poniedziałek, 1 kwietnia 2024

Wpływ globalizacji na logistykę

Globalizacja, będąca procesem rosnącej integracji i zależności między krajowymi rynkami, społeczeństwami oraz kulturami, znacząco wpływa na logistykę i zarządzanie łańcuchem dostaw. Wprowadza ona zarówno nowe możliwości, jak i wyzwania dla przedsiębiorstw logistycznych, zmuszając je do przystosowania strategii operacyjnych i biznesowych do szybko zmieniającego się środowiska międzynarodowego. Wpływ globalizacji na logistykę można zaobserwować poprzez kilka kluczowych aspektów, które wspólnie kształtują współczesny krajobraz logistyczny.

Po pierwsze, globalizacja zwiększa złożoność zarządzania łańcuchami dostaw. Przedsiębiorstwa, dążąc do wykorzystania globalnych szans rynkowych, tworzą rozległe, wielopoziomowe łańcuchy dostaw obejmujące wiele krajów i regionów. Zarządzanie taką siecią wymaga od firm logistycznych nie tylko zaawansowanego planowania i koordynacji, ale również zdolności do adaptacji do różnorodnych warunków regulacyjnych, kulturowych oraz ekonomicznych panujących w poszczególnych krajach.

Z drugiej strony, globalizacja stymuluje rozwój infrastruktury transportowej i logistycznej na świecie. Rozbudowa sieci drogowych, kolejowych, portów morskich i lotniczych jest bezpośrednią odpowiedzią na rosnące potrzeby międzynarodowego handlu i przepływu towarów. Dzięki temu przedsiębiorstwa logistyczne mogą oferować szybsze, bardziej efektywne i często tańsze rozwiązania transportowe, co przyczynia się do wzrostu wymiany handlowej i integracji rynków.

Jednakże, globalizacja wymusza również na przedsiębiorstwach logistycznych zwiększoną uwagę na zrównoważony rozwój i społeczną odpowiedzialność biznesową. Globalny charakter działalności wiąże się z odpowiedzialnością za środowisko naturalne i wpływ na społeczności lokalne w różnych częściach świata. Firmy logistyczne są zatem zobligowane do implementacji ekologicznych praktyk biznesowych, takich jak optymalizacja tras transportowych, redukcja emisji spalin, recykling opakowań czy wspieranie lokalnych społeczności.

Ponadto, globalizacja wpływa na dynamikę konkurencji w sektorze logistycznym, zwiększając presję na innowacyjność, jakość usług i koszty. Firmy logistyczne muszą nie tylko konkurować z lokalnymi dostawcami usług, ale również stawić czoła globalnym graczom, co wymusza ciągłe doskonalenie operacji, poszukiwanie nowych rozwiązań technologicznych oraz strategii cenowych, które umożliwią utrzymanie i zwiększenie udziałów rynkowych.

Globalizacja skłania również przedsiębiorstwa logistyczne do intensywnego wykorzystania nowoczesnych technologii informatycznych. Systemy zarządzania łańcuchem dostaw (SCM), planowanie zasobów przedsiębiorstwa (ERP), systemy zarządzania transportem (TMS) czy zaawansowane narzędzia do śledzenia przesyłek w czasie rzeczywistym, stają się standardem w branży. Technologie te umożliwiają efektywne zarządzanie złożonymi operacjami logistycznymi, zapewniając transparentność i kontrolę nad globalnymi łańcuchami dostaw.

W kontekście społeczno-ekonomicznym, globalizacja otwiera przed przedsiębiorstwami logistycznymi nowe rynki i możliwości biznesowe, jednocześnie stawiając przed nimi wyzwania związane z różnorodnością kulturową, polityczną i regulacyjną. Adaptacja do globalnego środowiska wymaga od firm logistycznych nie tylko elastyczności i innowacyjności, ale także zdolności do budowania trwałych relacji międzykulturowych oraz zrozumienia i szacunku dla lokalnych tradycji i regulacji.

Wpływ globalizacji na logistykę jest wielowymiarowy i obejmuje zarówno aspekty operacyjne, technologiczne, środowiskowe, jak i społeczne. Wymaga od przedsiębiorstw logistycznych nie tylko przystosowania się do szybko zmieniających się warunków rynkowych, ale także proaktywnego podejścia do zarządzania złożonymi łańcuchami dostaw, innowacji i zrównoważonego rozwoju. Tylko przez takie holistyczne podejście firmy logistyczne mogą osiągnąć sukces w globalnej gospodarce i przyczynić się do budowania bardziej zintegrowanego i zrównoważonego świata.

W miarę jak globalizacja wciąż ewoluuje, jej wpływ na logistykę staje się coraz bardziej złożony i wielowymiarowy. Dlatego warto rozważyć dodatkowe aspekty, które są istotne w kontekście tego tematu.

Jednym z kluczowych elementów, który należy uwzględnić, jest rosnąca rola e-commerce i handlu elektronicznego w erze globalizacji. Dynamiczny rozwój platform zakupowych online sprawia, że przedsiębiorstwa logistyczne muszą sprostać nowym wyzwaniom związanym z obsługą coraz większej liczby paczek i dostaw na całym świecie. Wysokie oczekiwania klientów dotyczące szybkich dostaw oraz elastycznych opcji logistycznych wymagają ciągłego doskonalenia procesów logistycznych i inwestycji w zaawansowane technologie.

Kolejnym istotnym aspektem jest globalna konkurencja cenowa i presja na obniżanie kosztów w sektorze logistycznym. Wraz z rosnącą liczbą dostawców usług logistycznych na całym świecie, firmy zmuszone są do ciągłego szukania sposobów na poprawę efektywności operacyjnej i redukcję kosztów. Jednocześnie, należy pamiętać o konieczności zachowania odpowiednich standardów jakościowych i zrównoważonego rozwoju, co stawia przed logistyką dodatkowe wyzwania.

Zjawisko globalizacji niesie również ze sobą wzrost ryzyka związanego z bezpieczeństwem łańcuchów dostaw. Wydarzenia takie jak katastrofy naturalne, pandemie czy zakłócenia polityczne w różnych częściach świata mogą powodować zakłócenia w dostawach, prowadząc do opóźnień, utraty towarów czy wzrostu kosztów transportu. Dlatego firmy logistyczne muszą opracować strategie zarządzania ryzykiem, które umożliwią im skuteczne radzenie sobie z nieprzewidywalnymi wydarzeniami.

W kontekście globalizacji istotne staje się również poszukiwanie nowych możliwości rozwoju poprzez ekspansję na rynki zagraniczne. Wdrażanie strategii globalnej ekspansji wymaga od firm logistycznych elastyczności, wiedzy o lokalnych realiach rynkowych oraz umiejętności budowania relacji z partnerami biznesowymi na całym świecie. Warto również zauważyć, że rosnąca liczba regionalnych porozumień handlowych i umów o wolnym handlu może stwarzać nowe okazje dla przedsiębiorstw logistycznych, umożliwiając im łatwiejszy dostęp do nowych rynków i klientów.

Wreszcie, nie można pominąć wpływu globalizacji na rozwój nowych modeli biznesowych w logistyce. Wraz z rozwojem technologii blockchain, sztucznej inteligencji czy Internetu rzeczy (IoT), pojawiają się nowe możliwości optymalizacji procesów logistycznych, śledzenia przesyłek oraz zarządzania łańcuchem dostaw. Firmy logistyczne, które szybko dostosowują się do tych zmian i wykorzystują nowe technologie, mogą zyskać przewagę konkurencyjną na globalnym rynku.

Podsumowując, globalizacja ma głęboki wpływ na logistykę, zarówno pod względem operacyjnym, jak i strategicznym. Firmy logistyczne muszą być gotowe na ciągłe zmiany i adaptację do nowych warunków, zachowując jednocześnie wysokie standardy jakościowe, efektywność operacyjną oraz zrównoważony rozwój. Tylko w ten sposób będą mogły skutecznie konkurować na globalnym rynku i osiągać sukces w erze globalizacji.

czwartek, 22 grudnia 2022

Wyzwania związane z przepływami kapitałowymi i globalizacją rynków finansowych

praca dyplomowa o globalizacji

„ (...) Oprócz zalet i korzyści globalizacja ma również określone wady i koszty, które generują poważne zagrożenia i stwarzają egzystencjalne wyzwania dla ludzkości. W konsekwencji globalizacja doprowadza do narastania znaczenia i wpływu na procesy światowego rozwoju tzw. problemów globalnych, oddziałujących na zjawiska gospodarcze i społeczne wielu krajów, jak również na przeznaczenie rodzaju ludzkiego i funkcjonowanie systemu stosunków międzynarodowych.”[1]

Oto kilka wybranych problemów i zagrożeń niesionych przez proces powszechnej globalizacji.

Współczesne technologie teleinformacyjne (Internet) i globalizacja powodują ogromny przepływ dzienny pieniędzy, w postaci krótkookresowych inwestycji portfelowych i kapitału spekulacyjnego, które krążą w poszukiwaniu najbardziej zyskownych sposobów i miejsc ulokowania. Według różnych źródeł i szacunków dzienne obroty spekulacyjne na światowych giełdach oceniane są na 300-400 bilionów dolarów USA rocznie![1] 

Te ogromne i trudne do przewidzenia międzynarodowe przepływy finansowe (pieniądz spekulacyjny jest bardzo podatny na wahania rynku – wystarczy zauważyć jak szybko drobni inwestorzy wycofują się z rynku przy choćby małych wahaniach) „są źródłem destabilizacji gospodarki światowej i stanowią poważne zagrożenie bezpieczeństwa i rozwoju poszczególnych krajów”.[2] 

Ich żywiołowość powoduje niejednokrotnie niestabilność i chaos, co rzutuje nie tylko na poszczególne rynki państw, ale za sprawą szybkiego obiegu informacji, również na cały system gospodarki światowej.

[1] Za M. Osadnik, Człowiek wobec wyzwań globalizacji, z: Wyzwania procesu globalizacji wobec człowieka, red. Ewa Okoń-Horodyńska, Akademia Ekonomiczna im. Karola Adamieckiego, Katowice 1999 r., s.10.

[2] Za: M. Osadnik, Człowiek wobec wyzwań globalizacji, z: Wyzwania procesu globalizacji wobec człowieka, red. Ewa Okoń-Horodyńska, Akademia Ekonomiczna im. Karola Adamieckiego, Katowice 1999 r., s.10.

środa, 2 czerwca 2021

Wyzwania związane z pracą i zabezpieczeniem społecznym

Tytuł tego nie sugeruje, ale ta praca magisterska jest również o globalizacji.

Globalizacja i ogromny narastający postęp techniczny powodują zagrożenie dla dobrobytu i warunków socjalnych licznych społeczeństw. Procesy delokalizacji produkcji pracochłonnej lub uciążliwej dla środowiska naturalnego z krajów bogatych i wysoko uprzemysłowionych do krajów uboższych, gdzie siła robocza jest o wiele tańsza powoduje zmniejszanie ilości stanowisk pracy, a co za tym idzie zwiększanie się bezrobocia i pogarszanie poziomu życia uboższej części społeczeństwa.

W rezultacie problemy ekologiczne, socjalne (zwłaszcza bezrobocie) stają się udziałem wszystkich krajów (nie tylko tych mniej rozwiniętych gospodarczo). Konieczność konkurencyjności towaru na rynku światowym pociąga za sobą erozję zabezpieczeń społecznych, zwiększa bezrobocie (zwłaszcza wśród grup pracowników fizycznych, niewykwalifikowanych) a co za tym idzie, przy dużej konkurencji na rynku pracy zmniejsza poziom płac, uprawnienia socjalne i standardy bytowe pracowników.

