwagę P. Streeten, definiując globalizację jako „intensyfikację ekonomicznych, politycznych i kulturowych stosunków poprzez granice”.[2]


[1] P. Starosta, Globalizacja i nowy komunitaryzm, „Kultura i Społeczeństwo” 2000, nr 3, s. 48
[2] B. Liberska, Globalizacja - siły sprawcze i mechanizmy [w:] B. Liberska (red.), Globalizacja. Mechanizmy i wyzwania, PWE, Warszawa 2002, s. 17