„Światowe społeczeństwa stają na drodze dwuczłonowości – z jednej strony nielicznej grupy bogatych i wciąż bogacących się (...), a z drugiej strony wciąż rosnących rzesz ubogich stających się coraz bardziej biednymi i przegranymi.”[1]

---

[1] A. Albinowski, za: M. Osadnik, Człowiek wobec wyzwań globalizacji, z: Wyzwania procesu globalizacji wobec człowieka, red. Ewa Okoń-Horodyńska, Akademia Ekonomiczna im. Karola Adamieckiego, Katowice 1999r., s.11-12.

czwartek, 6 maja 2021

Wybrane przejawy globalizacji gospodarki światowej

Kontynuujemy pracę magisterską z poprzedniego miesiąca.

Globalizacja jako w miarę nowe zjawisko jest niewątpliwie interesującym i godnym uwagi zagadnieniem i daje mnóstwo różnych, potencjalnych możliwości. Świat XXI wieku, objęty przez procesy globalizacji, jest ogromnie zróżnicowany, wzbogacony o możliwości przenikających się gospodarek, finansów, kultur i idei. Z jednej strony olbrzymie możliwości, z drugiej wielkie zagrożenia, jak np. „groźba przeludnienia, które może zakończyć się konfliktem globalnym lub głodową śmiercią miliardów ludzi, wyczerpywanie się surowców naturalnych, deficyt energetyczny, zniszczenie środowiska, czy nieodwracalne zmiany klimatu.[1]

Tendencje do globalizacji, wyrażają się w upowszechnieniu w skali globalnej określonych wzorców. To co jest nam najłatwiej zauważyć w ogólnoświatowej globalizacji, to rozpowszechnianie określonych towarów i usług, wraz z towarzyszącym im rozpowszechnianiem określonych wzorców zachowań. Upowszechniające się towary działają na konsumenta całym szeregiem czynników, jak „ciekawość nieznanego, efekt demonstracji, kiedy określeni ludzie już konsumują określony towar, a innym utrudniają, miernik prestiżu, bogactwa, władzy, (...) efekt odmienności od towarów dotąd znanych, efekt dobra rzadkiego, wreszcie określone walory użytkowe.”[2]

Na całym świecie znana jest guma do żucia, Coca Cola, oprogramowanie Microsoft, batonik Mars, czy dżinsy Levi’sa. Nasze dzieci już nie chcą jeść w domu zupy i schabowego lecz niejednokrotnie głośnym krzykiem przekonują nas o „wartościach” kanapki w MC Donaldzie.

[1] Zbigniew Olesiński, Przejaw globalizacji gospodarki światowej, w: The Peculiarity of Man, część 3: Materiały z konferencji „Cywilizacja współczesna. Trendy pozytywne i negatywne”, Warszawa-Kielce 1988, s.222.

[2] Zbigniew Olesiński, Przejaw globalizacji gospodarki światowej, w: The Peculiarity of Man, część 3: Materiały z konferencji „Cywilizacja współczesna. Trendy pozytywne i negatywne”, Warszawa-Kielce 1988, s.223.

czwartek, 29 kwietnia 2021

Wolność handlu

Jedną z nierozerwalnie związanych z globalizacją cech jest wolność handlu. O tym mówi cytowana przez nas praca magisterska.

Znoszenie barier protekcyjnych przez państwa, dążenie do wolności handlu towarami i usługami, wolności przepływu kapitału i siły roboczej powodują ekspresowe rozprzestrzenienie się wpływów koncernów na wszystkie państwa. Jednakże globalny obrót towarami, usługami, kapitałem i siłą roboczą powoduje konieczność globalnej kontroli określonych standardów tych towarów i usług, chociażby takich, jak toksyczność, alergizowanie, normy zanieczyszczeń i inne.

„Powoduje to konieczność rozbudowy przepisów prawa autorskiego, prawa sanitarnego, transportowego, ubezpieczeń, kontroli itp. (...) Funkcjonowanie środowisk włączonych w globalny system cyrkulacji towarów i usług wymaga określonych umiejętności i określonych zachowań, postaw i aspiracji.”[1]

Przejawem globalizacji jest również globalny rynek pracy, skierowany przede wszystkim do ludzi młodych, ponadprzeciętnie uzdolnionych, gotowych pracować ciężej niż inni i poddać się twardym reżimom produkcyjnym. System ten zasadniczo odrzuca jednostki słabe, nie tylko pod względem przygotowania teoretycznego i niejednokrotnie praktycznego, ale również pod względem słabości psychicznej. Osoby, które nie dają sobie rady w twardym „ekspresowym” świecie grupy ludzi drugiej kategorii, ludzi słabszych, postrzeganych, jako tych, którym się „w życiu nie udało”.

---

[1] Zbigniew Olesiński, Przejaw globalizacji gospodarki światowej, w: The Peculiarity of Man, część 3: Materiały z konferencji „Cywilizacja współczesna. Trendy pozytywne i negatywne”, Warszawa-Kielce 1988, s.225.

poniedziałek, 8 marca 2021

Miejsce państwa w dobie globalizacji


 „Proces globalizacji stawia przed państwami także inne ważne zadania takie, jak[1]:

  • walka o zmniejszanie nierówności między krajami, narodami i grupami społecznymi (globalizacja będzie te nierówności niewątpliwie pogłębiała),
  • określenie dla kraju i jego gospodarki działań w długim horyzoncie czasowym, pozostawiając rynkowi działania krótkookresowe),
  • umiejętne i racjonalne rozdzielanie kompetencji państwa na szczebel „w górę” (do instytucji międzynarodowych i ponadnarodowych) oraz „w dół” (do instytucji lokalnych, samorządowych, obywatelskich),
  • zwiększanie swobody i wolności dla podmiotów gospodarczych i ludzi,
  • wypracowanie reguł gry w procesie umacniania aktywności państwa określanej „negocjacyjną” (służącej umacnianiu państwa i krajowych podmiotów na arenie globalnej).

Poszczególne państwa nie mogą się izolować, nie jest to ani konieczne ani wskazane (przykład Korei), lecz muszą wzajemnie współdziałać, ponieważ globalizacja dziś jest już powszechnym faktem. Jej rozwój na pewno będzie w pewnym stopniu ograniczał autonomię i funkcje państwa, będzie ono bowiem „zmuszone poddawać się trendom globalnym, głównie ekonomicznym.”[2] Każde państwo we własnym zakresie musi się elastycznie i racjonalnie adaptować do nowych warunków powszechnej, światowe globalizacji, ponieważ według mnie to państwo (poprzez swoja politykę) odegra, obok instytucji międzynarodowych i podmiotów gospodarczych, kluczową rolę w rozwoju „globalnej wioski”.


[1] Lidia Gabryś, Instytucja państwa w dobie globalizacji, z: Wyzwania procesu globalizacji wobec człowieka, red. Ewa Okoń-Horodyńska, Akademia Ekonomiczna im. Karola Adamieckiego, Katowice 1999r., s.53.
[2] Lidia Gabryś, Instytucja państwa w dobie globalizacji, z: Wyzwania procesu globalizacji wobec człowieka, red. Ewa Okoń-Horodyńska, Akademia Ekonomiczna im. Karola Adamieckiego, Katowice 1999r., s.53.

poniedziałek, 21 grudnia 2020

Pojęcie globalizacji

„W każdym społeczeństwie szkoła jest instytucją, która spełnia określone i regulowane społecznie funkcje zgodnie z przyjmowaną wizją człowieka wykształconego i odpowiadającą jej koncepcją kształcenia i wychowania, a także kierunkami przemian kulturowych i cywilizacyjnych. Wśród owych zmian mają współcześnie szczególne znaczenie: postęp naukowo-techniczny, eksplozja informacji, tempo przyrostu wiedzy, rozwój społeczeństwa informacyjnego, procesy globalizacji gospodarki i kultury, kryzys ekonomiczny (wyczerpywanie się surowców, dysproporcje rozwoju, bezrobocie i in.). kryzys kultury (kryzys wartości i norm. kryzys autorytetów itp.), nasilające się (szczególnie w Europie) procesy integracyjne (rozszerzanie Unii Europejskiej) i migracyjne, globalizacyjne.”[1]
Jeśli można mówić o niezwykłej dynamice upowszechnienia się jakiegoś pojęcia w publicystyce i literaturze naukowej, to niewątpliwie jest nim globalizacja. Jest słowem-kluczem do charakterystyki procesów zachodzących w niemal wszystkich dziedzinach życia społecznego, określa zjawiska trudne do jednoznacznego zdefiniowania czy opisania, wypiera takie, zdawać by się mogło ugruntowane pojęcia, jak internacjonalizacja, współzależności międzynarodowe, uniwersalizm. Jak twierdzi Zygmunt Bauman: „Nowoczesność uważała sama siebie za uniwersalną. Dziś zamiast tego myśli o sobie jako o czymś o zasięgu globalnym. Uniwersalność miała być rządami rozumu (...) Globalność przeciwnie, oznacza jedynie, że każdy, gdziekolwiek się znajdzie może żywić się hamburgerem od McDonaldsa i oglądać najnowszy zrobiony dla telewizji dramat dokumentalny”.[2]
Przemiany współczesnego świata i próby scharakteryzowania szerokiego kontekstu procesów powiązanych ze zjawiskiem globalizacji, skłaniają do poszukiwania odpowiedzi na pytania o genezę i zakres pojęcia globalizacji. Termin „globalizacja”, należy do terminów obarczonych wieloznacznością i bywa w literaturze różnie interpretowany. Poniższe rozważania teoretyczne o tym, co denotuje i konotuje pojęcie globalizacji, stanowią próbę przybliżenia tego powszechnie stosowanego i niejednoznacznego terminu, poprzez dokonanie przeglądu najważniejszych definicji i zmierzanie do ustalenia niektórych najczęściej pojawiających się elementów znaczeń na określenie interesującego nas zjawiska globalizacji.
Problematyka globalizacji jako opisu wspólnego mianownika dla swoistości zachodzących w świecie procesów, znajduje się w polu zainteresowań różnych dyscyplin naukowych (filozofii, socjologii, politologii, kulturo-znawstwa, pedagogiki, ekonomii) od niedawna, nie ma więc utrwalonej i bogatej tradycji. Pierwszym artykułem socjologicznym, w którego tytule pojawiło się pojęcie „globalizacja”, był tekst R. Robertsona (1985), zatytułowany The Relativization of Societies: Modern Religion and Globalization.[3] Dopiero w latach dziewięćdziesiątych zauważamy - jak ujmuje to M. Waters -„globalizację posługiwania się tym pojęciem, które staje się wszechobecne” i może stanowić podstawową kategorię humanistycznego dyskursu, a jako termin mniej kontrowersyjny zastępuje pojęcie „postmodernizm” na określenie przemian współczesnego świata.[4] Termin ten stał się częścią „globalnej świadomości”, pojęciem ujmującym aspekty „globalne”. Chociaż przymiotnik „globalny” był w użyciu znacznie wcześniej (na określenie „światowego zasięgu” i „całości”), znamienna jest dla współczesnego empirycznego zainteresowania globalizacją koncentracja na opisie globalnych współzależności.


[1] A. Bogaj, S. M. Kwiatkowski (red.), Szkoła a rynek pracy, PWN, Warszawa 2006, s. 11
[2] W: G. Michałowska, Uniwersalizm, tożsamość i relatywizm kulturowy a globalizacja [w:] E. Haliżak, R. Kuźniar, J. Simonides (red.), Globalizacja a stosunki międzynarodowe, Oficyna Wydawnicza Branta, Warszawa – Bydgoszcz 2004, s. 246
[3] R. Robertson, The Relativization of Societies: Modern Religion and Globalization [w:] T. Robbins, W. Shepherd, J. McBride (red.), Cults, Culture and the Law, Scholars Press, Chico 1985;
[4]M. Kempny, Globalizacja [w:] Encyklopedia socjologii, t.1, PWN, Warszawa 1998, s. 242

poniedziałek, 16 listopada 2020

Krytyka interwencjonizmu państwowego

„Co to jest interwencjonizm? Interwencjonizm oznacza to, że rząd nie ogranicza swojej działalności do zachowania porządku, lub jak ludzie zwykle sto lat temu mówili - do utrzymywania bezpieczeństwa. To oznacza, że rząd pragnie robić coś więcej. On chce mieszać się do zjawisk rynkowych”[1]

Kapitalizm - czy też inaczej gospodarka rynkowa - to inaczej forma społecznego współdziałania, która oparta jest na prywatnej własności środków produkcji. Natomiast socjalizm czy też komunizm to formy społecznego współdziałania oparte na publicznej własności środków produkcji. Formą jeszcze inną jest interwencjonizm. W tej formie istnieje oczywiście system prywatnej własności środków produkcji, jednak rząd ingeruje w tę własność różnymi sposobami tj., stosowaniem zarządzeń, zakazów lub nakazów.[2]

Należy podkreślić, że interwencjonizm nie jest drogą pośrednią pomiędzy kapitalizmem a socjalizmem, „[...] Jest trzecim systemem. Jest systemem, którego absurdalność i daremność dostrzegają nie tylko wszyscy ekonomiści, ale nawet marksiści.[...]

Ludwig von Mises w swojej książce pt. Planowany chaos nazywa interwencjonizm dyktatorską, anty-demokratyczną i socjalistyczną ideą. Możemy przeczytać: „Jeśli rząd, którego pierwsza ingerencja w działanie mechanizmów rynkowych poniosła klęskę, nie będzie gotów do wycofania się z tej interwencji i do powrotu do wolnej gospodarki, to będzie musiał dodawać do tej pierwszej ingerencji coraz to więcej uregulowań i ograniczeń. Postępując w ten sposób, krok po kroku, dociera się w końcu do punktu, w którym zniknęła już cała swoboda gospodarcza jednostek [...] Mises podkreśla jak zgubne jest stosowanie interwencjonizmu państwowego.[3]

Wolny rynek można inaczej nazwać „demokracją konsumentów”. Każdego dnia rynek jest miejscem głosowania konsumentów swymi pieniędzmi za preferowane usługi czy towary. Wynik tych głosowań i ilość kupionego danego towaru to sposoby wyrażania opinii przez konsumentów. Decydują oni o sukcesie lub porażce przedsiębiorców.[4] W systemie socjalistycznym środki produkcji są własnością publiczną, a rząd decyduje, co i jak powinno być produkowane, oraz dzieli pomiędzy członków społeczeństwa dobra konsumpcyjne. W interwencjonizmie rząd oczekuje, że produkcja i konsumpcja będą rozwijać się inaczej niż w warunkach rynku nieskrępowanego.[5]

Rynek w gospodarce kapitalistycznej jest procesem regulującym produkcję i konsumpcję. Mises nazywa go „centrum nerwowym systemu kapitalistycznego”. Za jego pośrednictwem rozkazy konsumentów są przesyłane do producentów, dzięki czemu sprawnie funkcjonujący system ekonomiczny jest zabezpieczony. Ceny rynkowe samoistnie dążą do regulowania się na poziomie, który wyrównywałby popyt i podaż. Jest to prosta zależność, ponieważ kiedy więcej towarów trafia na rynek, ceny spadają, natomiast kiedy zwiększa się popyt, ceny rosną. Jeżeli w społeczeństwie opartym na prywatnej własności środków produkcji występuje własność publiczna, nie oznacza to od razu, że mamy do czynienia z systemem mieszanym, który łączyłby w sobie socjalizm i własność prywatną.[6]

Dopóki jedynie pewne poszczególne przedsiębiorstwa są własnością publiczną, a pozostałe są w rękach prywatnych, cechy gospodarki rynkowej określające ekonomiczną działalność pozostają nienaruszone. Przedsiębiorstwa publiczne oraz różnego rodzaju działalność usługowa muszą pasować do mechanizmu gospodarki rynkowej i podlegać tym samym prawom rynku. Żeby utrzymać swoją pozycję, muszą zabiegać o zysk, jak również unikać strat. Gdy zależność tę próbuje się złagodzić lub wyeliminować poprzez pokrywanie strat przedsiębiorstw, różnego rodzaju subwencjami z funduszy publicznych, jedynym rezultatem będzie przeniesienie tej zależności gdzie indziej. Dzieje się tak, ponieważ zawsze przyznanie subwencji jednym, dzieje kosztem drugich. Pieniądze można uzyskać podnosząc podatki, których ciężar odbije się nie na rządzie, a na rynku. To rynek zadecyduje o tym, na kogo ciężar ten spadnie i jak to wpłynie na produkcję i konsumpcję.[7]

W systemie rynku skrępowanego - czyli interwencjonizmu - można wyróżnić dwa oddzielone od siebie czynniki funkcjonujące w ekonomii. Są to państwo i przedsiębiorcy. W przeciwieństwie do czystej gospodarki rynkowej, władze w systemie interwencjonizmu państwowego nie ograniczają się jedynie do zapobiegania zakłóceniom w wymianie rynkowej.[8]

Tutaj władze same ingerują w działalność rynku poprzez nakazy, zakazy i interwencje. Mises słusznie zauważa, że państwo pomimo tego, że ma prawo do wydawania nakazów i zakazów, jak również ma siłę by wprowadzić je w życie, nie osiąga pożądanych celów. Efekt jest wręcz przeciwny. Zazwyczaj interwencje państwa przynoszą rezultaty odwrotne niż oczekiwane, często gorsze niż rezultaty które by zaistniały w warunkach wolnego rynku.

„Żaden ekonomista nigdy nie stwierdził, że interwencjonizm mógłby przynieść coś innego niż chaos i klęska”. Tacy zwolennicy interwencjonizmu jak Pruska Szkoła Historyczna czy Amerykańscy Instytucjonaliści nie byli ekonomistami według Misesa. Wprost przeciwnie. Aby spopularyzować swoje teorie, zaprzeczali, że istnieje coś takiego jak prawa ekonomiczne. Ich zdaniem rządy maja pełną swobodę w osiąganiu wszystkiego, co planują i nie są wcale ograniczane przez zjawiska ekonomiczne.[9] [10]

Według Misesa interwencjonizm nie jest w ogóle systemem ekonomicznym. Nie kwalifikuje się on w żaden sposób do tego, aby dzięki niemu ludzie mogli osiągnąć zamierzone cele gospodarcze. Myśliciel nazywa interwencjonizm „zbiorem procedur utrudniających funkcjonowanie gospodarki rynkowej, a w rezultacie niszczących ją”. Interwencjonizm przeszkadza produkcji i ogranicza możliwości zaspokajania potrzeb oraz czyni ludzi nie bogatszymi, a biedniejszymi. Oczywiście niektóre działa interwencjonistyczne mogą doprowadzić do tego, że pewne grupy czy jednostki zostaną obdarowane przywilejami lub wzbogacą się. Jednak zawsze dzieje się to kosztem innych. [11]

Rząd obywatelski może się utrzymać jedynie w systemie gospodarki wolnorynkowej, ponieważ w takim systemie dba się o interesy obywateli jako konsumentów. Żaden z producentów nie otrzymuje przywilejów, ponieważ zmniejszają one produktywność i prowadzą do niezadowolenia konsumentów.[12]

Idea, która tkwi u podstaw rządu obywatelskiego czy też władz reprezentatywnych, mówi o tym, że parlament i jego członkowie powinni reprezentować cały naród a nie poszczególne interesy danej grupy wyborców. Jednak, obserwując parlamenty krajów interwencjonistycznych, można zauważyć, że żaden parlamentarzysta nie poczuwa się do reprezentowania narodu jako całości.

Hitler, Mussolini i Petain rządzili za pomocą „delegacji władzy”. Polega to na tym, że parlament z własnej woli oddaje władzę ustawodawczą i przekazuje ją władzy wykonawczej. W taki sposób gdzie istniał formalny związek z demokratycznymi instytucjami dyktatura przybierała pozory legalności. Podobnie działo się w przypadku niemieckiego socjalizmu, gdzie zniesiono własność prywatną ale zachowano jej nazewnictwo. Demokracja zostawała znoszona przy zachowaniu wszelkiej demokratycznej terminologii.

Polityka gospodarcza interwencjonizmu opiera się na iluzji, kontynuuje Mises. Środki interwencjonistyczne prowadzą do stanu, który z punktu widzenia tych, którzy go rekomendują, jest ostatecznie pożądany od tego, który usiłowano zmienić. Interwencjonizm prowadzi do bezrobocia, monopoli, załamań gospodarczych i nędzy. Wielkim błędem jest również to, że demokracja i wolność mogą współistnieć z interwencjonizmem lub z socjalizmem. Nie jest przypadkiem to, że tam gdzie wzrasta interwencjonizm państwowy, instytucje demokratyczne znikają jedna po drugiej. Ludzie zawsze stoją przed wyborem pomiędzy gospodarką wolnorynkową, demokracją i wolnością z jednej strony, a socjalizmem i dyktaturą z drugiej. Stworzenie innej- trzeciej drogi - kompromisu interwencjonistycznego - nie jest wykonalne. Żaden naród nie stworzył wyższej cywilizacji bez poszanowana prawa prywatnej własności środków produkcji. A demokracja mogła zaistnieć tylko tam, gdzie ludzie mieli prawo do prywatnego posiadania tych środków.[13]

Mises w prosty i nieskrępowany sposób przedstawia bezsensowność interwencjonizmu państwowego. Jego stwierdzenia sprzed 50 lat są nadal aktualne: „Wszystkie metody interwencjonizmu skazane są na niepowodzenie. [...] programy interwencjonistyczne musza przynieść w rezultacie warunki, które z punktu widzenia ich własnych zwolenników będą bardziej niezadowalające, niż wcześniejszy stan rzeczy, który miały w zamierzeniu zmienić.” Mises ujawnia prawdziwe oblicze interwencjonizmu oraz logiczne tłumaczy podstawowe zależności polityczne wpływające na gospodarkę.

Ludzie muszą dokonywać wyboru pomiędzy gospodarką rynkową a socjalizmem. Państwo może albo zachować gospodarkę rynkową chroniąc życie, zdrowie i własność prywatną obywateli, albo może też samo kontrolować prowadzenie wszelkiej działalności produkcyjnej. W takim przypadku jakaś instytucja musi decydować o tym co powinno się produkować. Jeśli nie są to konsumenci, wpływający na rynek, musi to być rząd wpływający na rynek w drodze przymusu.

---

[1] .korespondent.pl/baza_wiedzy/pdf/ksiazki/Korespondent_Mises_ekonomia_i_polityka. pdf, stan na 01.04.2011

[2] L. von Mises, Interwencjonizm, ARCANA, Kraków 2005, s 13

[3] L. von Mises, Planowany chaos, Wydawnictwo: Fijorr Publishing Co., Lublin-Rzeszów 2002, s. 37

[4] tamże, s. 25

[5] L. von Mises, Interwencjonizm., opr. cyt., s. 26

[6] tamże, s. 18

[7] tamże, s. 20

[8] tamże, s. 26

[9] „Interwencja jest pojedynczym zleceniem państwa dysponującego różnymi możliwościami wywierania na ludzi presji. Zmusza ono producentów i właścicieli środków produkcji do ich użycia w sposób inny niż ten, jaki zastosowaliby oni pod presja rynku” - definicja L. von Mises.

[10] L. von Mises, Planowany..., opr. cyt., s. 22

[11] L. von Mises, Interwencjonizm, opr. cyt., s. 123

[12] tamże, s.128

[13] L. von Mises, Interwencjonizm, opr. cyt., s.147

czwartek, 22 października 2020

Globalizacja sieci Internet

Na początku lat dziewięćdziesiątych dostęp do Internetu wciąż jeszcze był ograniczony prawie wyłącznie do środowiska akademickiego. To właśnie tutaj znajdowało się najwięcej jego miłośników, z których znaczną część stanowili studenci. Kiedy przyszło im opuścić uczelniane mury, nie chcieli oni rezygnować z oferowanych przez sieć możliwości i w ten sposób stworzyli olbrzymi rynek potencjalnych klientów dla komercyjnych dostawców usług internetowych (tzw. providerów). W ciągu kilku lat doprowadziło to do stworzenia wielu płatnych sieci komputerowych (np. AOL - America Online, Prodigy, CompuServe), które szybko rozprzestrzeniły się najpierw na całe Stany Zjednoczone i Kanadę, a wkrótce potem cały świat. Specjalizowały się one w udostępnianiu aktualnych informacji na różne tematy, dawały dostęp do poczty elektronicznej oraz umożliwiały komputerowe pogawędki “na żywo” z innymi abonentami sieci. 

Początkowo, specjalne oprogramowanie w nich wykorzystywane powodowało, że nie można było za ich pomocą korzystać z usług innych serwisów. Jednak już od 1993 roku firmy z branży sieciowej zaczęły stopniowo wprowadzać dostęp do Internetu. Związany z tym gwałtowny wzrost liczby nowych klientów, zrodził konieczność utworzenia jeszcze szybszej niż dotychczas istniejące sieci szkieletowej. Powstała ona z połączenia kilku komercyjnych sieci w 1995 roku. Wtedy też niezauważalnie dla użytkowników, przestał działać szkielet NSFNETU, do którego było wówczas podłączonych 50766 sieci z 93 krajów[1]. Tym samym został zlikwidowany sztucznie utrzymywany rozdział pomiędzy komercyjną i naukową częścią sieci.

Dalsza komercjalizacja Internetu to już prawie wyłącznie zasługa powstałej na początku lat dziewięćdziesiątych nowej usługi sieciowej - WWW. Za jej sprawą w miarę upływu czasu coraz więcej osób korzystało z Internetu, coraz więcej danych przesyłanych było za jego pośrednictwem. Kolejnych inwestycji wymagały łącza spajające sieć, której to cyberprzestrzeń już wkrótce stała się terenem zaciekłego boju o konsumenta.    

Sieciowe usługi

WWW stała się obecnie najpopularniejszą i najbardziej kojarzącą się z Internetem usługą, ale bynajmniej nie jest ona jedyną. Zanim zatem zostanie omówiona, warto także zapoznać się z innymi, wcześniej zaoferowanymi przez sieć możliwościami. Spośród nich, do najbardziej użytecznych i popularnych zalicza się: pocztę elektroniczną, Telnet, FTP, IRC oraz Gopher.

Poczta elektroniczna

Poczta elektroniczna (tzw. e-mail) umożliwia szybką i tanią wymianę korespondencji pomiędzy użytkownikami Internetu. Działa ona podobnie do tradycyjnej poczty, z tym, że bez udziału całego zastępu ludzi, którzy zajmują się listem od momentu wrzucenia go do skrzynki pocztowej do chwili wręczenia adresatowi. W sieci list jest wysyłany przy pomocy specjalnych programów pocztowych, które są w stanie dostarczyć go do dowolnego miejsca na świecie w ciągu zaledwie kilku sekund. Aby stać się jego odbiorcą, konieczne jest posiadanie własnego, elektronicznego adresu. Składa się on z identyfikatora użytkownika (najczęściej przezwiska, które on sam sobie wybiera) i nazwy komputera, na którym znajduje się serwer pocztowy. Przesłana wiadomość zostaje umieszczona w jednym z plików tego serwera zwanym skrzynką pocztową, gdzie spokojnie czeka aż jej adresat znajdzie trochę czasu, aby ją przeczytać. Poczta elektroniczna - oprócz indywidualnych kontaktów - ułatwia także rozpowszechnianie informacji pomiędzy grupami użytkowników, będąc podstawą list i grup dyskusyjnych. Wiadomość wysyłana przez jednego z subskrybentów takiej listy lub grupy, jest automatycznie dostarczana wszystkim jej pozostałym członkom.[2]

Telnet 

Telnet to jedna z najstarszych usług internetowych, która umożliwia połączenie i pracę na innym komputerze sieci. Aby się połączyć, trzeba oczywiście znać internetowy adres komputera. Aby rozpocząć pracę, zwykle wymagane jest wcześniejsze zarejestrowanie się (czyli posiadanie tzw. konta użytkownika i hasła dostępu). Zwykle, ale nie zawsze. W sieci dostępna jest bowiem także cała masa serwerów otwartych dla wszystkich, którzy pragną z umieszczonych na nich informacji korzystać. W taki właśnie sposób udostępnione są na przykład komputerowe katalogi bibliotek, czy też rozkłady jazdy pociągów. 

FTP

FTP to protokół przesyłania plików (File Transfer Protocol). Podobnie jak e-mail i Telnet, FTP jest także jedną z pierwszych usług związanych z Internetem, opisaną już w 1973 roku. Pozwala on na kopiowanie między komputerami znajdującymi się w sieci dowolnych zbiorów danych - zawierających program, tekst czy też utwór muzyczny[3].

IRC

IRC (Internet Relay Chat) to swego rodzaju sieciowy odpowiednik CB Radia. Używając odpowiedniego programu można się połączyć z dowolnie wybranym serwerem IRC, a następnie wybrać dowolny kanał (jak w CB). Informacje pochodzące od każdego z uczestników tej wirtualnej pogawędki, są automatycznie wyświetlane na monitorach jej pozostałych uczestników. Podobnie więc jak w CB można czytać, o czym piszą inni, przyłączyć się do “rozmowy” lub próbować rozpocząć nową.

Gopher

Gopher (Świstak) to rozproszony system informacyjny umożliwiający przeszukiwanie i zbieranie informacji znajdujących się w różnych miejscach sieci. Jego nazwa pochodzi od maskotki Uniwersytetu Minnesota, gdzie w 1991 roku ta usługa sieciowa została wymyślona[4].

Gopher sprawił, że korzystanie z Internetu stało się dla przeciętnego użytkownika dużo łatwiejsze. Dzięki niemu, aby uzyskać dostęp do interesujących go informacji, nie musiał już znać dokładnego adresu komputera, na którym się one znajdowały. Z Gopherem docierał do nich poprzez hierarchiczny system menu. Każda pozycja takiego menu, była jednocześnie łącznikiem do następnego, który zawierał bardziej szczegółowe informacje dotyczące wybranej pozycji. Funkcjonowanie tego systemu można obrazowo wyjaśnić używając metafory drzewa. Użytkownik rozpoczyna poszukiwanie od korzenia i porusza się po kolejnych rozwidlających się gałęziach, aż w końcu dociera do liścia, który zawiera interesujące go informacje. Jeżeli nie są one kompletne, to wraca do korzenia i szuka raz jeszcze, w nowych menu.
Usługa ta dość szybko zdobyła sobie wśród użytkowników Internetu wiele uznania. Jednak wraz z powstaniem i rozwojem WWW, stopniowo zaczęła coraz bardziej tracić na popularności. Obecnie, pomimo że dotychczasowe serwery Gophera nadal działają, nikt jednak już nie uruchamia nowych.

WWW

Powstanie WWW rozpoczęło nowy rozdział w historii Internetu. Z ciekawostki w technologii służącej komunikowaniu hołubionej przez stosunkowo niewielką liczbę zapaleńców, dzięki WWW, sieć w ciągu zaledwie kilku lat stała się nowym, docierającym do ponad stu milionów odbiorców medium.
Sprawca tego wydarzenia - informacyjny system World Wide Web (WWW) czyli Światowa Pajęczyna Informacyjna, narodził się w laboratoriach CERN (Europejskiego Centrum Badań Jądrowych), instytucji mającej siedzibę w Genewie w Szwajcarii. W zamierzeniach swojego twórcy - Tima Bernesa-Lee, naukowca CERN - miał on służyć do udostępniania wyników badań i ułatwić współpracę fizyków z różnych ośrodków badawczych[5]

Jednak już wkrótce okazało się, że Pajęczynie przeznaczone było znacznie szersze zastosowanie. Rozrosła się ona na cały świat i stała najbardziej popularną usługą sieciową, za sprawą pierwszej graficznej przeglądarki Mosaic, która została  stworzona przez Marca Andreesena w 1993 roku, wówczas jeszcze studenta Uniwersytetu w Illinois, niedługo potem współzałożyciela firmy Netscape[6] (to właśnie jej dziełem jest jedna z najpopularniejszych obecnie przeglądarek WWW - Netscape Navigator). Dzięki niej, korzystanie z WWW - i generalnie z Internetu - przestało wiązać się z koniecznością pracy w systemie tekstowym. Sieć zaoferowała teraz swoim użytkownikom także grafikę, wkrótce animację i dźwięk. Eksploatacja tych zasobów, była zaś szalenie prosta. Wystarczało zaledwie kilka minut przed ekranem komputera, aby już w miarę swobodnie poruszać się w cyberprzestrzeni.  Instrukcja użytkowania sieci sprowadzała się teraz bowiem do jednej, łatwej do zapamiętania regułki - klikaj na fragmenty tekstu, jeśli są one podkreślone lub wyróżnione kolorem i na obrazki, jeśli wskazane myszką komputerową, zmieniają strzałkę kursora w rączkę. Z każdym kliknięciem użytkownik przenosił się na nową stronę, związaną tematycznie ze słowem lub obrazkiem, na który wcześniej kliknął. Tu zaś znowu podobnie - mógł kontynuować swoją wędrówkę zaciekawiony jakimś czekającym na rozwinięcie na innej stronie wątkiem, albo wrócić na stronę wcześniejszą. O tym że strony, które oglądał, znajdują się na komputerach rozsianych po całym świecie, oraz że tekst, który czytał nazywa się hipertekstem, zwykle dowiadywał się już  po kilku następnych sesjach w sieci.

W trakcie ich trwania nowy do niedawna użytkownik odkrywał kolejne możliwości Internetu - przede wszystkim pocztę elektroniczną, jako najbardziej przydatną, IRC-a i inne najważniejsze usługi sieciowe, a wszystko to ani na chwilę nie opuszczając przyjaznego, łatwego w użyciu środowiska WWW. Wkrótce potem nie był dla niego tajemnicą także i nieskomplikowany język programowania stron WWW - HTML (HyperText Markup Language), a stąd był już tylko jeden krok, aby założyć swoją własną stronę i obwieścić całemu światu - stałem się Internautą!
Właśnie ta prostota korzystania z sieci i bogactwo z każdym dniem powiększających się jej zasobów, przyciągało coraz to nowszych użytkowników. Wzrost ich liczby był szybszy, niż jakiegokolwiek innego medium, czy też jakiejkolwiek innej technologii służącej komunikowaniu  w przeszłości (wykresy: 1.1, 1.2).

Wykres 1.1 - Liczba lat, jakich różne media potrzebowały do zdobycia 50 milionów odbiorców (użytkowników). 
 Źródło: McCann-Erickson, Paul Kagan Associates, and Morgan Stanley Technical Research[7].

Wykres 1.2 - Liczba lat, jakich różne technologie służące komunikowaniu się, potrzebowały do zdobycia 10 milionów użytkowników. 

Źródło: CyberAtlas.[8]

Obecnie oblicza się, że z sieci korzysta około 153 milionów ludzi, a prognozy mówią, że wkrótce będzie ich jeszcze więcej[9]. Dysponujący tak dużym zasięgiem, operujący tekstem, dźwiękiem i obrazem oraz oferujący jeszcze wiele innych, nie występujących w żadnym z tradycyjnych mediów możliwości, Internet szybko został dostrzeżony przez reklamę, która już wkrótce stała się główną siłą napędową jego dalszego rozwoju.


[1] Marek Kuchciak: Geneza i rozwój Internetu; ccs.pl/~mkc/internet/genrozw.html/, 02/03/99.
[2] Marta Borek: Rola Informacji w  społeczeństwie skomputeryzowanym. Praca magisterska, INP UJ, 1998,  s. 25.
[3] Tomasz Bienias: Internet. Kraków 1998, s. 51.
[4] Jw.,  s.  52.
[5] Thomas Franke: WWW – prosto i przystępnie. Warszawa 1997, s. 9.   
[6] Jarosław Zieliński: Krótka historia polskiego Internetu; winter.pl/krotka/,  02/03/99.   
[7] Za - Robbin Zeff, Brad Aronson: Advertising on the Internet. John Wiley & Sons, Inc. 1997,   s. 8.
[8] Jw.
[9] NUA; nua.ie/surveys/how_many_online/index.html/, 02/03/98.

środa, 16 września 2020

Podstawowe areny globalizacji

Podstawowe areny globalizacji to:
- Arena ekonomiczna
- Arena kulturowa
- Arena polityczna
- Arena przestępczości zorganizowanej
Można także uwzględnić arenę technologii czy badań i rozwoju.
Nie są to areny rozłączne, mniej lub bardziej zachodzą i wpływają one na siebie i wzajemnie się warunkują.
Areny te (w pewnym stopniu poza areną polityczną) działają poza jurysdykcją  państw narodowych i są tylko w ograniczonym stopniu regulowane na zasadzie multilateralnej(arena polityczna i ekonomiczna).

Arena ekonomiczna

Arenę ekonomiczną tworzą rynki:
- Tradycyjne rynki wymiany dóbr
- Rynki usług, tradycyjnych (transport), bardziej nowoczesnych (turystyka) czy całkiem nowoczesnych (telekomunikacja, usługi finansowe)
- Rynki pracy, migracje siły roboczej
- Rynki finansowe (inwestycje bezpośrednie, inwestycje portfelowe, kapitały krótkookresowe, infrastruktura instytucjonalna).
Charakteryzują się one różną szybkością i mobilnością.

Arena kulturowa

Arenę kulturową tworzą rynki:
- Idei
- Wartości
- Norm
- Wytworów sztuki
- Mody
- Masmediów i informacji
- Rozrywki

Arena polityczna

Arena polityczna jest miejscem ścierania się i uzgadniania interesów działających w skali globalnej aktorów politycznych:
- Państw narodowych
- Ich ugrupowań
- Organizacji międzynarodowych
- Organizacji ponadnarodowych i pozarządowych o zasięgu globalnym.
Na arenę polityczną wywierają także wpływ aktorzy nie będący podmiotami polityki sensu stricto a mianowicie biznes międzynarodowy.

Arena zorganizowanej przestępczości

Na arenie tej funkcjonują zorganizowane grupy przestępcze (mafie, gangi, kartele, siatki terrorystyczne itp..) o globalnym zasięgu działania w takich dziedzinach jak:
- Narkobiznes
- Handel bronią
- Handel ludźmi
- Handel odpadami toksycznymi
- Kradzież własności intelektualnej, piractwo w zakresie technologii i rozrywki
- Przestępstwa na zlecenie
- Terroryzm międzynarodowy

Cechy aren globalizacji

- Poszczególne areny charakteryzują się chaosem i anarchią
- Relacje  i zasady rządzące tymi arenami są z zasady asymetryczne
- Procesowi globalizacji na poszczególnych arenach towarzyszy postępująca deregulacja
Krytyka przeciwników globalizacji w największym stopniu dotyczy instytucji powołanych do tego by stanowiły filary ładu międzynarodowego.

środa, 19 sierpnia 2020

Wielowymiarowość globalizacji

Status ontyczny czyli czym jest globalizacja

- Globalizacja jest procesem;
- Nie jest to proces planowany i sterowany, lecz przebiegający żywiołowo, w rezultacie nieskoordynowanych interakcji między różnymi podmiotami;
- Nie jest to więc projekt, lecz stawanie się ku; (prace Staniszkis)
- Procesowi temu nie towarzyszy wizja stanu docelowego (do czego zmierza) lecz jest on postrzegany poprzez jego objawy i skutki – nieprzewidywalne, często niezamierzone, niejednokrotnie niepożądane.

Globalizacja wg Baumana

Pojęcie globalizacji, na co zwraca uwagę m.in. Zygmunt Bauman, w takiej formie, w jakiej ukształtował je współczesny dyskurs, używa się bodaj przede wszystkim do mówienia o globalnych skutkach, zwykle niezamierzonych, ubocznych, nieprzewidzianych, a nie o globalnych inicjatywach i przedsięwzięciach.

Globalizacja to to, co się dzieje z nami wszystkimi.

Pojęcie to odnosi się do anonimowych sił.
Czy zatem globalizacja prowadzi do chaosu i anarchii, czy też w jej wyniku wyłania się nowy ład, nowy system globalny, czy może raczej struktura sieciowa?

Wymiary globalizacji

Globalizacja nie jest bytem wirtualnym (choć częściowo zachodzi w świecie wirtualnym), zawieszonym w próżni.
Jako proces, globalizacja przebiega w określonych wymiarach – w czasie i przestrzeni.
Jednocześnie globalizacja zasadniczo zmienia:
- samą naturę czasu i przestrzeni w sensie antropologicznym
- ich społeczne funkcje a także
- sposób postrzegania tych wymiarów.

Globalizacja a przestrzeń

Odległość czy też to co nazywamy odległością jest nie tyle obiektywną charakterystyką natury fizycznej, lecz konstruktem społecznym.
Jej długość zmienia się w zależności od prędkości, z jaką możemy ją pokonać lub, w sensie ekonomicznym, w zależności od kosztów, związanych z pokonaniem tej odległości.

Czasoprzestrzeń a komunikacja

  1. Zasadniczy wpływ na wymiary czasu i przestrzeni oraz na postrzeganie tych wymiarów odegrało przesyłanie informacji czyli sposoby komunikacji.
  2. Komunikacja nie wymaga fizycznego poruszania się ludzi ani przedmiotów. Informacja jest przekazywana niezależnie od jej materialnych nośników.
  3. Internet oznacza faktyczny kres czynności przesyłania informacji jako procesu zachodzącego w czasie i polegającego na pokonywaniu odległości. Dane są nie tyle przesyłane co stają się dostępne w momencie ich powstania czy wygenerowania – teoretycznie i praktycznie w tej samej chwili na całej planecie.

Cyberprzestrzeń

Miejsce nowoczesnej, konstruowanej, a więc sztucznej, jak powiada Bauman, przestrzeni, której tkanką był beton i stal a sieć torów kolejowych i autostrad – systemem krwionośnym, zajmuje cyberprzestrzeń – globalna sieć informatyczna.
„Globalna wioska” McLuhana – świat jako sieć połączeń komunikacyjnych i telekomunikacyjnych
Jednakże proces globalizacji nie ogranicza się do cyberprzestrzeni, przebiega on także w przestrzeni fizycznej oraz przestrzeni rozumianej metaforycznie.

Areny globalizacji

Wg koncepcji  Immanuela Wallersteina (pierwotnie odnosiła się ona do sfery gospodarczej) świat można podzielić na trzy poziomy:
- Państwa tworzące centrum (rdzeń) procesów globalizacyjnych
- Państwa tworzące peryferia oraz
- Pomiędzy nimi państwa stanowiące „półperyferia
„Globalna arena jest rezultatem skończonego zespołu dynamicznych własności, łącznie z formowaniem się struktur na osi centrum peryferie, ich ekspansją, kontrakcją, fragmentacją oraz odtwarzaniem się poprzez cykle zmiennych układów hegemonii i podporządkowania” (J. Friedman, cyt. Za EW-L).

wtorek, 21 lipca 2020

Globalizm

Globalizm - nurt amerykański, wywodzący się z modernizmu, u podstaw którego leży przekonanie, że ludzkość żyje współcześnie w ramach globalnych systemów (ekonomicznego, politycznego, ekologicznego, technicznego). Globalizacji ulega leż kultura; najważniejszymi płaszczyznami jej jest rewolucja mikroelektroniczna, akceptacja języka angielskiego jako języka międzynarodowego, upowszechnianie osiągnięć naukowych oraz. powstawanie światowej kultury młodzieżowej, masowe przemieszczanie się ludzi, informacji. Głównym celem edukacyjnym jest wyposażenie młodzieży w globalną świadomość, że łajzy ją wspólny status biologiczny, historia, potrzeby psychologiczne, problemy egzystencjalne. Siebie samego należy postrzegać jako część ekosystemu ziemskiego. Cywilizacja jest globalnym bankiem kultury, Z którego można czerpać kapitał. Między człowiekiem a cywilizacji! wytworzyła się jednak „luka ludzka” przepaść. Młodzież musi to dostrzegać, a ponadto mieć świadomość wiszących nad ludzkością problemów globalnych (głód, wojny, przeludnienie itd.). Dlatego ważne jest nauczenie się uczenia się innowacyjnego (antycypacyjnego). Może ono pomóc w przyszłości w przezwyciężeniu tych problemów; w „zwarciu luki ludzkiej”. Odmianą globalizmu jest europocentryzm, wywodzący się z europocentrycznej kultury politycznej. Krytycy dostrzegają zagrożenie jednokierunkowym, jednostronnym przepływem wzorów kulturowych (mówi się o mcdonaldyzacji, losangelizacji, amerykanizacji świata). Przedstawiciele: L. Anderson, J. Becker, D. L. Reische, P. M. Rosenau; w Polsce: analizuje np. I. Wojnar. Z. Melosik.[1]
Wielokierunkowe i wielorakie jest i może być myślenie o pedagogii. Świadczy o tym ten krótki przegląd nurtów i ruchów, które zarysowały się w XX w. Wielu nauczycieli, wychowawców wykazuje wobec sfery teorii pedagogicznej daleko posuniętą alienację. Teoria jakoby zawsze idzie swoimi drogami  — oderwanymi od życia, od potrzeb społecznych. Liczy się jedynie skuteczny wychowawczy nurt praktycznego oddziaływania, czyli dobra robota, doświadczenie nauczyciela i wychowawcy (...) Czy rzeczywiście tak jest, czy kultywowanie własnego doświadczenia (nieraz opanowywanego przez rutynę) zasługuje na prymat w postępowaniu dydaktycznym, wychowawczym? Czy wielkiej siły oddziaływania nic mają nowe, alternatywne idee pedagogiczne?. Poznanie tych idei, nurtów, nawet jeśli mają one nieraz znamiona ulotnych mód edukacyjnych, czytanie tekstów klasyków i nowatorów może stać się zachętą do dalszych pogłębionych studiów i inspiracją dla krytycznych i twórczych przemyśleń własnych doświadczeń, własnej praktyki wychowawczej, własnej „pedagogii”.

[1] Z. Melosik, Edukacja globalna. Nadzieje i kontrowersje [w:] H. Kwiatkowska (red.), Ewolucja tożsamości pedagogiki, PTP, Warszawa 1994, s. 165-174

czwartek, 11 czerwca 2020

Globalizacja według Z. Baumana

U źródeł przedstawionych wcześniej  stwierdzeń nie leży rozstrzygnięcie, czy pojęcie globalizacji odnosi się do globalnych następstw czy globalnych przedsięwzięć. Odpowiedzi na to pytanie udziela Z. Bauman, podkreślając, iż wszechobecny termin globalizacja najczęściej odnoszony jest do globalnych skutków, „ciągle niezamierzonych i nieprzewidzianych” a nie globalnych inicjatyw i przedsięwzięć. Konsekwencją wymienionego poglądu jest uzna nie globalizacji za proces w dużym stopniu niekontrolowany, spontaniczny, a także nieodwracalny, gdzie trudno jednocześnie określić stan globalizacji współczesnego świata, którego los zależy w dużej mierze od przypadku na płaszczyźnie globalnych działań, zależności i interesów. Perspektywy oglądu globalizującego się świata są więc trudne do uchwycenia ze względu na dynamiczny i zawsze w trakcie stawania się charakter. Pogląd ten znajduje współczesne potwierdzenie w rozważaniach Z. Baumana, zgodnie z którym „pojęcie globalizacji przekazuje nieokreślony, kapryśny i autonomiczny charakter świata i jego spraw, brak centrum, brak pulpitu operatora, zespołu dyrektorów, biura zarządu. Globalizacja jest inną nazwą »nowego nieporządku świata« i „odnosi się bezpośrednio do »anonimowych sił« G.H. von Wrighta; sił działających w pustce, na mglistej, grząskiej, nie dającej się oswoić ani przebyć »ziemi niczyjej«, rozciągającej się poza zasięgiem możliwości konkretnego planowania i działania kogokolwiek”.
Przedstawione rozważania wskazują, iż natura pojęcia globalizacji jest złożona i trudno ustalić podstawowe jego znaczenie.[1] Można jednak wyciągnąć wniosek, iż zakres problemowy tego terminu ma charakter historyczno-społecznej konstrukcji, uwzględniającej dynamikę czasową wielu procesów społeczno-kulturowych i cywilizacyjnych składających się na obraz współczesnego świata, co wskazuje na relatywną nowość pojęcia globalizacji.

[1] J. Gnitecki wśród najważniejszych sposobów pojmowania zjawiska globalizacji wymienia: a) powstanie społeczeństwa ogólnoświatowego (wspólnego); b) świadomość wspólnego świata: c) intensyfikację stosunków społecznych; d) tworzenie wielości powiązań i sieci zależności państw i społeczeństw (J. Gnitecki, Globalistyka, Wydawnictwo Naukowe PTP, Poznań 2002, s. 12).

wtorek, 19 maja 2020

Różne spojrzenia na globalizację

Z opozycji wobec konwencjonalnych teorii społecznej modernizacji (a w szczególności ich „zachodniocentryzmu”) i braku zainteresowania cywilizacyjną i kulturową różnorodnością, narodziła się perspektywa ujmowania świata jako całości, ewoluującego w „globalnie” sugerowanych kierunkach. Globalizacja, zdaniem M. Gołki, nie stworzyła świata w postaci homogenicznej i nie wiadomo czy kiedykolwiek dojdzie do urzeczywistnienia tej wizji. Echo tej opinii można odnaleźć w wypowiedzi M. Featherstone'a, który twierdzi, że aktualny proces globalizacji, sprzeczny z wcześniejszymi oczekiwaniami na coraz bardziej homogeniczny świat, „prowadzi do coraz większej wrażliwości na różnice”, jest konsekwencją faktu, że „przepływy informacji, wiedzy, pieniędzy, towarów, ludzi i wyobrażeń wzmogły się do tego stopnia, że poczucie przestrzennych odległości, które oddzielały i izolowały ludzi od potrzeby brania pod uwagę wszystkich innych podmiotów życia społecznego tworzących ludzkość uległy zniszczeniu”. W efekcie, „wszyscy znajdujemy się na podwórku innych”. Globalizacja, jako zjawisko wyrastające z procesu różnicowania się i pluralizmu kulturowego współczesnego świata, sytuuje się w kontekście rozważań L. Ronigera. Zdaniem tego autora, globalizacja to „zarówno dyfuzja określonych modeli ekonomicznego rozwoju, wzrostu, urynkowienia, jak i odpowiadająca temu procesowi adaptacja lub odrzucenie kulturowych wzorów westernizacji”.[1]
W tym kontekście globalizacja winna być raczej rozumiana jako światowa sieć współzależności, oddziałująca na poszczególne społeczeństwa i państwa tak, że stanowią one części pewnej całości. Najbardziej znani przedstawiciele omawianego podejścia: A. Giddens, A. McGrew i P. Streeten argumentują, że globalizacja ujmowana jako współzależność, oddziaływanie, intensyfikacja stosunków między państwami jest wyrazem postrzegania świata jako sieci powiązań i tylko w tym kontekście można traktować globalizację całościowo, i wskazywać na jej cywilizacyjne implikacje. U podstaw rozważań A. Giddensa leży założenie, iż „globalizacja to intensyfikacja stosunków społecznych o światowym zasięgu, która łączy różne lokalności w taki sposób, że lokalne wydarzenia kształtowane są przez zdarzenia zachodzące w odległości wielu tysięcy mil i same na nie oddziałują”. Uściślając zakres tego pojęcia, należy uznać za A. McGrew, że globalizacja „polega na wielości powiązań i wzajemności oddziaływań państw i społeczeństw tworzących obecny światowy system”. W konsekwencji, jak podkreśla L. Roniger, globalizacja charakteryzuje się: „transnacjonalizacją wzorów kulturowych, kontynentalizacją wymian ekonomicznych, regionalną transnacjonalizacją oraz wzrostem znaczenia lokalności”. Na aspekt pogłębiania się światowych powiązań niemal we wszystkich sferach współczesnego życia społeczno-kulturowego, ekonomicznego, politycznego, zwraca również uwagę P. Streeten, definiując globalizację jako „intensyfikację ekonomicznych, politycznych i kulturowych stosunków poprzez granice”.[2]


[1] P. Starosta, Globalizacja i nowy komunitaryzm, „Kultura i Społeczeństwo” 2000, nr 3, s. 48
[2] B. Liberska, Globalizacja - siły sprawcze i mechanizmy [w:] B. Liberska (red.), Globalizacja. Mechanizmy i wyzwania, PWE, Warszawa 2002, s. 17

piątek, 3 kwietnia 2020

Globalizacja jako zjawisko

Punktem wyjścia dla rozważań nad szerokim spektrum omawianego zagadnienia jest uznanie globalizacji jako zjawiska. W tym ujęciu globalizacja rozumiana jest jako fakt, który „da się zaobserwować, postrzec zmysłami (...), jako coś wyjątkowego”,[1] „występującego w jakiejś dziedzinie”[2] bądź dziedzinach. 

Rozważanie globalizacji jedynie jako procesu, a więc „przebiegu powiązanych przyczynowo, następujących po sobie zmian stanowiących stadia rozwoju, przeobrażania się czegoś”, tylko częściowo owo zjawisko przybliża. Immanentną cechą rozważań nad globalizacją jest również zwrócenie uwagi na strukturę oraz funkcję, jaką pełni to zjawisko. 

W analizach wielu autorów będzie więc można dostrzec jakościowe zróżnicowanie podejść do globalizacji, w ujęciu procesualnym, strukturalnym i funkcjonalnym, interpretowanej jako zjawisko odgrywające określone role, wnoszące swój wkład w obraz złożoności współczesnego świata. Ponadto, jak podkreśla R. Robertson, różnorodność „odpowiedzi na globalizację” wywiera wpływ na jakość, kierunek i rezultat tego procesu, co pozwala wnioskować, że kształt „pola globalnego” jest w znacznym stopniu „zależny od nas samych”.

Globalizacja według M. Albrowa „odnosi się do tych wszystkich problemów, w wyniku których narody świata zostają włączone w jedno światowe społeczeństwo, społeczeństwo globalne”. Kierunek podobnie rozumianych przemian, które obejmują swym zasięgiem cały glob, ilustruje R. Robertson, twierdząc, iż globalizacja to „zespół procesów, które tworzą jeden wspólny świat”.[3] 

Stanowisko R. Robertsona, określone mianem „teorii woluntarystycznej”, opiera się na przekonaniu, że jednostki, społeczeństwa, „systemy” społeczeństw, jak i całą ludzkość należy traktować jako jeden, spójny szkielet analityczny. Równie ważną kwestią, w tym aspekcie, jest unikanie redukcjonizmu, z jego jawnie funkcjonalistycznymi, utylitarnymi i materialistycznymi formami. „Pole globalne”, jako całość, jest społeczno kulturowym „systemem”, który z jednej strony jest wynikiem „kompresji świata”, ale z drugiej strony - usamodzielnia kultury, cywilizacje, grupy etniczne, społeczeństwa narodowe, „intra-„ i „cross-„ narodowe ruchy i organizacje.[4] 

Procesy sprzężone ze zjawiskiem globalizacji są często traktowane jako dyfuzje wzorów kulturowych i nazywane westernizacją, macdonaldyzacją (G. Ritzer) czy amerykanizacją, co eksponują w swoich analizach H.P. Martin i H. Schumann, pisząc, iż „Ameryka wprawdzie nie jest wszystkim, ale bez Ameryki wszystko było dotąd niczym”.

-----

[1]E. Wierzbicka (red.), Słownik współczesnego języka polskiego, t. II, PWN, Warszawa 1998, s. 655

[2]E. Sobol (red.), Mały słownik języka polskiego, PWN, Warszawa 2000, s. 1275

[3] M. Kempny, Globalizacja [w:] Encyklopedia…, op. cit., s. 241

[4] R. Robertson, The Relativization of Societies…, op. cit., s. 61

niedziela, 1 marca 2020

Globalna epidemia

z części praktycznej pracy magisterskiej

Oprócz analizy aspektów formalnych materiału badawczego istotne jest przeprowadzenie analizy zawartości przekazów prasowych pod względem treściowym. Jest to głębszy poziom dociekań pozwalający na większą swobodę interpretacyjną, ale dający w efekcie bardziej subiektywne wyniki niż analiza ilościowa. Kolejne kategorie badawcze poniższych dociekań służą weryfikowaniu hipotez badawczych postawionych w części metodologicznej. Materiał empiryczny w postaci wypowiedzi prasowych dotyczy wszystkich epidemii bądź pandemii, które zaprzątały uwagę mediów w 2006 roku.

1. Określenia epidemii

Choć analiza zawartości przekazów nie jest metodą ściśle lingwistyczną, to jednak przyjrzenie się językowi stosowanemu w wypowiedziach prasowych może pomóc w ustaleniu ogólnego ich charakteru. Zacytowanie różnorodnych określeń jakimi określana jest epidemia lub szczepy wirusów zarysuje obraz epidemii przedstawiany w prasie. Poniżej zamieszczone zostały określenia wirusów i chorób, które pojawiły się na łamach analizowanych tygodników („Polityka”, „Newsweek”, „Wprost”).[1]

Określenia wirusów:
  • „wirus o stu twarzach”
  • „prawdziwy killer”
  • „sojusz mikrobów
  • „pałeczki bezdechu”
  • „zabójczy szczep wirusa”
  • „wirus śmierci”
  • „nowi agresywni gracze”
  • „atak mutantów”
  • „groźni zabójcy”
Określenia chorób:
  • „wysoce zjadliwa grypa drobiu”
  • „suchoty znów galopują”
  • „powracająca ze wzmożona siłą plaga”
  • „początek globalnego kryzysu”
  • „śmiertelny kaszel”
  • „seksBomba”
  • „ptasia grypa kontratakuje”
  • „przyczajone zarazy”
  • „pandemia paniki”, „wirus wietnamki”, „wietnamka na skrzydłach”
  • „drugi atak wietnamki”, „zamaskowana epidemia”, „wirus nie umiera nigdy”,
Przedstawione hasła i określenia mają dramatyczny charakter. Zaczerpnięte w większości z tytułów analizowanych artykułów miały za zadanie przyciągać uwagę odbiorców, zaintrygować ich i skłonić do lektury. Nazywanie chorób i wirusów śmiertelnymi i zabójczymi nie pozostawia wątpliwości co do ich zjadliwości i zagrożenia jakie niosą. Wyraźne są także odniesienia do działań wojennych, gdzie agresorami są epidemie a wirusy zawierają sojusz. Gry słów zawartych w powyższych określeniach kojarzą się także z tytułami filmów wojennych i sensacyjnych („Wróg u bram”, „Jutro nie umiera nigdy” i inne). Nazywanie chorób zgodnie z domniemanymi narodowościami lub krajami pochodzenia także ma długą historię („choroba francuska”, „grypa hiszpanka”). Wszystkie przywołane określenia wywoływać mogą niepokój i napięcie.[2]

2. Porównania


Media tworząc obraz epidemii, aby uczynić swoje komunikaty łatwiejszymi w odbiorze, stosują odwołania do utartych schematów myślowych. Dzięki temu każda nowość może być przedstawiona w skojarzeniu ze starymi informacjami. Trend taki można było zauważyć w analizowanych wypowiedziach prasowych. Zastosowane porównania to: Gruźlica – AIDS, syfilis - grypa, syfilis - AIDS, ptasia grypa – AIDS, ptasia grypa - grypa hiszpanka. [3] [4]

W analizowanym materiale przeważają porównania różnych chorób do AIDS, która jest już dobrze znana odbiorcom. Porównania takie mogą być nie tylko lękotwórcze, ale także uruchamiać schemat bezradności, gdyż ta śmiertelna choroba nie została jeszcze pokonana. Łańcuchy porównań ciąganą się daleko w przeszłość ponieważ AIDS była przecież porównywana do dżumy.

3. Bliskość epidemii

Ponieważ bardziej boimy się niebezpieczeństw bliskich niż odległych ważne stało się zbadanie jak daleko od Polski niebezpieczeństwo epidemii umieszczane jest w przekazach prasowych. Pierwszy etap analizy został przeprowadzony za pomocą ilościowego zestawienia:

Tabela 5. Odległość epidemii od Polski

Usytuowanie geograficzne
epidemii
Liczba wypowiedzi
Inny kontynent
6
Kraje europejskie, ale nie sąsiadujące
z Polską
1
Kraje sąsiadujące z Polską
7
Polska
17
Brak
2

Niniejsze dane potwierdzają przyjętą hipotezę, że dominuj ą doniesienia o występowaniu ognisk choroby na terenie Polski, lub w bezpośrednim jej sąsiedztwie.[5]

Uzupełnieniem tych danych jest analiza jakościowa wymiaru bliskości choroby wobec Polski. Autorzy wypowiedzi podkreślali zbliżanie się niebezpieczeństwa do Polski, czego przykładem może być fragment artykułu: „(...) zagrożenie jeszcze nigdy nie było tak blisko nas. Na niemieckiej wyspie Rugia, oddalonej zaledwie 50 kilometrów od naszej granicy, do piątku znaleziono już 13 padłych ptaków, które zabił wirus.”[6]

W innym artykule również podkreśla się bliskie sąsiedztwo ognisk zarazy. Pisze się, że część powiatu gryfickiego uznano za obszar zagrożony. Obszar taki rozciąga się w promieniu 10 km od miejsca znalezienia martwych ptaków które zarażone były ptasia grypą. Ptaki znaleziono w niemieckim Schwedt.[7]

Często podkreślane jest, że o wiele większe ryzyko wybuchu epidemii (AIDS, gruźlicy i kiły) istnieje u naszych wschodnich sąsiadów i wskazuje się na możliwość przenoszenia niebezpiecznych chorób przez imigrantów z tych państw. [8]

Obrazowe sformułowanie „Ptasia grypa u bram”, świadczące o bezpośredniej bliskości zagrożenia pojawiło się na jednej z okładek jako zapowiedź artykułu[9].

4. Zagrożenie wybuchem epidemii

Oprócz nowych epidemii, prasa opisywała także niebezpieczeństwo nawrotów starych zaraz, o których zapomniano uważaj ąc je za pokonane. Obrazowo przedstawia to fragment: „Choroba przetrwała i zaczęła atakować. Gdyby chodziło o zwykłe prątki odkryte przez R. Kocha w XIX wieku, nie byłoby problemu. Ale bakterie gruźlicy mutuj ą, nabieraj ą siły. Stosowane leki nie działają, a nowych jeszcze nie ma. Sytuacja staje się naprawdę niebezpieczna, bo groźne szczepy z łatwością migrują po świecie. W marcu tego roku mikrobiolodzy wykryli zjadliwą odmianę prątka. XDR TB, bo tak ja nazwano, jest odporna na wszystkie leki.(...) .Nowy prątek zabija i to szybko.”[10] [11] [12] 

Autor tej wypowiedzi alarmuje, iż w Polsce wykryto dotąd pojedyncze przypadki zachorowania na gruźlicę ale ich liczba może wzrosnąć. W innym artykule na temat gruźlicy czytamy: „Wiadomość jest bardzo zła- gruźlica przeżywa renesans. I nie chodzi tylko o wzrost liczby zakażeń na całym świecie (...). Pojawiaj ą się bowiem oporne na leki szczepy bakterii, szczególnie groźne w połączeniu z wirusem HTV.” W kontekście takich wypowiedzi nasze poczucie bezpieczeństwa jest złudne. Nawet choroby, które wydawały się wyeliminowane, mogą znów zaatakować. Pesymistyczną wizję świata pełnego zagrożeń serwuje nam P. Walewski w „Polityce”: „żaden kraj - bez względu na poziom życia jego mieszkańców i dostęp do fachowej opieki - nie jest w stanie zapobiec epidemiom. Starym - ani tym bardziej nowym, które przenoszą się z kontynentu na kontynent w coraz szybszym tempie.”[13]

W analizowanych wypowiedziach prasowych znaleźć możemy także prognozy dotyczące kolejnych ataków choroby. Szczególnie alarmujący komunikat publikuje „Wprost” pisząc, iż „najgorsze przed nami” a „globalna pandemia czeka nas w 2025 roku”.[14] Najbliższa przyszłość także nie prezentuje się optymistycznie: „Wirus ptasiej grypy ponownie zaatakuje Europę na jesieni- ostrzegają eksperci, którzy w ubiegłym tygodniu obradowali w szwedzkiej Uppsali.”[15].

Obraz przedstawiany nam w komunikatach prasowych nie pozostawia wątpliwości, iż zagrożenie wybuchem epidemii jest stałe. Dotyczy zarazków starych i nowych, które w każdej chwili mogą nas zaatakować.

5. Zagrożenie zakażeniem wśród ludzi

Według przyjętej hipotezy dotyczącej tego wymiaru treści przekazy lękotwórcze, podkreślają łatwość zarażenia się groźnymi wirusami i bakteriami. Potwierdzeniem tego jest miedzy innymi artykuł dotyczący gruźlicy, w którym podkreśla się że dzięki łatwości podróżowania zarazki błyskawicznie mogą być przenoszone z kontynentu na kontynent. „ Jedna prątkująca osoba w czasie 10- godzinnego lotu (...) może zarazić blisko połowę pasażerów.”[16] Co więcej, „nie sposób przewidzieć, kogo prątek gruźlicy dopadnie, a kto się przed nim obroni.”[17]

Równie łatwo zarazić się zarazkami, przenoszonymi przez zwierzęta np. boreliozą i odkleszczowym zapaleniem mózgu, wścieklizną, toksokarozą, toksoplazmozą a także bąblowcem jedząc niemyte jagody zanieczyszczone odchodami zwierząt.[18] Jeżeli chodzi o ptasią grypę to w kilku artykułach podkreślana jest możliwość wystąpienia ryzyka przenoszenia choroby pomiędzy ludźmi[19].

Warto podkreślić ,że w prasie pojawiaj ą się także przekazy, które przekazuj ą komunikat inny niż artykuły wyżej opisane. Wypowiedzią prezentującą niewielkie ryzyko zakażenia jest artykuł W. Markiewicza w „Polityce”, w którym stwierdza się, że wirus zabija tylko ptaki i dopóki się nie zmutuje nie stanowi zagrożenia dla człowieka. Autor podkreśla, że spożywanie drobiu nie stanowi ryzyka gdyż w rzeźni każde mięso podawane jest kąpieli parafinowej, a także bada je weterynarz, a poza tym wirus ginie w temperaturze 70 stopni. Mięso więc wystarczy ugotować lub upiec.[20]

Mimo pojedynczych wypowiedzi o racjonalnym i uspokajającym wydźwięku, większość analizowanego materiału zawiera ostrzeżenia przed zdumiewająco łatwym zarażeniem się śmiertelnymi mikrobami.

6. Objawy i przebieg choroby

Analiza poziomu treściowego wybranej próby przekazów prasowych obfitowała w sugestywne opisy przebiegu chorób. Początkowy brak objawów nie powinien uspokajać gdyż „prątki są podstępne: po wniknięciu do organizmu mogły na kilkadziesiąt lat ukryć się w węzłach chłonnych i atakują dopiero wtedy, gdy zmniejszy się odporność pacjenta”[21]. 

Chociaż śmiertelnych ofiar ptasiej grypy było bardzo niewiele, a do tego żadnych w Europie, to jednak czytelnik „Wprost” został ostrzeżony, iż „wirus ptasiej grypy, podobnie jak dawniej wirus hiszpanki, wywołuje tak silna reakcję organizmu, że układ odpornościowy, broniąc się zaburza funkcjonowanie własnych narządów.”[22] 

Nawet z pozoru niegroźny, kojarzący się z niemowlętami i małymi dziećmi koklusz swoimi objawami może przerazić niejednego. „Pierwsze objawy przypominają ostre przeziębienie(...). Potem pojawiają się silne napady kaszlu, które mogą trwać cała dobę. Czasami kończą się wymiotami i krwawymi wybroczynami na twarzy, szyi, i w oczach. Takie ataki mogą doprowadzić do bezdechu, a w efekcie nawet do śmierci”[23]

Nie wszystkie badane wypowiedzi prasowe zawieraj ą opisy objawów i przebiegu chorób zakaźnych u ludzi. Po części spowodowane jest to duża liczbą artykułów dotyczących ptasiej grypy, która bardzo rzadko dotyka ludzi, oraz AIDS, której objawy są znane i nie wymagaj ą tak spektakularnych opisów. Jeżeli jednak opis zarażenia i przebiegu jakiejś choroby pojawia się na łamach analizowanych tygodników, to jest raczej wstrząsający.

7. Możliwości przeciwdziałania/przeciwdziałanie, podjęte działania

Niniejsza kategoria analizy treściowej przedstawia obraz zmagań ludzi z epidemiami jaki wyłania się z przyjętego materiału badawczego. Na pierwszy plan wysuwaj ą się apele i instrukcje jak należy postępować w obliczu choroby.

Zalecenia jak postępować

Gdy występują objawy: osłabienie, kaszel utrzymujący się dłużej niż 3 tygodnie, stan podgorączkowy, nieznaczna utrata wagi, wtedy „każdy, kto je u siebie zauważy, powinien natychmiast zgłosić się do lekarza i zrobić badania pod katem gruźlicy. Dla dobra swojego i dobra innych.”[24] [25]

Zaprezentowana jest także szczegółowa instrukcja, jakiej się powstydziłby się niejeden oficjalny ośrodek do zwalczania zagrożeń epidemiologicznych. Aby uniknąć zarażenia na obecnym etapie rozwoju ptasiej grypy należy ograniczyć spożycie mięsa drobiowego i jaj (wirus ginie w 90 stopniach ale zdarza się mięso niedopieczone lub niedogotowane); Nie jeść jajek na miękko ani surowych; „unikaj kontaktu z ptakami”; po powrocie z miejsc gdzie były ptaki należy oczyścić buty, samochód; „unikaj kontaktu z ptasimi odchodami” . Gdy wirus będzie się przenosił z człowieka na człowieka należy: unikać tłumów; „zasłaniać usta podczas kichania”, myć ręce, nie używać przedmiotów codziennego użytku należących do innych osób; „nie dotykać okolic oczu, nosa, ust, aby utrudnić wirusowi dostanie się do organizmu”; w domu należy czyścić powierzchnie dotykane przez wiele osób[26] [27] [28] [29].

Drugą płaszczyzną wyłaniającą się z analizy treści pod katem możliwości przeciwdziałania zarazie, jest problem szczepionki.

Szczepionka


W przypadku ptasiej grypy, której dotyczy większość wypowiedzi, opisywana sytuacja jest niepokojąca. Trwają prace nad skuteczną szczepionką. Ale naukowcy przyznają, że ”daleko im jeszcze do sukcesu”. Obecnie istniejąca szczepionka nie chroni przed zarażeniem a jedynie łagodzi przebieg choroby. Problemem jest nie tylko wynalezienie szczepionki ale także jej ewentualna produkcja. ”Jej zastosowanie jest realne za 10 lat” . O naprawdę skuteczną szczepionkę trudno nawet w przypadku tej „tradycyjnej” grypy z powodu ciągłego mutowania wirusa . Niewiele lepiej sytuacja zobrazowana jest w przypadku krztuśca gdyż szczepionka która podaje się dzieciom chroni przez 3-4 lata przed zarażeniem, a po 12 latach jej działanie zanika, prace zaś nad szczepionką dla dorosłych ciągle trwają. Co więcej, pojawiają się nowe szczepy wobec których szczepionka jest nieskuteczna[30] [31].

Tak w przypadku zaleceń co do postępowania, jak i możliwości chronienia się za pomocą szczepień przekazy są dość niepokojące. Szczególnie problemy ze szczepionką uwidaczniaj ą naszą bezradność wobec epidemii. Co do możliwości zapobiegania rozwojowi zarazy komunikaty są sprzeczne i dramatyczne, co najlepiej obrazuje artykuł z „Polityki” opisujący sytuację, w której apeluje się o nie wpadanie w panikę, ale jednocześnie zarządza się masowy ubój drobiu a „ (...) dookoła zakażonych stref, jak w Toruniu, chodzą ludzie w kosmicznych skafandrach, rozpylają dezynfekujące płyny, zamykane są ulice.”

8. Możliwości leczenia

Bardzo zbliżoną do tematycznie do poprzedniej, jest kategoria analizy treściowej dotycząca możliwości leczenia, gdy epidemia już wybuchnie. Tu również wyłaniaj ą się dwie płaszczyzny opisywanych problemów.

Problemy z lekiem

W wypadku ptasiej grypy problem leku jest bardzo podobny do problemu szczepionki. W „Newsweeku” czytamy, iż najskuteczniejszy jest lek tamiflu. WHO zaleca by każde państwo miało zapas leku dla V* obywateli. Koncern który miał wyłączność na jego produkcje nie nadążał z nią i odsprzedała prawo produkowania leku innym państwom. „ Według brytyjskiego dziennika „ Financial Times” niektóre państwa Unii już zarezerwowały sobie dostępne zasoby leku na kolejne lata i w momencie uderzenia choroby może ich zabraknąć dla innych.”[32] [33]

Zbierająca niegdyś śmiertelne żniwo, uznana potem za pokonaną, gruźlica znów ukazywana jest jako choroba potencjalnie nieuleczalna. Oto bowiem, pojawiły się odporne na leki szczepy bakterii gruźlicy , a „naukowcy w pośpiechu szukają broni przeciwko chorobie”.[34]

Żadnych złudzeń nie pozostawia wypowiedź dr. W. Guta, który na łamach „Newsweeka” oznajmia, iż nie ma skutecznego lekarstwa na wirusy. Można stosować środki które mogą przeszkodzić im we wniknięciu do organizmu, ale nigdy nie wiadomo kiedy będziemy mieli kontakt z wirusem[35] [36] [37].

Problemy z diagnozowaniem, terapią

O ile pierwsza z ukazanych w kontekście możliwości leczenia płaszczyzn była raczej obiektywna ukazując złośliwość i lekooporność zarazka, to obecna, ukazuje słabość czynnika ludzkiego w walce z epidemiami.

Gruźlica jest nierzadko niewłaściwie leczona, „bo nawet jeśli ktoś gorączkuje, poci się, kaszle i chudnie to otrzymuje antybiotyki na zapalenie płuc, zamiast skierowania na prześwietlenie i badanie bakteriologiczne plwociny.” Problemem jest także przestrzeganie reżimu zaleceń lekarskich. Gdy pacjent skróci terapie lub zapomni o lekarstwie, prątki mogą uodpornić się na leki. Taki pacjent naraża siebie i innych, gdyż zaraża nawet do 10-15 osób w roku. W procesie leczenia kiły także zawodzi czynnik ludzki. Objawy są lekceważone i pacjent zgłasza się do lekarza dopiero z powikłaniami choroby. Często lekarz nie rozpoznaje właściwej przyczyny dolegliwość co skutkuje złym sposobem leczenia.[38]

Możliwości leczenia przedstawione są jako dość problematyczne. Winą za to obarczać można na równi błędy ludzkie i ograniczenia nauki.



[1] J. Chyłkiewicz, „ Suchoty znów galopują”, „ Newsweek, 2006, nr. 39, s. 74-79; J. Kubiak, „Sojusz mikrobów”, „ Polityka, 2006, nr.48, s.96-97.

[2] J. Stradowski, „Zagłada drobiu”, „Wprost”, 2006, nr. 11, s. 76-77; „Ptasia grypa jak AIDS?”, „Wprost”, 2006, nr. 27, s. 10.

[3] M. Florek- Moskal, Z. Wojtasiński, „Seksbomba”, „Wprost”, 2006, nr. 32, s. 72-76.

[4] Tamże

[5] J. Stradowski, „Pandemia paniki”, „ Wprost”, 2006, nr. 8, s. 74-75.

[6] I. Michalewicz, K. Zbytniewski, „Dużo lęków mało leków”, „Newsweek”, 2006, nr. 8, s.28.

[7] „ Gaz w kurniku”, „ Polityka, 2006, nr. 9, s. 17.

[8] J. Kubiak, „Sojusz mikrobów”, „ Polityka, 2006, nr.48, s. 97, M. Florek- Moskal, Z. Wojtasiński, „Seksbomba”, „Wprost”, 2006, nr. 32, s.74.

[9] „Adam i Ewa mieli katar”, rozmowa z dr hab. W. Gutem przeprowadzona przez J. Zarembinę „ Newsweek”, 2006, nr. 9, s. 64-67.

[10] J. Chyłkiewicz, „ Suchoty znów galopują”, „ Newsweek, 2006, nr. 39, s. 74.

[11] Tamże, s.76.

[12] J. Kubiak, „Sojusz mikrobów”, „ Polityka, 2006, nr.48, s.96.

[13] P. Walewski, „Świat się leczy”, „ Polityka”, 2006, nr. 30, s. 4.

[14] J. Stradowski, „Pandemia paniki”, „ Wprost”, 2006, nr. 8, s. 74-75.

[15] A. Różański, „W ptasim ogonie”, „ Newsweek”, 2006, nr. 21, s. 8.

[16] J. Chyłkiewicz, „ Suchoty znów galopują”, „Newsweek, 2006, nr. 39, s. 76.

[17] Tamże, s.77.

[18] M. Florek- Moskal, „Dzikie i wściekłe”, „Wprost”, 2006, nr. 33/34, s.86-87.

[19] J. Stradowski, „Zagłada drobiu”, „Wprost”, 2006, nr. 11, s. 76-77; „Szczepienia dodają sił wirusom”, „Wprost”, 2006, nr. 45, s. 10; J. Stradowski, „Drugi atak wietnamki”, „ Wprost”, 2006, nr. 23, s. 88-89.

[20] W. Markiewicz, „ Kto pocałuje kurę”, „ Polityka”, 2006, nr. 11, s. 40-42.

[21] J. Kubiak, „Sojusz mikrobów”, „ Polityka, 2006, nr.48, s.97.

[22] „Szczepienia dodają sił wirusom”, „Wprost”, 2006, nr. 45, s. 10.

[23] M. Florek- Moskal, „Śmiertelny kaszel”, „ Wprost”, 2006, nr.29, s. 80-81.

[24] J. Chyłkiewicz, „ Suchoty znów galopują”, „ Newsweek, 2006, nr. 39, s. 79.

[25] „Adam i Ewa mieli katar”, rozmowa z dr hab. W. Gutem przeprowadzona przez J. Zarembinę „ Newsweek”, 2006, nr. 9, s. 67

[26] tamże, s.67.

[27] J. Stradowski, „Zagłada drobiu”, „Wprost”, 2006, nr. 11, s. 77.

[28] „Ptasia grypa jak AIDS?”, „Wprost”, 2006, nr. 27, s. 10.

[29] „Szczepienia dodają sił wirusom”, „Wprost”, 2006, nr. 45, s. 10.

[30] M. Florek- Moskal, „Śmiertelny kaszel”, „ Wprost”, 2006, nr.29, s. 80-81.

[31] M. Janicki „ Ptasia grypa- czego się bać?”, , „ Polityka”, 2006, nr. 10, s. 21.

[32] I. Michalewicz, K. Zbytniewski, „Dużo lęków mało leków”, „Newsweek”, 2006, nr. 8, s.30; J. Linard, „Wirus o stu twarzach”, „Newsweek”, 2006, nr. 8, s.30.

[33] J. Kubiak, „Sojusz mikrobów”, „ Polityka, 2006, nr.48, s.96-97

[34] J. Chyłkiewicz, „ Suchoty znów galopują”, „ Newsweek, 2006, nr. 39, s. 74-79

[35] „Adam i Ewa mieli katar”, rozmowa z dr hab. W. Gutem przeprowadzona przez J. Zarembinę „ Newsweek”, 2006, nr. 9, s. 66.

[36] J. Kubiak, „Sojusz mikrobów”, „ Polityka, 2006, nr.48, s.97.

[37] J. Chyłkiewicz, „ Suchoty znów galopują”, „ Newsweek, 2006, nr. 39, s. 76.

[38] M. Florek- Moskal, Z. Wojtasiński, „Seksbomba”, „Wprost”, 2006, nr. 32, s. 72-76.